Menu :


Link :: 26.01.2008 :: 23:28
XII 5003

Duchy Khotan

Drużyna Niedzielna

By AZIM

Ze wspomnień G'Vara

Od tej pory Khotan będzie dla nas wyjątkowo niemiłym miejscem.

Zaczeło się od tego, że na Keth przyszło wezwanie z Delf. Jegomość hrabia znienacka zażyczył sobie, by przysłać na Delfy Gwiazdę w pełni przygotowaną do długoterminowej wyprawy... Dopiero co się odezwał po dwóch miesiącach tajemniczej nieobecności i już leci szlajać się gdzieś indziej. Dopiero jak dotarliśmy na Delfy zaczeło się co nieco przejaśniać - hrabina się znalazłai razem znowu się gdzieś wybierają. Znowu lecimy do Vuldroków. Wygląda na to, że mogą tam na szefostwo czekać kolejne lewiatany. Jeżeli tylko ta stocznia której nie miałem okazji zobaczyć wyprodukowała co jej kazano.. Dobra, szef mówi lecimy to lecimy. Załadowaliśmy jeszcze dwie kopy fikuśnych rakiet które mamy przetestować na Suul i ruszyliśmy.

Po drodze było spokojnie. Generalnie. Hrabina zaczeła zapoznawać się z funkcjonowaniem okrętu i chodzeniem w pancerzu wspomaganym. Zgrywanie pancerza z hrabiną było godnym uwagi zajęciem. Mogła by częściej chodzić w obcisłych kombinezonach. Wygląda w nich... Hmmm... Skeyowie pewnie by powiedzieli: Bosko. Taaa... Bo w sumie to ona dostała własny pancerz wspomagany. Lekki, ale z dużą liczbą bajerów od repulsorów po generator tarczy. Taki sam jak nowy pancerz szefa. Musze przyznać, że jak zobaczyliśmy co zostało ze starego pancerza hrabiego to nam się nieco zimno zrobiło. Szkoda grata, parę razy się przydał jak zasłania nas przed ogniem wroga.

Na Leminkainen podpielismy się pod cesarski konwój. Na Hargardzie wysłaliśmy listy z życzeniami do Vral'a i tyle nas widzieli. Dotarliśmy na Khotan. Granice Znanych Światów i pogranicze z Vuldrokami. No dobra. Światy dalej też są nam znane, choć może nie tak dobrze. Ważne, że obok Frost i Greolf a adalej Wolf's Lament i walki z Fingisvoldzkimi Zakonnymi. Skoczymy, zobaczymy co się dzieje i szybko polecimy dalej do Skeyów na Raven, prawda?

A dupa tam! Komu by przyszło do głowy, że Cesarska Flota zadekuje tutaj critikoriańskiego buraka w randze admirała. Admiralicja ubzdurała sobie chyba, że jak Greolf z Fingisvold walczy to od tej strony będzie spokój i cisza. Że żadni vuldrocy na wycieczkę nie przylecą. Co widzimy po przylocie? Abso-rwa-lutnie nic. Okręty przy wrotach ustawione jak kontrola celna w czas pokoju. Miny przywiezione na transportowcach od dobrych trzech dni w ładowniach leżą nierozstawione. Lokalni oficerowie po cichu się szfowi skarżą, że admirał rządzi się jak udzielny władyka. No, na usprawiedliwienie al-admirała można powiedzieć, że dowódca placówki w trakcie wojny jest jej panem i władcą. Ale, kto, na wszystkich bogów daje pierdzielowi z kwatermistrzostwa albo innej stoczni dowództwo placówki?!

Sprawy floty, sprawami floty, ale oprócz lokalnych przy wrotach stał krążownik "Irbis" jarla Thorvika "Lisiej Skóry".

Thorvik przybył na Khotan jako emisariusz Greolfssona - syna i nieformalnego dziedzica króla Greolfa. Przywiózł ważne dla cesarstwa wieści i prośbę o pomoc. Fingisvoldczycy wdarli się w głąb systemu Wolf's Lament i odparli siły Greolfa od Wrót. Teraz Greolf, Niedźwiedź i Greolfsson szykowali operację wyprzeć napastników z Wolf's Lament. Niestety brakowało im do tej operacji kilku jednostek które wsparły by uderzenie z Frost. Z pewnym zakłopotaniem Thorvik przyznał, że siły cesarskie z Khotan nadawały by się w sam raz do tej operacji. Sęk w tym (zawsze jest jakiś sęk), że admiralissimus Rubenstein za nic ma sobie Vuldroków, za nic ma sobie Fingisvoldzkie siły gotowe przebić się przez Frost, za nic ma sobie możliwości sojuszu czy przyszły handel z Vuldrokami. Vuldrocy to dla niego durne i niegodne uwagi dzikusy którym nienależy sobie zawracać uwagi. A do tego całe to wezwanie o pomoc może być próbą wciągnięcia w pułapkę sił cesarskich dzielnie broniących granicy przed hordami barbarzyńców. No dobra. Ten drugi argument jest sensowny. Tylko, że my widzieliśmy już dwa lata temu na Fingisvold przygotowania wojenne i wiemy, że informacje o siłach wroga nie sa przesadzone.

Próby przekonania admirała do podjęcia działań spęłzły na niczym. W końcu szef stracił cierpliwość i kazał admirała aresztować. Ryzykowny ruch biorąc pod uwagę ilość pociotków, powinowatych i poleczników jakich admirał przywlókł do Khotan ze sobą. Przez chwilę mieliśmy wątpliwą przyjemność patrzyć w lufy krążownika... Sami siedząc w niszczycielu... W końcu udało się wynegocjować z zastępca admirała (swoją drogą, kuzynem czy innym siostrzeńcem) przewiezienie admirała na planetę pod strażą. Może bratanek postanowił skorzystać z okazji, żeby sobie podowdzić. Kiedy admirała mieliśmy z głowy na szef zwalił jego zatępcy na głowę masę decyzji i odpowiedzialności. Zrobił mu też najokrutniejszą rzecz jaka może spotkać oficera przeniesionego na placówkę ze stoczni! Zmusił go do szybkiego podjęcia decyzji! Na szczęście w okolicy było paru kompetentnych kapitanów. Z ich pomocą oraz z informacjami uzyskanymi od Thorvika zaplanowane zostały ćwiczenia taktyczne wykazujące, że proponowana bitwa ma rację bytu. W międzyczasie jeden z cesarskich krążowników skoczył na Frost na parę godzin razem z Irbisem w celu omówienia wspólnej opercaji z Greolfsonem. Po powrocie okazało się, że Greolfsson chce zobaczyć hrabiego i z nim się rozmówić. Cóż było robić... Admirał był chwilowo wyłączony z akcji a gdyby bratanek chciał go wyciągać z aresztu to i tak prawdopodbnie niezdążył by przed odlotem na Frost. Skoczyliśmy...



I wyskoczyliśmy na grupę czekających okrętów. Okrętów... W innych okolicznościach można by je uznać za trupy nadające się tylko na brandery. Pierwsza seria wyładowań dosięgneła Irbisa pozbawiając go głownego napędu. Lisia Skóra osłonił nas przed impetem ataku ale i tak straciliśmy system kierowania ogniem. Niewiele rzeczy jest gorszych niż patrzenie jak ktoś ginie za ciebie. Na przykład patrzenie jak ktoś ginie za ciebie a ty nie możesz mu w żaden sposób pomóc. I pozostaje Ci tylko wykorzystać otrzymaną szansę żeby oderwać się od wroga i uciec. Schowaliśmy się w rozciągającej się kilka jednostek astronomicznych od wrót chmurze gazów i pyłu. Przed zdjęciami które wysyłał do nas konający Irbis nie zdołaliśmy uciec. Napastnicy dokonali abordażu na bezbronny krażownik i rzucili się na załogę. Bez żadnej finezji, bez taktyki, bez uzbrojenia. Żarłoczna horda przeciwko odwadze i wytrwałości niewielu. Kolejni pokonani, z obu stron, ciągnięci do promów desantowych napastnika. Żywi i martwi. Przjaciel czy wróg...

Kiedy fala napastników zbliżała się do mostka Thorvik zdetonował okręt. Eksplozja zniszczyła przycumowane promy desantowe i uszkodziła krążące dookoła jednostki wroga.

Kiedy ochłoneliśmy po ataku musieliśmy zająć się jeszcze jednym zjawiskiem. W momencie kiedy wskoczyliśmy do systemu nasze Ialtach umilkły. No, prawie wszystkie umilkły. Ialtach hrabiny oraz kilku mych braci objawiły się cieleśnie. Podobno przedział obserwacyjny był bardzo interesujący kiedy pojawiła się tam Adira - ciemna siostra pani Aidy, równie piękna co ona, ale nie obciążona zbędnymi szatami...

Równocześnie zaczeliśmy naprawy. Bez systemów kontroli ognia nie mieliśmy co marzyć o przebiciu się przez napastników do Wrót. Ale cóż nam po dostępie do Wrót bez kluczy? Hrabia dokonał projekcji swego ducha do zauważonej niedaleko Wrót bazy z której operowały okrety napastników. Po kilku godzinach wrócił z nowinami. Potwierdziło się to co zaczynaliśmy podejrzewać od momentu przybycia do tego systemu - byliśmy w zaginionym systemie w którym tysiąc lat wcześniej Republikański admirał odciął flotę Wersa, przodków vuldroków, skazując ich na głodową śmierć. Na szczęście nie mieliśmy do czynienia z głodnymi duchami, a ze zdegenerowanymi potomkami tamtych nieszczęsników. Centrum bazy zbadanej przez szefa stanowiła stacja urów. Dookoła niej znajdował się pierścień zbudowany z kawałków okrętów zdobytych i przerobionych na elementy stacji na przestrzeni wieków. Najwidoczniej ur w jakiś sposób zdołał zapewnić Vuldrokom pożywienie wystarczające do przetrwania. Najwidoczniej też, ich dieta była tak uboga, że musieli uzupełniac ją pożerając nieszczęśników którzy mieli pecha trafić do tego systemu. W środku bazy znajdował się też starożytny jacht. Jeżeli gdziekolwiek w systemi znajdował się klucz skokowy który pozowli nam się wydostać to właśnie w jachcie. Oprócz tego czekało nas zniszczenie tajemniczego urządzenia które wypaczało proces skoku i ściągało przelatujących przez Wrota Khotan do tego systemu. Zaczeliśmy przygotowania - naprawa systemu kontroli ognia, opracowanie planu ataku na pozostałe jednostki wroga, zebranie drużyn do wypadu na bazę wroga.

W tym samym czasie znaleźliśmy krażownik vuldroków którzy trafili do tego systemu wiele lat temu - "Razorblade" stracił kompensatory i system autodestrukcji w wyniku pierwszego ataku. Dwa towarzyszące mu niszczyciele nie miały tyle szczęścia albo miały go dużo więcej, zależy jak na to patrzyć. W każdym razie trakcie abordażu kapitan wypuścił atmosferę z całego okrętu zabijając zarówno napastników jak i obrońców. Baza danych Razorblada potwierdziły ustalenia dotyczące zaginionych i porwanych statków. W tym momencie ważniejsze dla nas było, że zyskaliśmy dodatkowy okręt. O mniejszych możliwościach bojowych niż Gwiazda i o wiele mniejszej mobilności, ale dysponujący czterema promami szturmowymi. Tego nam właśnie było trzeba do przeprowadzenia szturmu na bazę!

Kolejne godziny mijały na cięzkiej pracy. Naprawa Gwiazdy była pestką w porównaniu z przygotowanie Razorblada do ataku. Próbowaliście kiedyś zrobić coś na okręcie stojącym w chmurze gazu od pięćdziesięciu lat? Zimno jak diabli, nie wiadomo co działa a co nie a wszędzie walają się zamarznięte trupy. Ale radziliśmy już sobie w paskudniejszych sytuacjach. Najgorsze było tempo. Mieliśmy półtora dnia żeby wszystko zrobić i wyrwac się z systemu zanim cesarska flota skoczy z bratnią pomocą na Frost. I przy pierwszym spotkaniu z Greolfssonem zacznie pytać czemu nas tam nie ma. I nie będzie w stanie wytłumaczyć czemu Irbisa nie ma z nimi...

W tym szalonym biegu zjawił się jeden miły akcent. Nowa siostra hrabiny, Adira zdecydowała się towarzyszyć hrabiemu w szturmie na stację. Ponieważ, pomijając ciemną skórę i jasne włosy Adira jest identyczna z Aidą szefostwo postanowiło wsadzić ją do jej pancerza wspomaganego... Zapewniam was, że Adira w obcisłym kombinezonie prezentuje się równie wspaniale co Aida.

Ruszyliśmy. Wysuneliśmy się z chmury wzbudzając zainteresowanie okrętów wroga. Duchy Khotan były bardzo pewne siebie dopóki zmasowana salwa rakiet nie rozmieniła ich na drobne. Gwiazda ruszyła do wiszacego przed Wrotami okrętu-łapacza. My na Razorbladzie skierowaliśmy się do bazy. Wcześniejsza wyprawa hrabiego pozwoliła nam znaleźć słaby punkt w konstrukcji bazy i dokonać desantu praktycznie u drzwi centralnej części. Jedna z drużyn, wraz z głowica termonuklearną na platformie a-graw ruszyła do środkowej części - legowiska żywiącego się siłą życiową swych wyznawców ura. My, prowadzeni przez hrabiego i Adirę ruszyliśmy do jachtu. Po drodze musieliśmy przebić sie przez kolejne grupy lokalnych uzbrojnych w dziwną paraliżującą broń. Zabraliśmy sobie kilka egzemplarzy oczywiście. Kilka rozrzuconych po bazie dzieł sztuki też, te które daliśmy radę zabrać, w każdym razie. W trakcie przebijania się przekonaliśmy się, że nowy pancerz hrabiego równie dobrze sprawuje się w osłanianiu naszej szarży przed atakami lekkiej broni. Problem zaczął się już blisko hangaru... Z za drzwi wylazły trzy wielce zmutowane bydlęta. Kilka pokoleń temu byli ludźmi, chyba. Na wstępie zaczeli pluć jakimś superkwasem. I to by było tyle jeżeli chodzi o nowy pancerz szefa. W każdym razie jeżeli chodzi o orginalny lakier. Cholerstwo przeżarło się przez rękę i trzeba było zdrapywać nożem z ciała. Bertram będzie mieć robotę, jak zwykle. Bydlęta okazały się całkiem odporne na trafienia z broni ręcznej. Przezornie, hrabia kazał nam wziąść trochę sprzętu ciężkiego który znaleźliśmy na Razorbladzie. Skuteczny ogień z laserów przeciwpancernych po kolei wyeliminował kolejne bestie. Swoją drogą, szef pokazał, że jego rola nie ogranicza się do biegania w pancerzu i pełnienia funkcji żywej tarczy... Strzelając z lasera z jednej ręki zdjł brzydala pierwszym strzałem. Po chwili wpadliśmy do hangaru gdzie czekał na nas jacht. Wyglądał dziwnie. Łagodnie zaokrąglone powierzchnie wydawały się płynne. Jego powierzchnia delikatnie zafalowała i rozstąpiła się przed hrabią. Adira, hrabia, ja i Sahan weszliśmy do środka a reszta zgodnie z planem ruszyła z powrotem.

Już po chwili nasze nowe promy desantowe oderwały się od stacji. Sam jacht wysunął się z hangaru z gracją i płynnością daleko większą od jakiejkowiek danej ludzkim jednostkom. Zaraz po odskoczeniu od stacji wysłaliśmy sygnał detonujący głowicę nuklearną w środku stacji. Cholera! Nawet nie zadrasneło bydlactwa! Ale odczyty energii z bazy skoczyły w dół. Gdybyśmy mieli więcej czasu i cieżkich pancerzy wrócilibyśmy i zrobili tam prawdziwy porządek... Tylko, że nasze spóźnienie może oznaczać potyczkę między cesarskimi a vuldrokami. Nie stać nas na to, żeby doszło do tego...

Kiedy my biegaliśmy po stacji Gwiazda zneutralizowała łapacz okrętów wroga... Nie obyło się jednak bez strat. Łapacz okazał się uzbrojony w działa gaussa które zasypały niszczyciel gradem pocisków kinetycznych. Do czasu kiedy uszkdozenia doprowadziły do eksplozji reaktorów łapacza. A może to był system autodestrukcji? Nie wiem, nie obchodzi mnie to, ważne, że Razorblade i Gwiazda wydostały się z tego przeklętego przez bogów i śmierelników systemu...

Ważne jest jeszcze to, że tu wrócimy. Wrócimy by przynieś ukojenie zmarłym i rozprawić się z Duchami Khotan raz na zawsze!


 
Komentuj (0)



FORUM

[Księga gości]

WSTĘP

Postacie

Aida
Alejandro Corrinho Dulcinea
Alexander Wolverton
Andrew Hakkonen
Askar Al-Allaw
Azim
Fatima Al-Malik
Leila Al-Allaw
Manuel Trinidad Li Halan
Moebius
Seth
Varia
Vasil
Vlad Al-Allaw
Volrath "Trzy Pazury"

Hazackiego pierdoły gawędy

Matka Wojna
Wiara, nadzieja, miłość
Baronet w Zalotach

Chronologia

5003 (22.06.07)
5002 (21.08.06)
5001 (09.08.05)
5000 (29.01.05)
4999
4998
Czasy prekampanijne (10.12.05)

Kroniki Leili (27.03.05)
Listy (21.05.06)

Raporty Specjalne

Kfiatki z sesji (22.06.07)

Handouty

Download

Mapa Cesarstwa (duża)
Błogosławiony Allaw
Dar Ikony
Piękna Callista
Historia rodu Corrinho
Genealogia Alejandro Corrinho Dulcinea
Tabele GSowe

Galerie

GALERIA MATKI MONIKI
Kalendarz z Azimem na 5002
Kalendarz z Owieczką na 5002
Załoga Allawa
Prawdziwa twarz Askara
Sora Tenema LiHalan - Autoportret
Grunsh - by Monika
Prawdziwa twarz Niedzielnych
Prawdziwa twarz Drejkowych
Alejandro ręką Fatimy nakreślon
Varia i Ewa by Fatima
Askar i jego fanka by Fatima

Zaprzyjaznione blogi

GSowe

Blog Askara

RPGowe

Sekretne Zwoje Pani Noriko z rodu Isawa
Blog DeadLands by Cathia
Blog DeadLands by Ramel
Blog Rippers
Blog Maga "Rozbita Rzeczywistość"
Blog Wampirzy Yaviego

Sznureczki

Nasza strona GS
Forum Moorholda
Bufor Sathra


ownlog.com

2019
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń