Gasnąco-Słońcowe
Komentarze


20,21 decembris 5001

Hargard cz. 4

Sesja niedzielna

BY ANDREW

Fragment z obserwacji markiza Andrew Hakkonena

Dalsza część naszej wizyty u Jarla minęła dość szybko. Najpierw spróbował sprowokować nas po raz kolejny przy pomocy „podziału niewolników” i, szczerze mówiąc, prawie mu się udało. Ostatkiem sił udało mi się powstrzymać agresje. Dalsza część wieczoru minęła pod znakiem uczty (na której Grunsh pokazał, że na rękę nie ma na niego mocnych), oraz małego spektaklu, który nazwany został próbą. Całość miała polegać na skakaniu po działach oraz rzucaniu toporami w warkocze pewnej niewolnicy. Barbarzyństwo pełną piersią.
Do „próby” stanęli Pan Hrabia oraz Pan Markiz. Dodatkowo pięciu Vuldroków, z których jeden zakończył zabawę na próbie ostatniej. Dość długo Pani Hrabina zastanawiała się nad przyłączeniem się do zawodów, lecz ostatecznie, mimo bezgłośnego poparcia gospodarzy (Matko, co oni widzą w tej kobiecie?), nie zdecydowała się. Całość zabawy z powodzeniem zakończył Pan Markiz pięknym rzutem topora, za co dostał zasłużone zaproszenie do wspólnego spożywania trunków oraz, od samego Jarla, pięknie wykonany topór. Po chwili przeznaczonej nad zastanowieniem się nad sytuacją Hrabia, Hrabina oraz Markiz udali się na statek. U tu zaczyna się niemiła część opowieści.
Zostaliśmy uznani, przez naszych ludzi, za symbiontów! Wiązało się to podobno z lądowaniem jednego statku oraz dziwną istotą z niego wychodzącą. Pozostaje jednak parę niewyjaśnionych kwestii. Po pierwsze, dlaczego nie dostaliśmy żadnej informacji o tym statku? Po drugie, osoba ta została dostrzeżona przez naszych ludzi wracających na statek (o czym powiadomienie dostaliśmy) więc dlaczego oni nie zostali wzięci za symbiontów? A, jeżeli zostali wzięci to, dlaczego nas o tym niedoinformowano i dlaczego, po ich przeskalowaniu, nadal odnoszono się do nas z tak wielką nieufnością?
Ostatecznie udało się zażegnać sprawę i po badaniach (a także przepytaniu niewolników, którzy zostali odesłani na orbitę) udało się dojść do wniosku, że najpewniej nie byli to symbionci, a jakaś ośmiornico-podobna rasa (o której współtowarzysze zdają się wiedzieć znacznie więcej niż ja).
Ostatecznie powróciliśmy do pałacu gdzie udaliśmy się na spoczynek. Następnego dnia zostaliśmy zawezwani na audiencje gdzie, przy winie oraz starej grze (wymagającej zręczności, ale już nie tak niebezpiecznej) Królowa raczyła nas rozmową o innych siłach na Hargardzie.

Chociaż wiele się wydarzyło nadal nie rozumiem związków pomiędzy osobami biorącymi udział w wyprawie. Pan Markiz wydaje się być świetnym wojownikiem (za co darze go szacunkiem) jednak pewne kwestie zdają się Pana Markiza nie interesować. Pani Hrabina zdaje się mieć wiele do powiedzenia (i to całkiem ciekawych rzeczy), jednak wydaje się być niebezpieczna ze względu na łatwość kontrolowania wojowników (patrz Pan Markiz oraz Pan Grunsh, a także zachowanie Jarli których mogłaby owinąć sobie wokół paluszków). Pan Hrabia zaś jest postacią o której mogę powiedzieć najmniej. Wydaje się mieć jakieś kontakty z tutejszą władzą, o których nie mam pojęcia. Jedyne sensowne powody to zbyt duża nonszalancja Pana Hrabiego z rozmowach z Królową i Jarlem (lecz to może być tylko sposób bycia Pana Hrabiego).


DODATKI:

Milcz...





Komentarze:
07.06.2005, 20:56 :: 83.29.48.22

Aida

Panie markizie Andrew Hakkonen Hawkwood...
Na pamięć - jak już wspominałam - nie mam powodów narzekać. Pańska funkcja... Wszechstwórco, nie lubię się powtarzać, ale zdaje się, że czasem za pierwszym razem nie dociera... Nie jest moją rolą uświadamianie pana w jakichkolwiek kwestiach... A jednak w imię pożądanej współpracy - pokuszę się o kilka wyjaśnień. Jest pan przedstawicielem Księcia Eryka, jest pan tutaj jego oczami, ustami i dłońmi. A książę - o ile się orientuję - nie bywa ani niemy, ani sparaliżowany. Gdyby Jego Wysokość pragnął li tylko relacji z wycieczki - przysłałby tutaj ekipę filmową. Nie zamierzam pana dotknąć. Wyjaśniam tylko, że uczestnictwo w tej wyprawie, zaangażowanie w nią i aktywność, jest też uczestnictwem w przyszłym Hargardzie - takim, jakim zdołamy go... uczynić... I sądzę, że oczekiwania księcia... mogą przewyższyć te skromne oczekiwania, jakie wyobraża pan sobie, że żywimy... żywię ja - jako towarzyszka pańska w tych okolicznościach (towarzyszka - czy się to panu podoba, czy nie - trwamy w tym wspólnie...)
06.06.2005, 19:26 :: 83.29.250.46

Alejandro

Markizie... czego się więc obawiasz, słucham... w jaki sposób - i dla kogo - ta, cytuję, łatwość kontrolowania wojowników, miałaby być niebezpieczna?
06.06.2005, 08:01 :: 217.96.97.147

Andrew Hakkonen

Panie Markizie. Moje slowa sa ucielesnieniem moich obaw, i tylko tyle.

Co do mojego milczenia. Czy pamieta Pani Hrabina jaką funkcję otrzymałem na czas tej wyprawy?
06.06.2005, 00:46 :: 83.175.177.33

Antonio

Panie Hakkonienie, dobra rada - lepiej nie kwestionowac zachowan czy motywacji mojego kuzyna Alejandro, a zwlaszcza nie tak, by mogl o tym slyszec. Nie znam go moze za dobrze, ale taki wniosek wysnuc moge. Jak Pan widzi juz za taki drobiazg dorobilby sie Pan sprzeczki...

Co do zas samej Hargardziej wyprawy - cieszy mnie ze przebiega bez specjalnych komplikacji. Rozrywki sa jeszcze...ciekawsze niz Corrida na Swiecie Wina, jak widze. Czy podczas tej "proby" bylo duzo zabitych badz rannych? Po prawdzie jednak bardziej interesuja mnie kwestie pomocne przy ewentualnej oczywiscie i czysto teoretycznej wyprawie zbrojnej na Hargard. Wykazaz sil, liczebnosc floty systemowej i stronnictw ja kontrolujacych. Mozliwosc skierowania tych stronnictw przeciw sobie. Jak wyglada sytuacja na tym polu? Byloby tez bardzo dobrze gdybyscie zdolali poznac aktualny stan okretow stacjonujacych na Hargardzie. Ich poziom techniczny. To wszystko oczywiscie z czystej ciekawosci, bo nikt przeciez nie planuje zbrojnie zajmowac Hargardu, prawda? Poki co...

A, i bylbym zapomnial. Gratuluje udanego polowania!
05.06.2005, 23:54 :: 83.29.244.1

Alejandro

Markizie... co mnie interesuje a co nie... jest to moja absolutnie prywatna, wewnętrzna i osobista sprawa. Oświadczenie że nie zrobię nic co by mierzyło przeciwko interesom Jego Cesarskiej Mości powinno Ci wystarczyć - więcejj zresztą tłumaczyć się nie zamierzam.
Relacje zas między nami.. za szybko chciałbyś i za wiele wiedzieć. Może nawet więcej niż wiemy sami - co jest z oczywistych względów niemozliwe...
Ale... czemu wyfdaje mi się że w Twojej ocenie hrabiny Aidy przemawia jakby... nutka zazdrości? Bz obrazy, ale tak sformułowanego wyrzutu spodziewałbym się raczej z ust zazdrosnej o urodę/władzę/znajomości/właściwe podkreślić rozkapryszonej szlachcianki.
ownlog.com :: Wróć