Menu :


Link :: 18.06.2005 :: 18:22
21 - 23 decembris 5001

Hargard cz. 5

Sesja niedzielna

BY AIDA

Od rana trawiła go gorączka. Wstając z łóżka odkrył, że nie panuje nad aktywnością somy, był za szybki, za silny i wyczerpywało go to. Gorączka płonęła w oczach, wysuszała usta. Kazał przygotować zimną kąpiel, wezwał Hieronima.
Woda nagrzała się od temperatury ciała, gorączka była wysoka. Hieronim z zakłopotaniem i niepokojem potarł czoło. Był zdezorientowany, nie wiedział, nie potrafił pomóc.
Alejandro ubrał się i poszedł do Azima. AlMalik przyjrzał mu się, wezwał Bertrama, spojrzał powtórnie – tym razem jego oczy nabrały niezwykłego, przenikliwego wyrazu. Pokręcił głową. Aura – przynajmniej na jego wyczucie – była czysta. Żadnych wpływów, żadnych śladów manipulacji. Wchodzący Bertram demonstrując niechęć ominął stojącego przy drzwiach Hieronima, sztywno ukłonił się obu arystokratom. Dotknął czoła siedzącego na poduszkach Alejandro, cofnął rękę, sięgnął do swojej lekarskiej torby. Przeklęta technologia wiele ułatwiała, ale badania i tak musiały potrwać. Alejandro opuścił apartament Azima, wrócił do siebie, śniadanie, pragnienie... woda, woda... Woda...

W południe, w odpowiedzi na zaproszenie królowej, pojawił się razem z Aidą i Azimem na audiencji; w małej, kameralnej sali było ciepło, ramakriszneńska gra rozpraszała niespokojne myśli. Korzystając z nieopanowanej teraz, wzmocnionej zręczności Alejandro skupił się na grze, jednym uchem słuchając rozmowy, niemal w niej nie uczestnicząc.

Królowa mimochodem nakierowała wymianę słów na cel przybycia gości. Na ich spojrzenie na Hargard. Pod przykrywką filozoficznych ogólników rozpoczęły się pierwsze, bardzo jeszcze niekonkretne rokowania, pierwsze łamanie narosłych od dawna lodów pomiędzy „dzikim”, niezależnym Hargardem a Znanymi Światami. Jak na złość – Hakkonen nie mógł uczestniczyć w dyskusji, a powinien...
Reszta dnia upływała pozornie spokojnie. Bertram ślęczał nad badaniami, z których wynikało, że Alejandro jest całkowicie zdrowy. Gorączka nie ustępowała. Próby posłużenia się psioniką kończyły się gwałtownym przyspieszeniem rytmu serca i trudnościami z oddychaniem. Zaczął myśleć o inhibitorach.

Popołudniem lekarz Azima poprosił Alejandro o rozmowę. Suchym, profesjonalnym tonem poinformował go, że znalazł prawdopodobną przyczynę gorączki – lokalną chorobę, zwaną tutaj „gorączką szaleńców”, której objawy całkowicie zgadzają się z dolegliwościami markiza. Chorobę nie poddającą się leczeniu, krótkotrwałą, ale zazwyczaj śmiertelną. Prowadzącą przez pełną wieszczych wizji malignę w rezygnację z życia. Bertram zamierzał nad tym pracować, ale statystyki nie były zachęcające. Alejandro wysłuchał nie komentując. Podziękował. Zamyślił się.


W południe następnego dnia dotarło do nich zaproszenie do wzięcia udziału w pogrzebie poległych Białych Smoków. Wieczorem na miejsce pochówku wyruszyli wszyscy, którzy wzięli czynny udział w walce z przebudzonym żołnierzem drapieżców.

O zmierzchu zgromadzili się przy dawnych i nowych kurhanach, na cmentarzysku łowców demonów, niewielu było obecnych. Niewielka grupka Białych Smoków, kilkoro rytualnych tancerzy, przewodniczący ceremonii starzec – i oni: obcy, a towarzysze walki. Alejandro stał razem z Azimem, Aidą i towarzyszącym jej olbrzymim Voroksem na uboczu, szczelnie owinięty płaszczem próbował opanować wstrząsające nim dreszcze. Drgnął zdziwiony, kiedy z ust przewodnika popłynęły obce, a zrozumiałe słowa... Język Mariny. Postacie tancerzy płynęły nad ziemią, starzec przemówił głosami umarłych, trupy przekazały poświatę swej siły żyjącym i zsunęły się w czarne doły grobów, żyjący poczęli rękami przysypywać ciała ziemią. Alejandro przyłączył się do nich. Gdzieś obok siebie rejestrował obecność Azima, widział drobne, białe dłonie Aidy ostro odbijające od czarnej ziemi, cztery, pracujące miarowo ramiona Grunsha. Tancerze rozpłynęli się w mroku, żałobnicy pochwalnymi słowami żegnali poległych. Zapatrzona w twarz starca Aida wyszeptała krótką modlitwę i dołączyła swój głos – przemawiając językiem Mariny, sławiąc poległych i tych, co nadal walczą. Alejandro prawie miał ochotę się uśmiechnąć, znowu prowokowała. Patrzyła w oczy Białym Smokom i próbowała... czegoś próbowała, jednej z tych swoich sztuczek... Czegoś oczekiwała. Alejandro podążył wzrokiem za jej spojrzeniem. Stary mistrz ceremonii uśmiechał się... enigmatycznym, nic nie mówiącym uśmiechem.

Stypa była krótka, miód rozluźnił atmosferę, zaczęli rozmawiać. Starzec z plemienia Węży obiecał kontakty ze swoim ludem, mówił o przekazywanych przez pokolenia legendach, o kulcie prakrólowej. Ale na właściwe rozmowy – nie było to stosowne miejsce, ani odpowiedni czas. Teraz trzeba było powrócić do pałacu.


Dies Lammentum wstał pogodny. Alejandro o świcie zerwał się z płytkiego, niespokojnego snu. Gorączka nie ustąpiła. Posłusznie i bez słowa wypił podsunięte mu przez zasępionego Hieronima ziółka i zajął się przygotowaniem do obchodów święta. Skoro nie mógł inaczej walczyć z chorobą – przynajmniej nie zamierzał jej się poddawać. Pierwsza – południowa msza zgromadziła większość w jego apartamencie, w skupieniu wysłuchali nabożeństwa i rozeszli się w ciszy.

Msza wieczorna, uroczysta msza odejścia proroka i lamentu apostołów odprawiana przez Hieronima zgromadziła ich ponownie. Potężny Amalteanin przewodniczył uroczystości jak w natchnieniu, jego dudniący głos złagodniał teraz i przepełniony wzruszeniem płynął nad głowami obecnych głosząc płacz Amaltei. Alejandro słuchał tak dobrze sobie znanego głosu poddając się jego kojącemu brzmieniu, dźwięczącej w nim sile wiary. Ręce uniosły w górę koło wrót, które wybuchnęło jasnym płomieniem i popiołem osypało się na obecnych. Nagle kapłan drgnął i upuścił księgę z jękiem rzucając się naprzód – nie zdążył. Nieprzytomny Alejandro osunął się na podłogę.


Komentuj (20)



FORUM

[Księga gości]

WSTĘP

Postacie

Aida
Alejandro Corrinho Dulcinea
Alexander Wolverton
Andrew Hakkonen
Askar Al-Allaw
Azim
Fatima Al-Malik
Leila Al-Allaw
Manuel Trinidad Li Halan
Moebius
Seth
Varia
Vasil
Vlad Al-Allaw
Volrath "Trzy Pazury"

Hazackiego pierdoły gawędy

Matka Wojna
Wiara, nadzieja, miłość
Baronet w Zalotach

Chronologia

5003 (22.06.07)
5002 (21.08.06)
5001 (09.08.05)
5000 (29.01.05)
4999
4998
Czasy prekampanijne (10.12.05)

Kroniki Leili (27.03.05)
Listy (21.05.06)

Raporty Specjalne

Kfiatki z sesji (22.06.07)

Handouty

Download

Mapa Cesarstwa (duża)
Błogosławiony Allaw
Dar Ikony
Piękna Callista
Historia rodu Corrinho
Genealogia Alejandro Corrinho Dulcinea
Tabele GSowe

Galerie

GALERIA MATKI MONIKI
Kalendarz z Azimem na 5002
Kalendarz z Owieczką na 5002
Załoga Allawa
Prawdziwa twarz Askara
Sora Tenema LiHalan - Autoportret
Grunsh - by Monika
Prawdziwa twarz Niedzielnych
Prawdziwa twarz Drejkowych
Alejandro ręką Fatimy nakreślon
Varia i Ewa by Fatima
Askar i jego fanka by Fatima

Zaprzyjaznione blogi

GSowe

Blog Askara

RPGowe

Sekretne Zwoje Pani Noriko z rodu Isawa
Blog DeadLands by Cathia
Blog DeadLands by Ramel
Blog Rippers
Blog Maga "Rozbita Rzeczywistość"
Blog Wampirzy Yaviego

Sznureczki

Nasza strona GS
Forum Moorholda
Bufor Sathra


ownlog.com

2019
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń