Gasnąco-Słońcowe
Komentarze


4-7 novembris 5001

Tajemnica Jonathana cz.3

Sesja Drejkowa

BY MANUEL

Klaus Daupree, wiceprefekt 2 Archiwum Zakonu Kalinthi

Drogi przyjacielu!

Piszę do Ciebie z B2 - stolicy naszego Cesarstwa, gdzie aktualnie prowadzę śledztwo w sprawie psychonicznego sabatu Niewidzialnej ścieżki. Rzecz sama w sobie mało sensacyjna, i dość luźno powizana z naszymi działaniami, niemniej jednak dowiedziałem się, iż walczą oni z grupką antynomistów oraz mandżystów (przy okazji – prześlij mi proszę wszelkie informacje dotyczące niejakiego Lorda Po. Zakres czasowy - ostatnie 1000 lat).
Pojawiłem się na B2 celem ukrycia pewnej przesyłki, o czym opowiem Ci jak się spotkamy. Zasadniczym jednakcelem mego przybycia było wyznaczenie mi (po roku czekania!) nowego partnera. Brat Malachiasz, bo o nim mowa, jest skryty, małomówny (czasem mam wrażenie jakby coś ukrywał), natomiast jest doskonałym wojownikiem i rokującym Teurgiem. To przydatny asystent, i mam nadzieję że nasze comitis będzie działać sprawnie i bezproblemowo.
Pierwszego dnia otrzymałem zaproszenie do pani baron Samayashi Li Halan, ambasadora Wielkiego Księcia Shiro z Midian. Przekazała mi pewne informacje, dotyczące jednego z członków Niewidzialnej Ścieżki, aktóre znajdziesz w załączniku. Co ciekawe, na spotkaniu był również pan Connard - po chwili okazało się, że jakiś czas wcześniej był obiektem zamachu. Nie przywiązywałem jednak do tego wagi. Cóż bowiem wadzić komuś może zwykły inżynier?
Ha, okazało się że może. Ale wszystko w swoim czasie. Skontaktowałem się później z Alexandrem Wolvertonem - tak, tymże samym którego chciałem onegdaj wydać w ręce Inkwizycji, nabić na pal i rozerwać końmi (niekoniecznie w tej samej kolejności). Doszliśmy jednak do zgody i pełnego porozumienia. Muszę Ci go zresztą przy okazji przedstawić - szalenie sympatyczny i godny zaufania Rycerz Poszukujący. Wymieniliśmy informacje. I cóż się okazało? Pan Connard był w posiadaniu jakichś notatek dot. okultyzmu. Pan Wolverton zdradził mi, iż jakiś
czas wcześniej usiłował wydobyć od Inżyniera te dane, jednak mimo długotrwałych negocjacji nie udało mu się to.
Kolejny wieczór, kolejne przyjęcie, tym razem u Piątego Lorda Admiralicji. Poza mną, Malachiaszem i Alexandrem zjawił się Connard i AnnaMaria. Nie było niestety tego pociesznego komodora, Antonio. Wysłany został na jakąś, demony wiedzą jaką, misję.
Na przyjęciu - zaskoczenie. Podczas gdy ja siedziałem na Graalu i oddawałem się lekturze grymuarów, moi znajomi odkrywali, zgodnie z zaleceniem Proroka, nowe światy! Pewnie już słyszałeś o Rimpoche? W każdym razie to nie koniec sensacji -ponadto znaleziono następne Wrota. Ponieważ brak opieki duchowej doskwiera moim kompanom, wyruszę razem z nimi na następnej wyprawie.
Pozwoliłem sobie wypytać Connarda o owe notatki. Straszliwie kręcił, lawirował, wręcz kłamał. Nie chciałem jednak tracić czasu na czcze przepychanki - stanęło na tym, iż tylko ojciec pana Connarda może nimi dysponować.
Przyjąłem to do wiadomości i zobowiązałem się wraz z Alexandrem odnaleźć zaginionego. Wszak powinnością ludzi Kościoła jest łączyć ludzi, a nie ich dzielić.
Nie będę Cię zanudzać szczegółami śledztwa - nie było to nic fajerwerkowego. Dość powiedzieć, że pan Connard starszy odnalazł się na orbicie B2. Wezwałem korwetę kościelną, prawem pospolitego ruszenia załatwiłem Alexandrowi czasowy patent oficerski i wystartowaliśmy. Rozmowa z "zaginionym" była krótka i jałowa. Wydał zgodę, pod warunkiem że dokumenty trafią bezpośrednio do Archiwów Cesarskich, i to za pośrednictwem jego syna.
Przystaliśmy na to, dając się wykołować jak dzieci - Connard młodszy uciekł, a dokumenty nie zostały przekazane.
Strasznie żałuję, że moja pokora i wrodzona dyscyplina hamują mnie cały czas. Notatki były w zasięgu moich rąk!
Mogłem je mieć bez problemów! Ale, jak słusznie zauważył Alexander, co ma wisieć, nie utonie. Connard, jeżeli go spotkamy, nie uniknie kary. Kary, wymierzonej w imieniu Cesarza i Syneculli.
Pozdrawiam! Na razie przebywać jeszcze będę na B2, a w najbliższym czasie wyruszam na poszukiwania nowych światów. Odezwę się jak tylko będę mógł.

Oktawian



Komentarze:
19.07.2005, 11:40 :: 83.175.177.33

Antonio

Wtedy odpowiednim okresleniem beda macki, nie raczki.
19.07.2005, 10:26 :: 83.29.81.44

Manuel T

Hmmm... a kto panu, komodorze, rączki rozbuja?
18.07.2005, 23:03 :: 83.175.177.33

Antonio

Ech... Nie bylo mnie chwile na B2 a Wy juz sobie do gardel skaczecie o byle notatki, projekty, i zaslugi u Cesarza za dostarczenie ich archiwum. Alexandrze, Manuelu, ochrzanie po Hawkwoodzku: wstydzcie sie, szlachto! AnnoMario - czemus nie reagowala i nie powstrzymala Panow?
I cieszcie sie zem po Hazacku nie zdecydowal sie ochrzaniac...

W kazdym razie od mojego powrotu nikt nie bedzie palil Avestianskim plomieniem, nasylal na siebie voroxow ani wypelnial oskarzen in blanco. Zrozumiano? Bo jak nie, to poargumentuje sobie o tej spawie na Hazacka modle...chocby jak z ramienia cesarza stane sie Behemotem.
17.07.2005, 15:44 :: 83.29.101.129

Manuel T

Co racja to racja. A określenie brzmi:

"Ukręcić sprawie łeb"
17.07.2005, 15:31 :: 194.150.99.136

Alexander W

Panie Manuelu... Nie goraczkuj sie... Wcześniej czy pozniej wszyscy wrogowie cesarstwa i wiary zawisną albo na pale sie nadzieją... Pamietej... kto nie z Cesarstwem ten przeciw niemu....
17.07.2005, 12:45 :: 83.29.101.129

Manuel T

A szkoda... przyszło mi do głowy pewne okreslenie...
16.07.2005, 18:46 :: 83.16.4.226

Connard

Nie, nie mam.

16.07.2005, 18:38 :: 83.29.104.222

Manuel T

Panie Connard... czy ma pan jakieś tytanowe wszczepy w szyi?
16.07.2005, 18:21 :: 83.16.4.226

Connard

Wypraszam sobie nie skłamałem świadomie wobec kogokolwiek prowadzącego śledztwo. Zaś notatki były, a i owszem na wyciągnięcie ręki od niego. Lecz nawet gdyby wiedział gdzie szukać nie byłby wstanie ich zobaczyć w swym zaślepieniu i przesączonych jadem podszeptach Alexandra Wolvertona. Także jestem w posiadaniu bardzo ciekawego nagrania jak to Manuel Li Halan wypełnia własnoręcznie akt oskarżenia i nakaz aresztowania Henrego Connarda. Co ciekawsze nie z jego polecenia.
ownlog.com :: Wróć