Menu :


Link :: 29.06.2005 :: 14:22
17 decembris 5001 - 2 ianuarius 5002

Pył cz. 1

Sesja wewnątrztygodniowa

BY LEILA

Lot na BII upływa bez większych komplikacji. Zabawne, doszło do tego, że zaczynam niepokoić się kiedy wszystko idzie dobrze. Jakby już nie mogło być zwyczajnie, spokojnie, bezpiecznie... Mam czas na przemyślenia. Tyle że – wcale nie chcę nad pewnymi rzeczami się zastanawiać. Udawanie, że wszystko jest w porządku idzie mi nawet całkiem nieźle – sama zaczynam w to wierzyć. Zresztą – zorganizowałam sobie zajęcia tak, że na nudę nie narzekam. Zagłębiam się w dane z Persefony, przeglądam dokumenty od Varii i dane dotyczące krystalicy. Musi być jakiś sposób leczenia... I jeszcze lekcje języka vau...
W układzie BII czeka na mnie pakiet informacji. Niespodzianka – wiadomość na Susan. Dowiedziała się, że pomieszkuję na BII i chce się spotkać. Wspaniale! Zwłaszcza, że moje próby spotkania się ze starą paczką w większości okazały się niewypałem. Rozjechało się towarzystwo po całych Znanych Światach. No – może przesadzam – większość wybyła na Hefajstosa. Poznajdowali sobie dobrze płatne posadki i porzucili Akademię... Tylko Finn się ostał – choć i on planuje przeprowadzkę. Susan jak się dowiedziałam została wiceprezesem firmy ojca. Ponoć rodzina trochę naciskała, ale w sumie nie wahała się długo. Zresztą – może to i słusznie – zarobi sobie na pewno dobrze, a jak ją znam to w chwilach wolnych i tak będzie się czymś zajmować tym razem nie martwiąc się już wcale studentami... Wciąż trudno mi ją sobie wyobrazić jako panią prezes... ale – każdy z nas ma swoje życie i podejmuje własne decyzje. Tak czy owak – wydział stracił wraz z jej odejściem... a już na pewno bez jej ciętych komentarzy jest tam dziesięć razy nudniej. Jeszcze dziś pamiętam napis ciągnący się wzdłuż całej ściany jej pokoju na Ligheim. „Za facetem jak za gravibusem nie warto gonić – będzie następny”. Susan wysmarowała tę wiekopomną sentencję flamastrem po tym jak przyszłam do niej się wyżalić, kiedy ostatecznie zerwałam ze Svenem... (swoją drogą powinnam sobie wziąć tę złotą myśl bardziej do serca...Ech...) Stare czasy. Spotkamy się to powspominamy.
Z wiadomości dowiaduję się, że Way Corporation otworzyła na BII nową filię i Susan została jej przedstawicielem na całą planetę. Ładnie. Ponoć dopiero muszą wyrobić sobie renomę pośród konkurencji, ale... wierzę, że Susan sobie poradzi. Już wkrótce wszyscy będą latać na ich silnikach skokowych.

Lądujemy. Dzwonię pod numer firmy i po chwili rozmawiam z Susan. Jej, jak dobrze jest przylecieć i usłyszeć znajomy, życzliwy głos. Susie proponuje spotkanie dziś wieczór, u niej w domu. Świetnie bo akurat muszę załatwić kilka rzeczy na mieście. Zostawiam listy, analizuję stan mojego konta, idę do parku. Przyjemnie jest znów spacerować wśród drzew...

Wieczór. Gravitaksówką dolatuję nad gildyjny sektor. Lądujemy na prywatnym lądowisku, na przedostatnim poziomie wieżowca. Wąska klatka schodowa prowadzi na najwyższe piętro...piętro? Może dach...dach na którym postawiono elegancki, nowoczesny dom. Chrom i szkło. Kubistyczna oszczędność bryły. Hmmm. Susie nieźle się tu urządziła. Spoglądam w górę, by zamiast zachmurzonego, szarego nieba Bizancjum zobaczyć błękit upstrzony pierzastymi chmurkami. Idę prze ogród w kierunku domu. Na razie to nic specjalnego, ale przecież Susan nie mieszka tu długo. Dzwonię do drzwi. Cisza. Jeszcze raz. Nadal brak odpowiedzi. Wołam. Bezskutecznie. Kątem oka dostrzegam błysk. Odruchowo wyostrzam zmysły. Coś znika za rogiem domu. Idę tam i znajduję ogrodniczego robota. Obchodzę dom, dostrzegając jeszcze wygniecione miejsce na trawie i ślady rozkręcania okna. Czuję, jak głęboko wewnątrz mnie narasta tak dobrze znane uczucie. Nie. Nie można tak od razu spodziewać się najgorszego. Istnieje jeszcze coś takiego jak normalne życie. Na pewno coś ją tylko zatrzymało. Wracam przed drzwi wejściowe i jeszcze raz dzwonię. Potem kontaktuję się z firmą i dowiaduję, że Susan wyszła dwie godziny temu i poleciała do domu. Czyżby coś ją zatrzymało... Tyle że Susie zawsze była wręcz wzorem zorganizowania i pedantyczności. Nigdy nigdzie się nie spóźniała. A nawet gdyby dałaby mi znać. Niepokój wraca zdwojoną falą. Wracam pod okno. Włamywać się do czyjegoś domu... Dobra dość tego... a jeśli coś się stało? Ponownie wykręcam śruby i wchodzę do domu. Tylko ostrożnie.

Wielka zwalista sylwetka ochroniarza wypełnia niemal całą dyżurkę. Martwy. Rozpoznaję ślady na szyi. Psionik. Ale kto? I po co? Może porwali ją dla okupu. Kolejny korytarz. Salon. Ślady krwi na podłodze. Otwarte drzwi gabinetu. Susan leży przy biurku ściskając w zakrwawionej dłoni komunikator. Przez dobre parę sekund gapię się na to otępiała. Nie znowu. Dlaczego, dlaczego... Przełamuje się, podchodzę pochylam. Jeszcze żyje...muszę wziąć się w garść i udzielić jakiejś pomocy. Odwracam ją trochę... Wszechstwórco... przed oczyma staje mi martwa Xadeer na Ligheim. Nie poradzę sobie, nie wiem co robić. Wyciągam komunikator, chcę dzwonić po Aptekarzy.
„Nie ruszać się” słyszę za sobą. Odwracam się i widzę kajdaniarzy z oznakami gildyjnej policji. Mierzą do mnie z broni. Gdzie byli wcześniej, kiedy byli potrzebni ? „Ręce na ścianę” – rozkazuje jeden z nich. „Ona umiera, pozwólcie mi jej pomóc...”. Jeden z nich podchodzi do Susan, sprawdza puls, kręci głową. Patrzę na to wszystko wciąż nie rozumiejąc, nie chcąc rozumieć. Pozwalam się zakuć w kajdanki i zawieść na komendę. Każą mi podać kogoś, z kim mogliby się skontaktować odnośnie adwokata. Podaję Wasilija. Nie chcę, by Askar się dowiedział, poza tym mam nadzieję, że niebawem mnie wypuszczą. Przecież jestem niewinna.... Chcę rozmawiać z oficerem śledczym, ale dowiaduję się, iż jeszcze nie wrócił z miejsca przestępstwa. Czekam. Pozwalają mi zatelefonować do kogoś. Muszę uprzedzić Wasilija o sprawie. Jak się okazuje już wie. Chwilę rozmawiamy. Wasilij chce do mnie przylecieć. Proszę, by nic nie mówił Bratu.
Znowu czekanie. Kto mógł to zrobić? Dlaczego? I jeszcze tak okrutnie... jak długo... ona...
umierała...

Wreszcie drzwi do celi otwierają się. Zza pleców oficera macha do mnie Wasilij. Porucznik mówi mi, że nie jestem już oskarżona o morderstwo, ale mam pozostać na planecie jako świadek w sprawie. Spisuje moje zeznania. Potem wychodzimy. Pora odczytać wiadomości – oho, Askar już wie. Spotykamy go niebawem w holu. Spodziewam się awantury, ale o dziwo Brat nie ma od mnie pretensji. Wsiadamy do skoczka. Varia pyta mnie, czy chcę pomóc rozwiązać tę sprawę. Chcę. Analizujemy fakty. Zastanawiamy się, komu mogłoby zależeć na śmierci Susan. Konkurencji? Hmmm – przecież Way Corporation była nowa na rynku, nie sądzę, by ktoś czuł się już zagrożony. Askar porusza swoje kontakty i jedzie porozmawiać z inspektorem. Wasilij grzebie w sieci. Od Finna wiem, że Mark też jest na BII. Może on coś wie? Zdobywam do niego namiary. „Leila, kopę lat” – wita mnie znajomy głos. „Susie nie żyje”. Chwila ciszy. „Przecież...widziałem się z nią przedwczoraj... Zjedliśmy razem kolację...” Krótko przedstawiam sytuację. Mark jest tak samo przejęty. Obiecuje poruszyć swoje kontakty. Jeśli coś znajdzie, przyśle mi informacje. Sama wysyłam mu tyle co wiem, a potem jeszcze kilka pytań. Dzwonię do Way Corporation. Chcę rozmawiać z jakimś współpracownikiem Susan, ale “wszyscy są zajęci” informuje mnie lodowaty głos w słuchawce. Nie podoba mi się ta ich firma coraz bardziej. Askar wraca i oświadcza, że pozwolono nam zobaczyć miejsce zbrodni. Lecimy tam wszyscy. Co udaje się ustalić – prawdopodobnie zabójców było co najmniej dwóch. Varia zwraca uwagę na ślady, wskazujące że przez ogród ciągnięto ciężki przedmiot. Możliwe, że jakiś zagłuszacz elektroniki, bo kamery nie zarejestrowały morderstwa. W domu zginęły jeszcze dwie osoby – tym razem zastrzelone z kuszy. Miał sukinsyn fantazję niech go cholera. Szukamy jakiś śladów, chociaż podejrzewam, że policja przetrząsnęła wszystko dokładnie. Może znajdziemy cos, co umknęło ich uwadze. Wasilij zna się na elektronice, doświadczenie Moebiusa może się przydać...umiejętności Varii.

Komentuj (2)



FORUM

[Księga gości]

WSTĘP

Postacie

Aida
Alejandro Corrinho Dulcinea
Alexander Wolverton
Andrew Hakkonen
Askar Al-Allaw
Azim
Fatima Al-Malik
Leila Al-Allaw
Manuel Trinidad Li Halan
Moebius
Seth
Varia
Vasil
Vlad Al-Allaw
Volrath "Trzy Pazury"

Hazackiego pierdoły gawędy

Matka Wojna
Wiara, nadzieja, miłość
Baronet w Zalotach

Chronologia

5003 (22.06.07)
5002 (21.08.06)
5001 (09.08.05)
5000 (29.01.05)
4999
4998
Czasy prekampanijne (10.12.05)

Kroniki Leili (27.03.05)
Listy (21.05.06)

Raporty Specjalne

Kfiatki z sesji (22.06.07)

Handouty

Download

Mapa Cesarstwa (duża)
Błogosławiony Allaw
Dar Ikony
Piękna Callista
Historia rodu Corrinho
Genealogia Alejandro Corrinho Dulcinea
Tabele GSowe

Galerie

GALERIA MATKI MONIKI
Kalendarz z Azimem na 5002
Kalendarz z Owieczką na 5002
Załoga Allawa
Prawdziwa twarz Askara
Sora Tenema LiHalan - Autoportret
Grunsh - by Monika
Prawdziwa twarz Niedzielnych
Prawdziwa twarz Drejkowych
Alejandro ręką Fatimy nakreślon
Varia i Ewa by Fatima
Askar i jego fanka by Fatima

Zaprzyjaznione blogi

GSowe

Blog Askara

RPGowe

Sekretne Zwoje Pani Noriko z rodu Isawa
Blog DeadLands by Cathia
Blog DeadLands by Ramel
Blog Rippers
Blog Maga "Rozbita Rzeczywistość"
Blog Wampirzy Yaviego

Sznureczki

Nasza strona GS
Forum Moorholda
Bufor Sathra


ownlog.com

2019
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń