Menu :


Link :: 01.04.2005 :: 20:13
11-20 septembris 5001

Żelazna Korona cz. 13 i ostatnia

Sesja wewnątrztygodniowa

Po powrocie z pogrzebu i kolejnym ataku Varii bohaterowie postanawiają udać się do Sunval, aby odebrać z tamtejszego Konsulatu Jenny. Na miejscu okazuje się, że z miasta ewakuowani są istakhryjscy cywile, a wojsko szykuje się do obrony. Do bohaterów docierają też wiadomości o przełamaniu frontu na Sierra Noche i potężnej ofensywie ze strony Hasheemidów.

Błogosławiony Allaw wraca do Navarro, gdzie bohaterowie mają odebrać Lodową Hrabinę i jej ochroniarza. Po drodze jednak zostaje zaatakowany przez wrogie myśliwce. Udaje je się jednak strącić dzięki współpracy Vasila i Moebiusa.
Niestety w mieście trwa piekło. Jeden z legionów stacjonujących w stolicy Rasheedów zbuntował się i dokonał niszczącego ataku na strzegącą miasta bazę rakietową.
Spora część miasta (za wyjątkiem lądowiska, hrabiowskiego pałacu i części portowej) zostaje poważnie zniszczona i przejęta przez insurgentów. W porozumieniu z dowodzącym kosmoportem kapitanem Fessadem Al-Serrah Malikiem, Blaine'm, (z ramienia ukarów) i Rycerzem Kylianem, bohaterowie postanawiają odbić chroniące miasto wieże mezonowe i przypuścić kontratak przeciw rebeliantom.

Po sprawnym ataku, grupa psychokomandosów (w skład której wszedł Moebius) odbija działa mezonowe. W tym samym momencie czołgi i piechota prowadzone przez Askara i kapitana Fessada Al-Serrah Malika uderzają w głąb miasta zbierając po drodze rozbite oddziały.
Walki trwają cały dzień, dopiero wieczorem udaje się rozbić oba zgrupowania rebeliantów i przy wsparciu Bractwa Wojennego rozerwać oblężenie pałacu hrabiowskiego.
W tym samym czasie ukarowie z Triad wykradają z Żelaznej Korony pancerze typu Agram i dostarczają bohaterom poszukiwanego przez nich agenta.
Bohaterowie spokojnie opuszczają Aylon.

Po drodze, 17 septembrisa załoga Allawa urządza na pokładzie święto Santa Flamma Dies. Bohaterowie przebrają się za apostołów, wymieniają prezentami (najwięcej prezentów otrzymuje oczywiście Ewa) i jedzą „płonącą kolację”.

Gdy znajdują się tylko pół dnia drogi od B2 Varia doznaje wizji i zaraz po wylądowaniu udaje się do sir Chamona Mazzarina, a potem wyjeżdża w nieznanym kierunku.
Askar zgodnie z zapowiedziami udaje się na Pentateuch, Jenny zostaje w szpitalu św. Bartłomieja, a reszta bohaterów, po krótkim odpoczynku, odlatuje na Ligheim….



Komentuj (6)


Link :: 04.04.2005 :: 10:59
28,29 septembris 5001

Graal - cz. 2

Sesja Drejkowa

List do redakcji Z pamiętników rycerzy…

Nazywam się Szymon ben Moses Al-Malik. Mój ojciec, nieodżałowanej pamięci paladyn Moses Al-Malik brał udział w wyprawie panów Antonio i Aleksandra na Graala. Wyprawiając się z Czwartą Armią do systemu Pajęczyny zostawił pod moją opieką swe pamiętniki z czasów swego Giermkowania. Wszyscy pamiętamy tragiczny koniec wojsk marszałek Lucindy Dulcinei, nie dysponuję więc żadnym potwierdzeniem zapisków mojego ojca. Jednak to co znalazłem w tych notatkach może rzucić odrobinę światła na spór pomiędzy szlachetnym ojem Kylianem, a biskupem LiHalan.

Tamtego dnia dotarliśmy na powierzchnie Graala. Rycerz Alexander, markiza AnnaMaria Torreblanca i ja udaliśmy się do Konsulatu, a następnie rozlokowaliśmy się w hotelu Feniks.
Tego wieczora pani markiza urządziła kolacje na która prócz mojego rycerza przybyli komodor Antonio Dulcinea, pan Alejandro Rolas, inżynier Connard i ojciec Manuel z zakonu Amaltean Zgodnie z życzeniem mojego Rycerza udałem się następnego dnia na tajną misję zajmując się jednocześnie katalogowaniem i notowaniem rozmów jakie wpływały na komunikator Rycerza Aleksandra. Kawaler Wolverton udał się ze swoimi towarzyszami na pielgrzymkę do amalteańskiego klasztoru Czarnej Skały. Rycerz chciał zwiedzić ten jeden z największych cudów architektury Graala i wysłuchać mszy w godzinę Pochwały Wiecznego Ognia.
Po powrocie do Sangrael gdy wszyscy udali się na przyjęcie do Szejka rodu Keddah, mój rycerz postanowił chronić ich przy użyciu swych mocy. Wszystko było w porządku do momentu, w którym Szejk ogłosił zawieszenie broni z naszym rodem, a arcybiskup Graala zrezygnowała ze stanowiska i opuściła przyjęcie. Z nieznanych mi powodów Rycerz Wolverton postanowił z nią porozmawiać. Prawie w tym samym momencie dokonano ataku na pałac Keddahów. Wiedziony przyjaźnią rycerz Wolverton postanowił przerwać pościg za panią arcybiskup i ruszyć z obecną przy nim drużyną Komandosów Kohorty na odsiecz atakowanym towarzyszą.
Na miejscu okazało się że celem ataku jest porwanie dziecka alamalickiej markizy. Jak opowiadał później, Aleksander wykorzystał swoje moce i zaatakował porywaczy zabijając ich na miejscu. Niestety wycieńczyło go to okrutnie i to Manuel Trynidad, który nieprzystojnie szlachcicowi zebrał nienależne mu laury, przyniósł dziecko matce…


Niestety następny fragment jest nieczytelny, lecz ten wystarczy niezbicie na udowodnienie obecności Antonio Dulcinea. Co do pana Manuela Trynidad, jestem w posiadaniu listu napisanego przez pana Aleksandra dotyczącego niektórych późniejszych występków pana Trynidad. Nie wysyłam ich jednak gdyż nieprzystoi szlachciowi szargać pamięci nieżyjących…

Szymon Ben Moses baron Al-Malik
Sędzia okręgu Joamish, Criticorum


DODATKI:
List arcyprezbitera Jamesa Silverblade'a do redakcji "Z pamiętników Rycerzy...

Komentuj (15)


Link :: 04.04.2005 :: 20:41
DRUŻYNA DREJKOWA

Jego mistrzogrowość oświadczył że gramy w piątek o 16:30,
Tygiel moze być zamkniety wieć zbiórka na Placu Marii Magdaleny (kolo Pizza Huta)

Panieli ??


Komentuj (12)


Link :: 09.04.2005 :: 16:33
YO WSZYSCY !!!

W wtorek zgodnie z planem zebranie Rady Konstrukcyjnej...

Tygiel... Zbieramy sie od 19...

QCA !!!


Komentuj (5)


Link :: 10.04.2005 :: 01:22
29, 30 septembris 5001

Graal cz. 3

Sesja Drejkowa

BY ANTONIO

- Kadecie Peacemaker! Opowiedzcie o wyprawie na Graala wiceadmirała Antonio Dulcinea, jednego z patronów naszej szkoły, o której dowiedzieliście się na ostatnich zajęciach. Kontynuujcie od momentu, w którym skończył kadet de Hidantzo. Reszta: otworzyć "Obrońcę Bramy" na stronie 57 i przeczytać to, o czym zapomni nam z pewnością powiedzieć.

- Aye Aye admirale! Tak więc, jak czytamy u Jego Ekscelencji biskupa Liviusa LiHalana, Wielkiego Chartophylaxa, który...

- Na temat kadecie, do wszystkich demonów!

- Rozkaz! Tak więc, po opanowaniu sytuacji w pałacu Keddahów, oddaniu dziecka markizie al Malik, oraz przejęciu skoczka napastników przez korwetę Grupy Wydzielonej wiceadmirała Antonio, nakazał on wysłać jeńców na pokład lekkiego krążownika "Miecz Rawenny", wraz z pojmanymi w pałacu napastnikami. Przyjęcie oczywiście dobiegło końca. Po długich ustaleniach wiceadmirał Antonio wraz z towarzyszami zdecydował, jak postąpić: rankiem najpierw przesłuchać hrabiego Fernando Justus, aresztowanego przez ojca Manuela Trynidad, następnie zaś jeńców. W międzyczasie Antonio podjął się nakłonienia hrabiego, by ten poddał się przesłuchaniu na pokładzie krążownika, niestety bez efektów. Hrabina AnnaMaria Torreblanca wyruszyła wraz z ojcem Manuelem do hotelu, podobnie jak słynny szermierz Alejandro Rolas, będący w niedyspozycji, najpewniej w skutek zatrucia podczas przyjęcia. W środku nocy wiceadmirał Antonio, Rycerz Alexander Wolverton, Inżynier Jonathan Connard, oraz grupa wynajętych komandosów zinfiltrowali jacht hrabiego. Po szybkiej akcji okazało się, że jak słusznie podejrzewali, na pokładzie znajdował się szpieg-zabójca z Kalifatu Kurga, którego pojmano mimo zdolności okultystycznych. Wskutek tych faktów Rycerz Alexander mógł skonfiskować jacht przy pomocy Antonia, którego interwencja dała możliwość odlotu z hangaru. Następnie chyba...yyy...

- Co to za "chyba" kadecie?!

- Przepraszam, Panie admirale! Tak więc pojawił się wtedy problem, mianowicie Alexander bezzasadnie sprzeciwił się decyzji wiceadmirała o odlocie skonfiskowanym jachtem na orbitę w pobliże jego Grupy Wydzielonej. Rycerz zażądał, by udać się do kwatery Rycerzy Poszukujących. Gdyby nie fakt, iż opanowany Antonio rozsądnie ustąpił, mogłoby się to skończyć krwawo. Potem zresztą wiceadmirał został przeproszony za zajście, więc niestety nie zakończyło się ono "po szlachecku". Po dotarciu do Rycerzy, gdzie chwilę później zjawiła się AnnaMaria i ojciec Manuel, rozpoczęto przesłuchanie Kurganina. Początkowo twierdził, że jego celem było zabicie w odpowiednim momencie hrabiego (nie będącego wcale agentem Kurga), z polecenia tajemniczego "Mistrza", co nie zgadzało się z wcześniejszymi podejrzeniami. Po krótkiej rozmowie w cztery oczy z Alexandrem zmienił drastycznie zeznania. Jednak ojciec Manuel stwierdził sobie tylko znanym sposobem, że są one nieprawdziwe. Doszło do nieprzyjemnej sytuacji, gdy Alexander zdecydował zakończyć przesłuchanie mimo sprzeciwu Antonia i pozostałych. Później na szczęście sprawa się wyjaśniła, wyszły na jaw także niektóre fakty dotyczące ojca Manuela. Po opuszczeniu kwater Rycerzy ojciec Manuel otrzymał informację, że hrabia zdołał uciec, a pilnujący go zakonnicy Bractwa Wojennego zginęli, najpewniej z ręki Kurgańskiego zabójcy. Padło podejrzenie na "Mistrza". Oczywiście nie miałoby to wszystko miejsca, gdyby hrabia przebywał na okręcie wiceadmirała. Dotarła również wiadomość, że skoczek, którym leciała oskarżona o herezję MariaLiza Masseri rozbił się i nikt nie przeżył. Niemniej na pokładzie krążownika odbyło się planowane przesłuchanie jeńców przez Antonia, przy czym był obecny także ojciec Manuel, inżynier Connard oraz hrabina AnnaMaria. W jego wyniku zdołano ustalić, że za atak na pałac odpowiedzialny był Morgan Hawkwood junior, pragnący zgładzić matkę (markizę al Malik) oraz jej syna, czyli swojego przyrodniego brata. W tym czasie Alexander udał się do klasztoru Czarnej Skały na rozmowę z Panią arcybiskup Amaltean. Natomiast wiceadmirał Antonio postanowił zostawić na jakiś czas sprawy na planecie i wraz z towarzyszami szykował się do odlotu w kierunku Gwiezdnych Wrót, by wiernie służyć Cesarzowi. Kiedy jego Grupa Wydzielona...

- Wystarczy, kadecie Peacemaker. Dobrze, siadać. Dziś powiemy sobie o dalszych...


Komentuj (10)


Link :: 11.04.2005 :: 00:51
NEKROLOG

Kylian quan z klanu Trak

(25.07.4975 - 20.09.5001)
Wojownik
Rycerz Poszukujący
Oficer Kohorty
Porucznik Legionów Cesarskich

Oddał życie w służbie Cesarstwa 20 września 5001.
Msza żałobna w obrządku Banjak i symboliczny pogrzeb odbędzie się na Cmentarzu Rycerzy Poszukujących 30 września 5001
Cześć jego pamięci !!!!

Komentuj (8)


Link :: 11.04.2005 :: 02:51
11 septembris - 7 octobris 5001

Ikona cz. 10 i ostatnia

Sesja niedzielna

BY ALEJANDRO

Od czego zacząć? Ostatni dzień przed procesem. Rankiem pojawił się Michael Key-Keywitch Hawkwood, z wiadomościami od Mazzarina dla Azima. Hassan wciąż nie odzyskał przytomności i pozostawał pod troskliwą opieką Hieronima.

Aida wraz z Azimem udali się rano do Ezekiela Blake’a, Sędziego i kanclerza klanu Gozuki – jedynej osoby która miała dość energii i zdolności by trzymać ten bu… bałagan. Udało im się go przekonać, że w interesie rodu Gozuki leży pokój na Ikonie – a jedyną drogą jego utrzymania jest uniewinnienie Rodrigo. Punkt dla nas.

Teraz druga część planu. Losowanie kolejności głosowania nad werdyktem… Hrabiowie wyciągają z urny kolorowe kamyczki i na tej podstawie… Grunt żeby pierwszy wyciągnął Gozuki (żeby nie zaczął za dużo myśleć po głosach innych), ostatni Takeda – żeby nie wstrzymał się od głosu. Azim i Michael mieli – z tego co zrozumiałem – manipulować kulkami na odległość. Żeby same się pchały do rąk… Dyskusja była długa i burzliwa… a w środku jej zorientowaliśmy się że ktoś nas podgląda… Aida go potem rozpoznała – pomagier Azuhiro. Pięknie…

Posłaliśmy jeszcze, bez większych nadziei, anonimy do młodszych braci To-Hei, wyjawiające im zamiary najstarszego brata.
Proces. Aida na miejscu hrabiowskim, Azim i ja na widowni. Michael w statku Azima, obstawiony kimkolwiek się dało – ukarami, moimi zabijakami, ludźmi Kisady. I jeszcze ubrany w pożyczony od… a, nieważne.

Chyba nikt się nie spodziewał obecności na Sali Krzyża Ikony. TEGO krzyża Ikony. Z cząstką jaźni Cardanzo, z którą konwersował sobie Azim.
Oczywiście – jak to na procesie – były wspaniałe w swej formie, płomienne mowy stron. I prezentacja dowodów – znacznie mniej wspaniałych. Jakby wszyscy wiedzieli że nie idzie tu o dowody, a układ sił.

I wreszcie losowanie. Najpierw Takeda – poczułem drżenie energii, wyciągnął co mu przeznaczyliśmy. A potem Azuhiro… Stary numer z podmianą kulek. Tyle że stary lis czuł że próbujemy to odkryć i zabezpieczył się. Dość że wiedział co będzie w urnie i podmienił fałszywą kulkę z urny na prawdziwą. Gdy więc pokazał czerwoną a z urny telekinetycznie wyleciała druga – kto zawinił? Kto oszukał? On nie – on miał w dłoni prawdziwą, znaczoną…
I wtedy właśnie interweniował… Krzyż? Cardanzo? Osłaniający Azuhiro psychonik nagle wziął i umarł. A samemu hrabiemu, zapewniającemu o swej niewinności, wesoło wytoczyła się z nogawki zielona kulka, którą wyciągnął i ukrył… Takie oszustwo w obliczu Arcyksiężnej podlega jednaj karze – od najbliższego samuraja był na wyciągnięcie katany. To był piękny cios.

Młody To-Hei… pomimo czterech głosów uniewinniających z uporem maniaka oskarżał Rodrigo. Wejście jego brata, który poruszył ważną kwestię – najstarszy, bękart Maksymiliana, nie został nigdy uznany przez starego To-Hei… Wściekłość, wyrzuty względem… Aidy. Dwa słowa za dużo. Aida wyświadczyła mi zaszczyt zostania jej szampierzem. Chciała tylko bym skończył szybko. Drugie uderzenie – podręcznikowe wręcz pchnięcie w gardło…
Koniec! Nie do wiary! Jeszcze oczywiście zaległe ceremonie, nowe zaszczyty, dary, uroczystości… Koniec! Lecimy na B2, potem – zasłużyliśmy – odpoczynek na Keth-Kordeth. A potem – Hargard…

Tak, zbyt piękne, prawda? Po przylocie na B2 wiadomość jak grom z jasnego nieba. Kylian nie żyje. Wypadek kuriera we wrotach… I pogrzeb pustej trumny. A wydawało się, że tydzień temu zdobywaliśmy Keth-Kordeth… Żegnaj, towarzyszu broni….

Komentuj (14)


Link :: 15.04.2005 :: 20:28
22 septembris - 9 octobris 5001

Ligheim cz. 1

Sesja wewnątrztygodniowa

BY LEILA

Po zniknięciu Varii i odlocie Askara Leila, Vasil, Moebius i Laura zostają jeszcze parę dni na BII. Regularnie odwiedzają Jenny. Szczęśliwie Amalteanka czuje się już znacznie lepiej. Wypytuje Leilę o najbliższe plany, rozważa wypisanie się ze szpitala i lot na Ligheim. Ostatecznie jednak decyduje się jeszcze jakiś czas pozostać pod opieką lekarzy. Korzystając z nieobecności Brata Leila urządza w jego apartamencie "przyjęcie" dla całej załogi Allawa. Niedługo później wyruszają. Inżynier korzystając z okazji przewozi transport aragońskiego wina.
Podróż przebiega bez większych przeszkód. W układzie Ligheim Vasil dowiaduje się o nieuregulowanym rachunku pocztowym. Po zapłaceniu odpowiedniej sumy odbiera pocztę z dwóch miesięcy. Oprócz rozmaitych ofert i prenumerat czasopism dostaje także kilkadziesiąt listów od swojej kuzynki Anny, która prosi go o jak najszybsze przybycie.

Po wylądowaniu na planecie, zdaniu ładunku i wynajęciu apartamentu w hotelu wszyscy się rozdzielają.
Leila, która traktuje przybycie na Ligheim częściowo jako wakacje zabiera Laurę na wycieczkę. Razem odwiedzają słynną Katedrę Ośmiu Apostołów i Ogrody Ligheim.

Zaniepokojony Vasil jedzie z Moebiusem odwiedzić rodziców. Na miejscu dowiaduje się, że jego ojciec zapadł na dziwną chorobę. Wszystko zaczęło się dwa miesiące temu - kilka dni po tym, jak Iwan Kropotkin udał się na spotkanie ze "znajomym z dawnych czasów", poczuł się źle. Z początku nie wyglądało to groźnie, jednak potem z dnia na dzień było już coraz gorzej. Wezwani Aptekarze nie potrafili postawić pełnej diagnozy, ani tym bardziej tego leczyć. Vasil rozpoznaje objawy identyczne z objawami choroby hrabiego Azima. Stan ojca Vasila jest bardzo ciężki. Moebius sugeruje umieszczenie go w komorze stazy. Inżynier natychmiast jedzie na Allawa po komorę i rozmawia z Magdą. Okazuje się, że zjawił się na Ligheim niemal w ostatniej chwili - kilka dni później wirus zaatakowałby błony śluzowe, a wtedy byłoby już za późno. Lekarka stwierdza, że choroba rozwija się bardzo szybko, dużo szybciej niż w przypadku hrabiego. Umieszczenie Iwana w komorze stazy spowolni chorobę - zyskają około półtorej roku. Ojciec Vasila zgadza się na to, chce jednak najpierw porozmawiać z synem w cztery oczy.

Późnym wieczorem Vasil wraca do hotelu i dzieli się częścią informacji. Okazuje się, iż wiele lat temu Iwan współpracował z "pewną organizacją związaną z Decadosami". Później jednak wycofał się z tego. Teraz, po latach, znaleźli go i zaczęli szantażować. Niejaki Lucius Stone, kapitan frachtowca Słońce Madok, oraz człowiek bardzo podobny do Vladimira zmusili ojca Vasila do spotkania. Wszyscy podejrzewają, że właśnie wtedy został zarażony wirusem.

Następnego ranka Vasil korzystając ze swoich umiejętności i kontaktów próbuje namierzyć statek. Sprawa okazuje się co najmniej dziwna. Frachtowiec, który aktualnie znajduje się na orbicie regularnie przywozi na Ligheim duże transporty. Czego? - nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że w drogę powrotną wyrusza tylko częściowo załadowany - przewozi wtedy głównie broń. Nikt z załogi frachtowca nie ląduje na Ligheim, z wyjątkiem kapitana i jego przybocznego. Kapitan przebywa obecnie na planecie i jest zakwaterowany w jednym z hoteli.
Leila szuka informacji o swoich przyjaciołach i uświadamia sobie, jak bardzo wszystko się zmieniło od jej odlotu.

W południe odbywa się kolejna narada, gdzie Vasil przyznaje, że jego ojciec dawno temu ukradł coś zleceniodawcom. Laura przytomnie zauważa, że zarażenie Iwana najprawdopodobniej miało na celu ściągnięcie tutaj jego synów. Po podjęciu odpowiednich środków ostrożności wszyscy udają się do domu Kropotkinów, gdzie mają spotkać się z Aptekarzem. Nie dowiadują się wiele więcej... Aptekarz obiecuje przekazać próbki wirusa, które Wasilij z Leilą chcą wysłać hrabiemu Azimowi.

Następnie wszyscy udają się do hotelu, w którym mógł przebywać Lucius, gdzie dowiadują się, iż faktycznie był tam niedawno razem z "vladopodobnym". Niedługo potem Leila orientuje się, że są śledzeni. Próbują zgubić pościg, a potem przeczekać w Muzeum Techniki. Kiedy wychodzą z budynku spotykają kobietę, którą widzieli w hotelowej restauracji oraz nieznanego mężczyznę, którzy wyraźnie na nich czekają.

Komentuj (16)


Link :: 18.04.2005 :: 19:49
10 - 24 octobris 5001

Dubler

Sesja niedzielna




AZIM



Ocknąłem się w ciemnym pomieszczeniu przyklejony bioklejem do kamiennej płyty, ubrany w mundur rycerzy poszukujących... połowę munduru - strój pogrzebowy? [sięgnięcie umysłem w głab ciała - jakiś ciężar przygniata i blokuje... Inhibitory? Tak, ale coś jeszcze, coś poza ciałem i poza umysłem] Długotrwałe poluzowanie biokleju, jedno gwałtowne szarpnięcie i monotonne odklejanie się później odzyskałem swobodę ruchów. Minęło dużo czasu... nie wiem jak dużo. Leżałem na katafalku otoczonym czterema dużymi świecznikami. Dalsze obmacywanie otoczenia [jakże koszmarne jest badanie otoczenia bez Zmysłów] odkryło drugi katafalk. Na nim leżała [ten zapach rozpoznaje nawet bez wyostrzania zmysłów] Aida. Na świecznikach otaczających jej katafalk zawieszono dwie kroplówki. Jedna z nich powoli dozowała [odłączyć? a jeżeli bez tego umrze?] jakiś środek. Zacząłem badać resztę pomieszczenia - najpierw wymacać ścianę a potem dookoła ściany. Na jednej ścianie jakiś gruby materiał - na sąsiedniej flaga? I jeszcze jakieś małe drzwiczki [drewno i metal - rdza - może trzeba będzie tedy wyjść]. Dalej trzecia ściana - znowu gruby materiał. Ostatnia ściana: ciężkie metalowe drzwi. Żadnej klamki, żadnych zamków, za mocne do wybicia... [kroki za drzwiami] Pośpiesznie wracam na katafalk. Leząc słucham i odpruwam płaszcz [za płaszcz łatwo schwytać i unieruchomić a odpruty może posłużyć jako broń]. Nasłuchuje - mówią coś o robocie, dzielą się alkoholem... zaczynają [zamurowują drzwi!] układać cegły. Zrywam się z katafalku i zaczynam walić w drzwi. Tylko chwilę zajmuje przekonanie ich, że w środku są żywi a nie duchy i, że nie pożałują rozbicia drzwi. przekonani zaczynają rozbijać zaprawę i cegły [charkot] dopóki coś ich nie uśmierca. [zawód, rozczarowanie... rozpacz? nie, nigdy nie było łatwo! Nie poddawać się!]

***

Wszystko zaczęło się na kolacji. Aida i ja rozmawiamy o wyprawie na Hargard. Aida chce więcej ustaleń, ja nie mam informacji na podstawie których można by tych ustaleń dokonać. Przyszła widomość do Aidy. Przeprosiła i wyszła na chwilę. Bardzo długą chwilę, potem jeszcze dłuższą i dłuższą. Przywołany kelner był zaskoczony moim widokiem - przecież jakiś czas temu odprowadziłem Aidę do taksówki kiedy ta źle się czuła. Próbuje odnaleźć Aide - nic, coś blokuje dalekowidzenie. Może Grunsh? - Biegnie gdzieś uliczką, na jego komunikatorze miga sygnał alarmowy. Wysyłam wiadomość o porwaniu do swojego pałacyku, pałacyku Aidy oraz do Rycerzy Poszukujących - niech znajdą taksówkę którą odjechała... Pośpieszny powrót do siebie - nie ma czasu na wzywanie środków transportu - taksówka - kto powiedział, że nie można tego samego numeru powtórzyć wielokrotnie - kończą mi się siły - nudności - zatrucie? - dwutlenek węgla - wysyłam pośpieszną wiadomość - za mało sił żeby cokolwiek zrobić - tak się dać złapać - mój sobowtór nie jest psychonikiem...

***

Muszę coś zrobić. Nie mogę tak siedzieć na tyłku [zimny katafalk] kiedy kroplówka pompuje w Aidę nieznaną substancję. Nie wiadomo kiedy nas znajdą [czy nas znajdą] i w jakim wtedy będziemy stanie. Badam kroplówki - próbuję w ciemności określić jak szybko się sączy. Cholera! Jedna kroplówka przestała sączyć za to druga ruszyła - szybko. Oddech Aidy zaczyna się przyśpieszać, [choleracholeracholera] tętno też. Nie ma chwili do stracenia - musze podjąć decyzję... Odpinam ją od kroplówki. Stan nie jest dobry, ale nie tętno i oddech przestały przyśpieszać. [trzask nad głową] Podchodzę do małych drzwi [drewno metal i rdza] i zaczynam za nie szarpać. Nie ustępują. Z sufitu zaczyna coś lecieć. Rozpylony płyn? Obluzowuje kamień przy zamku drzwiczek. Kolejne szarpnięcia - raz - dwa - trzy - wyleciały!
Szybko zdejmuję Aide z jej katafalku i wciągam do korytarzyka. Ciągle ciemno. Słyszę szept Aidy [nie zostawiaj mnie] mimo, że nie poruszyła ustami. Czekam leżąć na podłodze korytarzyka, trzymając w ramionach Aidę. Kolejna próba - blokada tutaj kończy się, powoli mogę rozszerzyć swoje zmysły poza pięć normalnych... Zaczynam postrzegać korytarzyk. Kończy się dużą salą. Łomot z tyłu - coś upadło w pomieszczeniu z katafalkami - sięgam dłonią umysłu i przyciągam. To Reith. Cholera. Jest martwy, na stelarzu mającym utrzymać go w pozycji stojącej. Stary dobry Reith rozcięty i wypreparowany. [przepraszam, zawiodłem] Wiem, że zrobiłeś co mogłeś. Teraz Alejandro woła. Tak Jestem tutaj z Aidą. Pośpiesz się, Aida jest zatruta... Sufit się obniża - cholerne korytarze pułapki. Do dużej sali, Aida na ramie [dobrze, że jest taka drobna], wyprostować się opierając o ścianę. Wzdłuż ściany w dal, gdzieś musi być jakieś wyjście [ściana faluje] trudno, nie muszę się o nią opierać kiedy idę. Płaskorzeźby i wnęki z ciałami. One też się ruszają - wszystko się rusza - jednak muszę się oprzeć o ścianę - dobra ściana, nie uciekaj odemnie - oczyścić się - odpocząć - nie najpierw oczyścić - ten zapach - spryskiwali nas płynem do balsamowania - niedobrze mi - dawno tak się nie czułem - powolna ulga kiedy świadomość rozlewa się po ciele i nakazuje mu wyrzucić z siebie toksynę - ulga - zmęczenie. Nie ma czasu na zmęczenie. Aida dostaje drgawek i gorączki. Obchodzę pomieszczenie. Płaskorzeźby i wnęki z ciałami. Już się nie ruszają. Co z Alejandro? Próbuję dalekowidzenia - widzę ich przechodzących z jakiegoś korytarza koło plakatu 'Obun Springs' poczym kontak urywa się. Nic na to nie poradzę jestem na resztce sił. Dalej dookoła sali z trumnami. Chciałem wyjścia - mam całą garść... [wrażenie] Z jednego ślad działania mocy okultystycznch. Stamtąd idzie też lekki ciąg. Dobrze więc, tędy. Od głównego korytarza boczne - szybkie spojrzenie - dalsze boczne korytarze. Mamy tu mały labirynt... Dalej głównym korytarzem. Pojawia się odległy blask. Za zakrętem pochodnie i duże drewniane drzwi. Napis nad drzwiami ogłasza miejsce spoczynku wielkiego inkwizytora [jaki inkwizytor jest wielki?]. Wchodzę do środka. Okrągła sala z relikwiarzem i płaskorzeźbami. Ciąg powietrza idzie z góry kopuły - tam może być wyjście. Oglądam ściany i sufit w świetle pochodni. Nie dam rady wyjść tam z Aidą na ramieniu. Trudno muszę znaleźć inne wyjście. Czas ucieka - stan Aidy pogarsza się dostała gorączki a drgawki pogłębiają się. Spowrotem do korytarza - tu są stare ślady. Do jednego z bocznych korytarzy. Tam rozdzielają się - wybieram lewo. Źle, prowadzą do składziku bez wyjścia. Do miejsca gdzie się rozdzielały i dalej. Kolejne korytarze. Schody. TE Schody. Po zobaczeniu relikwiarza przypuszczałem gdzie jesteśmy ale teraz jestem pewien. Święte Miasto. Do góry-do góry-do góry. Drewniana klapa. Zamknięta. Położyć Aidę, odłożyć pochodnię. Zaprzeć się plecami o schody. Nogami próbuje wybić klapę. Raz i dwa i trzy. Nie może być silniejsza od tamtych drzwiczek w krypcie. Na dole ktoś biegnie. Nóż Reitha ukryć w dłoni. Czekanie. Nie ma wrażenia [na razie] zagrożenia. Alejandro ze swoimi ludźmi... [ulga]

***

Pośpieszny powrót na dół przez krypty i chmurę halucynogennego balsamu wyprowadził nas do Świętego Miasta. Amalteanie zajeli się Aidą - po pierwszych zabiegach trafiła do izolatki na kilka dni. Mnie potrzeba było teraz tylko kąpieli i odpoczynku. Doprowadzony do porządku wróciłem do Alejandro i Grunsha (też wykąpanych po rajdzie przez kanały) warować pod izolatką Aidy. Od Alejandro dowiedziałem się, że "wróciłem do siebie i poleciałem na 'Darze Ikony'. Przekazanie polecenia zatrzymania i zawrócenia okrętu [dumna nazwa dla korwety] do obsady Wrót zajęło tylko chwilę. Faktyczne zawrócenie 'Daru' siedem dni. Mój sobowtór na Darze Ikony poddał się bez walki - chciał tylko spotkać się ze mną...
Spotkałem się z nim w więzieniu. Wyglądał na szczęśliwego - po czym umarł. Trucizna w zębie... Odkryto jego mieszkanie. Aktor 'Maski', a w zasadzie dubler. Wielbiciel... mnie.



ALEJANDRO



Zaczęło się wszystko... poprzedniego dnia. Jak tylko zidentyfikowałem poprzedniego właściciela zbroi Maksymiliana i powiedziałem chłopcom - rzucili się do Hieronima i mimo jego protestów wywlekli beczułkę...

Pierwszym, co zobaczyłem następnego dnia była morda Grunsha. Aida wybrała się poprzedniego dnia na kolację z Azimem i zniknęła. Komunikator Azima milczał... Zebrałem chłopców i Grunsha, pojechaliśmy do restauracji. Voroks po drodze opowiadał. Wezwał go alarm z komunikatora Aidy, kilka przecznic dalej. Komunikator trzymał ktoś, komu zapłacono za wywabienie Grunsha. W tym czasie - jak się dowiedzieliśmy od obsługi - Azim wyprowadził Aidę, która źle się poczuła, i odjechał z nią taksówką. Później w lokalu pojawił się Azim (!), szukając Aidy i też odjechał taksówką. Pięknie

Komunikator Azima milczał, nie było go w pałacu ani u Rycerzy. Obdzwoniliśmy korporacje taksówkarskie - kursu nie było, ale jednej zwinęli taksówkę. Lokator taksówki znalazł się - u pasera. Ten, po brzęczących argumentach, pokazał zdjęcia sprzedawcy... Azim - tylko bez kosmyka i nie utykał...

Azim ciągle był nieuchwytny, natomiast podejmował działania - i to bardzo dziwne. W pałacu dowiedziałem się, że... hrabia nie przyjmuje nikogo, a ZWŁASZCZA mnie i moich ludzi...Za to Dar Ikony szykowany jest do lotu i pakowany...

Jeden z Ukarów Azima przemycił mnie na lądowisko. Sprawdziliśmy oba statki, a zwłaszcza pakowane ładunki. Broń, dzieła sztuki... Na szczęście nic, co by wyglądało na komorę stazy - znaczy, Aidy nie wywozili. Co nie zmieniło faktu, że właśnie skończyły nam się tropy...

Komunikator... ktoś znalazł taksówkę i chce się spotkać w ukarskiej knajpie "Tiggy Twilight". Kylian, druhu... nawet zza grobu oddajesz mi przysługi których nie będę mógł spłacić... Ukarzy z klanu Trak znaleźli taksówkę na miejskim wysypisku i przeszukali ją dokładnie. Kolczyk Aidy... Potem poinformowali mnie, że ktoś chciał sprzedać jej naszyjnik... Żebrak, który go znalazł, zawiódł nas na śmietnisko w Świętym Mieście. Znaleźliśmy jeszcze pantofelki. A potem rozproszyliśmy ludzi i dawaj szukać ruszanych pokryw kanałów...

Po chwili wiadomość - hrabia Azim wrócił do pałacu. Wyruszyliśmy jak głupi - po piętnastu minutach Dar wystartował i mogliśmy mu tylko soli nasypać... Pół godziny w plecy - na szczęście nie okazało się to brzemienne w skutkach.

Wróciliśmy do kanałów. Śmierdziało jak sk..., więc węch Grunsha był bezużyteczny. Więcej się dowiedzieliśmy od jednej z bezimiennych mieszkańców kanałów - rzeczywiście przenoszono tamtędy ciała. Dwukrotnie. Wkrótce przestało śmierdzieć i Grunsh wychwycił zapach Aidy. Ruszyliśmy... To były katakumby. Dalej - drzwi z tabliczką nagrobną.. Azima. Z dzisiejszą datą śmierci.

A potem... podobno to były halucynogeny. Wyskoczył na nas dziki voroks. Grunsh - ciągle nie mogę w to uwierzyć - podkulił ogon i zwiał, poniewierając po drodze moich ludzi. Voroks zniknął, a na mnie wyszli... żołnierze którzy kiedyś zginęli pod moim dowództwem. I - wiem, że to omamy, ale tak właśnie było - przypomniałem im że stoją przed dowódcą. Odeszli...

Dalej... Spiralne schody, Azim - żywy i cały - widziany z nietuzinkowej dość perspektywy. Co więcej - oryginalny Azim. I Aida - leżąca bez ducha. Wziąłem ją na ręce i popędziłem kanałami... A potem - na szczęście to Święte Miasto - do Amaltean. Trzy godziny nerwów pod zabiegówką - i wszechogarniająca ulga...

Dar Ikony zatrzymano przy wrotach. "Azim" wrócił pod strażą i porozmawiał z oryginałem - o czym, nie wiem.

Tym razem na pewno koniec. Gdy piszę te słowa, skaczemy już na Keth-Kordeth.



Komentuj (20)


Link :: 18.04.2005 :: 20:05
Kiedy nastepna sesja Druzyno drejkowa ??

Moja propozycja 17:00 Piatek albo sobota rano

Wypowiadać się !!

Komentuj (8)


Link :: 23.04.2005 :: 08:22
9 octobris 5001

Ligheim cz. 2

Sesja wewnątrztygodniowa

BY LEILA

Nieznajoma para natarczywie domaga się wyjaśnień. Po kilku minutach słownych przepychanek, głównie dzięki Laurze obie strony decydują się porozmawiać w jakimś spokojnym miejscu. Wszyscy udają się do położonej kilka pięter niżej knajpki. W atmosferze wzajemnej nieufności wyjaśnienia przychodzą nadzwyczaj trudno i parokrotnie nieomal nie dochodzi do otwartego konfliktu. Koniec końców „nowi znajomi” okazują się być funkcjonariuszami Ligheimskiej Policji śledzącymi kapitana podejrzewanego o zorganizowanie porwań kilkunastu kobiet związanych z gildią kurtyzan. Niestety na razie mają tylko poszlaki i zeznania niewielu świadków, wciąż zbyt mało, by Luciusa aresztować. Bohaterowie niepewni prawdziwej tożsamości nowo poznanych wyjawiają im niewiele, niemniej obie strony dochodzą do wniosku, iż łączą je wspólne interesy i wzajemna współpraca może okazać się korzystna. Agenci informują, iż kapitan Stone przebywa w tej chwili na orbicie – tam niestety nie sięgają ich uprawnienia dlatego korzystnie byłoby ściągnąć go na planetę. Oprócz tego pokazują zdjęcie „vladopodobnego” przechadzającego się po hotelu w kombinezonie przeciwchemicznym. Wiedzą także o jeszcze jednym „znajomym” kapitana – wysokim białoskórym mężczyźnie, który prawdopodobnie jest zwierzchnikiem Luciusa. Moebius proponuje śledzenie „vladopodobnego”. Na tym rozmowa się kończy. Laura otrzymuje wizytówkę z numerem komunikatora mężczyzny.

Vasilij udaje się na Allawa, a następnie do biura patentowego a Leila odwiedza klinikę chirurgii plastycznej. Wszyscy spotykają się nieco później w hotelu, gdzie podczas długiej narady, wszyscy intensywnie zastanawiają się co tak naprawdę się święci. Leila podejrzewa, iż zwierzchnik Luciusa może być Kosiarzem – co zdecydowanie nie jest informacją krzepiącą. Również podejrzanie prezentuje się vladopodobny w kombinezonie. Koniec końców Moebius wyposażony w garść zmontowanych przez Vasilija podsłuchów oraz ze wsparciem w osobie jednej z Askarowych ukarek udaje się na „misję szpiegowską’.

Vasilij z Leilą zastanawiają się nad sposobem umieszczenia informacji we wrotach. Leila stara się uporządkować posiadane przez nich informacje.

„Vladopodobny” nie jest zbyt interesującym obiektem do obserwacji – przez większą część czasu medytuje lub czyta książkę. W końcu – późnym wieczorem odzywa się jego komunikator. Z urywków rozmowy wynika, iż zwierzchnicy załatwili już niemal wszystkie sprawy na Ligheim i pozostają na orbicie jeszcze tylko jedną dobę. Następnie jest mowa o 120 000 kapsuł, które „zostały już rozprowadzone po planecie”, tudzież o sprawdzaniu chłodni i o niejakim lordzie Wahashu, który „będzie zadowolony”. Zadowolony ma także być kapitan, który jeszcze raz pojawi się na Ligheim. Pada również nazwisko Tomagawy, który, jak się później okazuje jest szefem jednej z trzech najpotężniejszych hong gildii Przewoźników. Wysłuchawszy tego wszystkiego „vladopodobny” kontaktuje się z orbitą i opuszcza hotel.

Moebius przesyła nagranie rozmowy. Vasilij po raz kolejny szuka informacji w sieci i porusza swoje kontakty. Próbuje znaleźć informacje o firmie, dla której pracuje kapitan i o interesach Tomagawy. Firma – dysponuje trzema statkami i ma filie na kilku planetach: Tetydzie, Madok, Apshai, Ikonie, Midian i Bastionie. Teoretycznie przewożą wszystko. Niestety nie udaje się wyśledzić z kim przede wszystkim zawierają umowy, ani co przewożą najczęściej. Okazuje się natomiast, że to właśnie dla tej firmy pracował niegdyś ojciec Vasilija. Jeśli chodzi o korporacje Tomagawy, okazuje się, iż ostatnimi laty nie dość, że bardzo się wzbogaciła, to jeszcze zaczęła inwestować ogromne fundusze poza Ligheim. Inżynier chce sprawdzić, czy przypadkiem nie planują „przeprowadzki”.

Bohaterowie kontaktują się z policją i przekazują informacje o planowanym odlocie i ostatnie wizycie kapitana na planecie.


Komentuj (8)


Link :: 23.04.2005 :: 15:18
30 septembris - 5 octobris 5001

Rimpoche cz 1

Sesja Drejkowa

BY ANNAMARIA

List Hrabiny AnnyMarii Torreblanki Bursandy z 5 X 5001 skierowany do kuzynki Christiny Luisy Torreblanca, odnaleziony w roku 5063, umieszczony w archiwum cesarskim jako źródło historyczne opisujące wydarzenia z roku 5001


Najukochańsza kuzynko,

Pisze do Ciebie bo ostatnimi czasy bardzo wiele się w moim życiu zmieniło. Byłam świadkiem tylu niezwykłych wydarzeń: takich które mogę sobie sama wyjaśnić i takich, które są dla mojego umysłu czymś niepojętym, całkowicie niezrozumiałym. Boje się o to co może przynieść przyszłość. Nie wiem co zdarzy się w ciągu kolejnych dni i chce, gdyby cos mi się stało, żeby była choć jedna osoba którą będzie znała moja wersje wydarzeń...

Opisywałam Ci juz wcześniej przypadki, które wydarzyły się na Graalu, nie będę wiec do tego wracać. .Zacznę swoja opowieść od momentu wyruszenia z planety w stronę wrót.
Tak jak było wcześniej ustalone Rycerz Poszukujący Alexander wyruszył wcześniej skoczkiem aby zdobyć koordynaty skoku. Ja natomiast znalazłam się na statku należącym do grupy wydzielonej dowodzonej przez komodora Antonia Dulcinee. Wraz z nami poleciał również Jonathan Connard. Czterodniowa podróż do wrót przebiegła bardzo spokojnie co pozwoliło mi zregenerować siły po wyczerpujących wydarzeniach na Graalu.
Kiedy dolecieliśmy do wrót i ponownie spotkaliśmy się z Alexandrem okazjo się, iż wrota się zresetowały i trzeba będzie czekać powtórna możliwość ich użycia. Mieliśmy kilka godzin i właśnie w ich trakcie.... Zresztą nie czas tu i nie miejsce na opisywanie tego co zaszło miedzy mną a Alexandrem... Powiedzmy, ze uświadomił mi jak przydatne mogą być moce psioniczne w pewnych sytuacjach...Kiedy teraz o tym myślę to zastanawiam się czy nie zrobiłam błędu dopuszczając do takiej sytuacji. Nie wiem jak wiadomość o tych wydarzeniach wpłynie na moja pozycje i na możliwości oddziaływania... Będę musiała chyba porozmawiać z Aleksandrem i poprosić go aby cala ta sytuacja pozostała nasza słodką tajemnica, którą nie wydostanie się poza wrota systemu . Choć w sumie, zapewne nie będę musiała z nim wcale rozmawiać, wszak to szlachcic pełen honoru dla którego dobre imię kobiety jest najważniejsze. Ale, ale odbiegam od tematu...

Kiedy w końcu wrota były zdatne do użycia dokonaliśmy skoku. I znów nawiedziły nas wizje. Mam dreszcze na sama myśl o nich, zwłaszcza, że wizja Aleksandra ukazywała ta sama sytuacje co moja... Jeśli widzenia przedstawiają nasz przyszły los to niech Wszechstwórca ma nas w opiece.

Po dokonaniu skoku wlecieliśmy do systemu , w którym punktem centralnym była mała czerwona gwiazda otoczona pasem asteroid. Ku naszemu rozczarowaniu okazało się ze nie jesteśmy tu pierwsi. Możemy tylko wierzyć, ze Panowie Alexander i Antonio przejma ten system w imieniu cesarza. Pozostawiając przy wrotach kurier i 2 korwety skierowaliśmy się w stronę jednej z planet. Jednak w czasie lotu otrzymaliśmy z pasa asteroid sygnał S.O.S i postanowiliśmy się rozdzielić. Komodor Dulcinea na pokładzie swego krążownika, wraz z korwetą "Nocny Śpiewak", miał się udać zbadać ta sprawę. Natomiast Alexander i ja, na pokładzie "Nocnego tancerza" skierowaliśmy się w stronę planety, na powierzchni której, wg slow Alexandra miął się znajdować gargulec, silny artefakt Urów. Kiedy dolatywaliśmy juz do planety dostaliśmy wiadomość od Komodora, iż został on zaatakowany przez lewiatana!! Dzięki nadzwyczajnym umiejętnościom udało mu się zniszczyć statek, jednak w czasie starcia strącił korwetę a jego krążownik uległ poważnemu uszkodzeniu. Po otrzymaniu tej wiadomości natychmiast zmieniliśmy kurs i udaliśmy się w stronę pasa asteroid. Na miejscu oprócz krążownika komodora /za to zwycięstwo powinien zostać admirałem!!/ znajdowały się pancernik klasy Pride of Republic oraz transportowiec. Oba zawieszone w pustce kosmicznej od ponad tysiąca lat. Po mszy odprawionej za życie wszystkich żołnierzy, którzy zginęli w bitwie z tym lewiatanem udaliśmy się w stronę planety. dokonując po drodze inspekcji niedziałającej, jak się okazało, również od ponad 10 wieków stacji górniczej. Mam nadzieje ze Wszechstwórca będzie miał w opiece tych nieszczęśników Pracujących w stacji...
Teraz czeka nas lądowanie na planecie... mam nadzieje, ze uda się zrealizować plan Alexandra mający doprowadzić do ochronienia mnie przed niebezpieczeństwem grożącym mi w wizjach....Jeśli nie...wiesz jak bardzo Cię kocham. Napisze jak tylko będę miała możliwość...

Całuje Cię bardzo gorąco
AnnaMaria


DODATKI:

Chorąży Andree Freeblid
Komentuj (10)


Link :: 25.04.2005 :: 22:43
25 octobris - 5 novembris 5001

Xerris cz. 1

Sesja niedzielna

BY AIDA

Wielebna Matko... Droga Irmin.

Przybywając na Keth Kordet cieszyłam się nadzieją ponownego ujrzenia Cię po tak długim rozstaniu, kiedy niezmiernie brakowało mi Twojej duchowej opieki... jednak nie było mi dane zastać Cię w opactwie. Koję więc tęsknotę przebywając choć w miejscu przepojonym Twoją myślą i troską.

Ufam wciąż, że być może powrócisz jeszcze w czasie mojego tu pobytu, gdyby się tak jednak nie stało - pozostawię Ci ten list - ze słowami mojej niezmiennej serdeczności i tęsknoty.

Opactwo jest piękne... Nawet teraz, kiedy budowa nie została jeszcze ukończona, tchnie cudowną harmonią. Jego biel, jego czystość... I - o, jakże dobrze Cię znam! - jedyne w pełni już wykończone miejsce... biblioteka.

Zapewne świątobliwy przeor zda Ci pełną relację z dramatycznych wydarzeń, jakie właśnie mają miejsce, jednak postanowiłam i ja przedstawić Ci świadectwo moich oczu. Przeor... nie wie wszystkiego...

Wczorajszego wieczora po modlitwie, w której towarzyszył mi... pewien mężczyzna (już widzę uśmiech Azima, to także jego... dawny... i nowy znajomy...) pozwoliłam odpocząć zmęczonemu ciału w bezpiecznej przystani klasztoru. Sen, który mnie nawiedził... O, Jasna... Śniłam, że zabijam. Widziałam obcą rasę o głowach zdobnych grzebieniami kości, widziałam białą piramidę... Obudziłam się przejęta drżeniem i polecając strapioną duszę łasce Najwyższego na powrót skłoniłam znużoną głowę do spoczynku.

O poranku pojawił się Azim, także i jego sny były tej nocy niespokojne. Praktyczna ozdoba refektarza - mapa geomantyczna planety - jasno uwidoczniła przyczynę. Klasztor, jak wiesz, łączy z pałacem linia mocy. Musiał dosięgnąć nas oboje ten sam... Rodzaj wyładowania okultystycznego. Jednak nie mroczne sny, ale smutna jawa była przyczyną wizyty Azima. Z klasztoru... zniknęli trzej bracia, zajmujący się od dwóch tygodni badaniem potencjalnego źródła materiału budowlanego dla klasztoru - pobliskich ruin. Nie wrócili na noc. W kierunku terenu badań wyruszyła ekspedycja: kilku braci, "ogrodnicy" Azima i jeden z moich Voroksów. Wkrótce Azim i ja podążyliśmy jej śladem. Na miejscu znaleźliśmy skoczek, rozbite przyrządy, zdekompletowane notatki, ciało... i plac z mojego snu. Towarzyszyło nam nieustające wrażenie śledzącego nas spojrzenia... istoty o głowie strojnej wachlarzem kości. Niedługo później... znaleziono drugie ciało... niemal całkowicie pozbawione krwi. Azim rozpoznał w nim tego, o którym śnił, tego, który otworzył przejście - za pomocą swojej krwi. Mężczyzna był potencjalnym Pilotem. Umysłem Lewiatana. Miał na imię Angus, Wszechstwórco, przyjmij płomień jego duszy. Był związany. Manipulowano nim przed śmiercią... A jego rzadki dar - był właśnie... Ktoś próbował to przejąć... Ktoś, kto w tej także chwili nieudolnie zaczerpnął mocy z linii. Podążyliśmy po jaskrawym okultystycznym śladzie - trafiając do jaskini, i w głąb, korytarzem, gdzie krwawe plamy znaczyły miejsce otwierania przejścia. Dotarliśmy do ogromnej, sklepionej sali, bezdennej niemal, w której centrum znajdował się wsparty o odległe dno słup okolony tarasami, kolejnymi piętrami tarasów, na których spoczywały sarkofagi... komory... Zdołaliśmy otworzyć w rdzeniu przejście -posługując się zasychającą krwią Angusa... Komory na tarasach wypełnione szczątkami kościanogłowych, w trzpieniu, nad każdą z komór - kryształ. Większość - nieaktywna. Schodziliśmy długo, mijając dziesiątki tarasowych pięter. Mniej więcej w połowie wysokości słupa znajdował się podobny temu na samej górze - pomost wiodący ku wydrążonemu w ścianie Sali pomieszczeniu. Z niego zobaczyliśmy jak - na dole, u podstawy słupa - ostatni z zaginonych braci wyciąga dłoń ku olbrzymieniu, pulsującemu mocą kryształowi, Azim rzucił komendę, padły strzały, on upadł, ale jego krew... wbrew naturze zaczęła sączyć się ku kamieniowi, wiedzielśmy, że stanie się coś złego, że musimy to powstrzymać, Azim zaczął zbiegać na dół, poprosiłam pokutujące dusze... wstrzymały bieg rdzawego strumienia, zagrodziły mu drogę zdartą z trupa eskatoniczną szatą, ale nie przestawała płynąć, blednąc patrzyłam, jak Tragarze Grzechu walczą z ohydną rzeką... zdawało się, że zaczynają opanowywać tą buźnierczą strugę... Azim pojawił się obok kamienia, za nim zbiegła jego ochrona, chwycili ciało pod ręce, żeby je odciągnąć od kryształu... ale trup zaczął się poruszać... Znów jakaś komenda, buchnął płomień... spalili go...
Azim poszedł gdzieś, w kierunku ściany, tak samo jak mnie poprowadził pomost... Dotarłam do pola siłowego chroniącego jeszcze jeden sarkofag.
Nawiązaliśmy kontakt z Azimem... On znalazł... O, Irmin... trzydzieści kapsuł kryjących ciała kosiarzy... Wszechstwórco... Irmin, gdziekolwiek jesteś... módl się... módl się gorąco... Projekcja kościanogłowego wskazała Azimowi kryształ - nagranie... Wiadomość... Drapieżniczka... Ukryci wojownicy Księcia... Nadchodzi czas walki o imperium... Zatopiona wyspa... chwała ludowi trzeciej planety...

Projekcja kościanogłowego wskazała i mnie kryształ. Jego dotknięcie wyłączyło pole. W sarkofagu jest ta istota... Żywa. Azim poszedł na górę - skupić się przy szczątkach... Poszukać w przeszłości śladu przekonań istot o wieńczących głowę kościanych kołnierzach... Ale nie tylko... Zawiadomi generał- gubernatora Richarda księcia Hawkwood o sytuacji. Jeśli - coś pójdzie źle... Zostanie tu zdetonowany ładunek...

Irmin, siostro, powiem, ze niezłą... Aptekę masz pod bokiem... Mam nadzieję, że po powrocie, zastaniesz - jeśli nie mnie - to przynajmniej opactwo na miejscu...

Wielebna Matko, wiele grzeszyłam, ale i wiele pokutuję... Może opowiem Ci się kiedyś z moich kroków... Daj Wszechstwórco... Módl się za mnie, jak i ja w modlitwie nie ustaję.

Aida

Komentuj (3)


Link :: 25.04.2005 :: 22:47
HEY HEY !!
DrejkoGracze

Planowana sesja to sobota godzina 13 !!

Co wy na to !!

Komentuj (12)


Link :: 27.04.2005 :: 12:40
MOJA DRUZYNO CZWARTKOWA

Gramy w Inkwizytorze.... Czyli jakiejs 100 metrow od Tygla...

W razie problemow z mejscówkami wracamy do tygla...


Komentuj (2)


Link :: 30.04.2005 :: 09:16
10-14 octobris 5001

Ligheim cz. 3

Sesja wewnątrztygodniowa

BY LEILA

Rano na Vasilija i Leilę czekają informacje - szychy z hongi Tomagawy nie zaczęły opuszczać Ligheim. Baronessa próbuje skontaktować się z Moebiusem, lecz jego komunikator nie odpowiada; podobnie komunikator Xadeer. Poważnie zaniepokojona Leila chce natychmiast jechać do hotelu. Udaje się tam razem z Vasilijem. Inżynier włamuje się do hotelowej sieci komputerowej i odtwarza zapisy z kamer. Według nich Moebius wrócił do hotelu, a następnie po paru godzinach wyszedł ponownie i odjechał gravibusem Poza nim nikt nie wchodził ani nie wychodził do jego pokoju. Na nagraniach pojawiła się jeszcze sprzątaczka, której zachowanie wzbudza podejrzenia Leili.

Przekonani, że - przynajmniej bezpośrednio - nic im nie grozi bohaterowie idą na piętro, gdzie znajduje się pokój Moebiusa. Na miejscu zaczynają czuć się dziwnie - wrażenie potęguje się w pobliżu schowka na końcu korytarza gdzie "sprzątaczka" zostawiła wózek.
W pokoju hotelowym znajdują nieprzytomnego Moebiusa i martwą Xadeer. Leila podejrzewa, że sprawcą zbrodni jest cień, który wyzwolił się dzięki pomocy z zewnątrz. Razem z Vasilijem sprawdza schowek. Niedługo później do hotelu przyjeżdża Laura. Wszyscy decydują się skontaktować z poznanymi poprzedniego dnia policjantami. Rebeca Blacksdale i jej współpracownik nie mają dobrych wieści - dochodzenie zostało właśnie odgórnie zamknięte. W sprawie morderstwa ukarki niewiele mogą powiedzieć - ponad to, że jeżeli cała procedura ruszy wszyscy mogą zostać zatrzymani na planecie. Kończy się na łapówce i obietnicy dostarczenia ciała Xadeer na Allawa.

Rebeca otrzymuje informacje, że skoczek ze Złotego Madok niebawem wyląduje w dzielnicy magazynów. Leila i Vasilij nie rezygnują z planów zgarnięcia kapitana i chcą tam polecieć. Laura decyduje się zostać i zająć Moebiusem.

Kapitan Stone nie jest sam - towarzyszą mu dwaj psionicy i dwa roboty, które zajmują się wyładowywaniem ze skoczka kapsuł. Po chwili pojawia się bladoskóry zwierzchnik Luciusa. Leila próbuje zobaczyć jego aurę i zwraca na siebie uwagę. Walka z Kosiarzem jest z góry skazana na niepowodzenie. Po bardzo krótkiej chwili Vasilij i Leila zostają przyprowadzeni przed oblicze kapitana... który najwyraźniej chce mieć dłuższą zabawę.
Zajęcie się Leilą i Vasilijem zostawia swoim współpracownikom a sam wraz z Kosiarzem odlatuje. Co okazuje się być niedopatrzeniem. Ostatecznie Leili i Vasilijowi udaje się uciec.

Po powrocie na Allawa, kłótni i rekonwalescencji Vasilij po raz kolejny korzysta ze swoich znajomości, by dostać się do danych Inżynierów dotyczących wrót. Leila odbiera próbki wirusa i próbuje dowiedzieć się o możliwości uzyskania szczepionki - niestety koszty badań okazują się stanowczo zbyt wysokie. Vasilij chce pozostać na Ligheim jeszcze przez jakiś czas.

Komentuj (14)



FORUM

[Księga gości]

WSTĘP

Postacie

Aida
Alejandro Corrinho Dulcinea
Alexander Wolverton
Andrew Hakkonen
Askar Al-Allaw
Azim
Fatima Al-Malik
Leila Al-Allaw
Manuel Trinidad Li Halan
Moebius
Seth
Varia
Vasil
Vlad Al-Allaw
Volrath "Trzy Pazury"

Hazackiego pierdoły gawędy

Matka Wojna
Wiara, nadzieja, miłość
Baronet w Zalotach

Chronologia

5003 (22.06.07)
5002 (21.08.06)
5001 (09.08.05)
5000 (29.01.05)
4999
4998
Czasy prekampanijne (10.12.05)

Kroniki Leili (27.03.05)
Listy (21.05.06)

Raporty Specjalne

Kfiatki z sesji (22.06.07)

Handouty

Download

Mapa Cesarstwa (duża)
Błogosławiony Allaw
Dar Ikony
Piękna Callista
Historia rodu Corrinho
Genealogia Alejandro Corrinho Dulcinea
Tabele GSowe

Galerie

GALERIA MATKI MONIKI
Kalendarz z Azimem na 5002
Kalendarz z Owieczką na 5002
Załoga Allawa
Prawdziwa twarz Askara
Sora Tenema LiHalan - Autoportret
Grunsh - by Monika
Prawdziwa twarz Niedzielnych
Prawdziwa twarz Drejkowych
Alejandro ręką Fatimy nakreślon
Varia i Ewa by Fatima
Askar i jego fanka by Fatima

Zaprzyjaznione blogi

GSowe

Blog Askara

RPGowe

Sekretne Zwoje Pani Noriko z rodu Isawa
Blog DeadLands by Cathia
Blog DeadLands by Ramel
Blog Rippers
Blog Maga "Rozbita Rzeczywistość"
Blog Wampirzy Yaviego

Sznureczki

Nasza strona GS
Forum Moorholda
Bufor Sathra


ownlog.com

2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń