Gasnąco-Słońcowe
Komentarze


2 -17 ianuarius 5002

Search For Mr. Kropotkin cz. 1 i 2

Sesja wewnątrztygodniowa

BY LEILA

Po krótkiej naradzie dotyczącej nawiązania kontaktu z Vladem bohaterowie decydują się na próbę odtworzenia sathranetu na podstawie informacji przywiezionych przez Varię. Do skonstruowania przekaźników-konwerterów sygnałów natury okultystycznej na fale elektromagnetyczne potrzeba kosztownych części a nade wszystko okruchu duszy, który niegdyś służył do tego celu. Dlatego też drużyna prosi Mazarina o rozmowę i przedstawia mu swój plan, na który Sir Chamon przystaje. W zamian za skonstruowanie urządzenia zgadza się dostarczyć niezbędnych materiałów. Na spotkaniu poruszona zostaje też kwestia odbicia Paula z rąk Zakonu. Mazarin jest skłonny przyłożyć do tego rękę o ile przedstawi się mu gotowy i sensowny plan.
Po opuszczeniu siedziby Archiwum drużyna rozdziela się. Vasilij zagłębia się w planach. Leila odwiedza cmentarz Rycerzy Poszukujących, następnie dowiaduje się, że ciało Susan zostanie pochowane na Ligheim. Z Laurą natomiast chce się skontaktować jej znajomy z Manifested Life, do którego zwróciła się z prośbą o informacje podczas śledztwa dotyczącego Way Corporation. Laura godzi się na spotkanie i opowiada o mu całej sprawie. Duchowny poruszony współpracą Cesarstwa z symbiontami zamierza nagłośnić sprawę, chciałby także wysłać oddział Avestii na Ligheim w celu likwidacji Way Corp.
Wieczorem wszyscy spotykają się na kolacji u Askara, gdzie dyskutują o Paulu, Jenny, przepowiedni dotyczącej Niszczyciela Światów, metodach walki z lewiatanami a nade wszystko zastanawiają się jak uratować syna Vlada.
Kolację przerywa telefon-ostrzeżenie od Mazarina, który dowiedział się o przecieku informacji o symbiontach. Niedługo potem w Świętym Mieście ma miejsce pożar, w którym ginie znajomy Laury i jego najbliżsi współpracownicy.
Następne dni upływają Vasilijowi na wytężonej pracy. Askar dostaje od Bractwa Wojennego „propozycję uczestnictwa” w szkoleniu i odlatuje na De Moley. Laura przesiaduje w bibliotekach, Moebius w knajpach. Leila usiłuje przydać się jakoś w badaniach nad leczeniem krystalicy niestety nie spotyka się to ze zrozumieniem ze strony pracujących nad tą sprawą ludzi. Koniec końców przez ładnych parę dni baronessa zgłębia terminologię stosowaną we współczesnej genetyce (obuńskie znaczki, też mieli pomysły – sic!) i patofizjologii. W laboratoriach dowiaduje się też o problemach niedofinansowania badań.
Po dziesięciu dniach maszynka jest gotowa, brakuje jeszcze tylko okruchu duszy, który aktualnie jest transportowany w stronę BII. Wasilij przeprowadza pierwsze eksperymenty. Rozważana jest też budowa drugiego konwertera – Mazarin przysyła kolejną porcję materiałów oraz dwóch inżynierów (rodzeństwo) do pomocy. Drużyna decyduje się wyruszyć w stronę wrót i spotkać się ze statkiem transportującym okruch „po drodze”.
Na owym statku Varia spotyka swoich starych znajomych i dobrych przyjaciół ze „Złotej dziesiątki”: komandora Corrana Horn Hawkwooda, Kurganina Kolczyka, LiHalankę Lornę, ukarkę Tavirę, bliźniaków, Cichego, Theo, gannoka Orso, Spitza, Gavina Truniskrona oraz jego jaszczurkę zwaną Chenem. Statkiem dowodzi oficjalnie nieżyjąca Annika Sooren Hawkwood. Drużyna zostaje powitana bimbrem i zaproszona na całonocną imprezę. Propozycja zostaje przyjęta. Następnego dnia po dojściu do siebie drużyna deklaruje chęć współuczestnictwa w ćwiczeniach. Niektórzy męczą się na rowerkach i tego typu urządzeniach Moebius zaś próbuje walki z Tawirą w tzw. „klatce” w zerowej grawitacji. Leila również wyraża chęć spróbowania aczkolwiek otwarcie deklaruje swój całkowity brak umiejętności. Moebius chce jeszcze poćwiczyć – tym razem z Varią, która daje mu niezły wycisk (ku pewnemu swemu zdziwieniu zresztą).
Koniec końców wszyscy spotykają się na odprawie.



Komentarze:
23.07.2005, 11:25 :: 83.175.177.33

Roger Eriksson

Nie przesadzajcie! U nas na deMoley treningi wcale nie sa ciezkie. Caly czas z zbroi ceramstalowej bez zasilania, biegi na 20 kilometrow kilka razy dziennie, skromne jedzenie dla pokory, sen krotki bo czas rzecza swieta. Ale wyrzeczenia sa niezbedne, jesli chcemy uchwycic choc cien Mantiusa... A na Hargardzie czasami i tak bywa gorzej!
20.07.2005, 09:30 :: 195.150.76.4

Vasil

Trzymaj się, Askarze. Jesteśmy z Tobą...na szczęście tylko myślami.
Obawiam się, że to raczej Tobie Łaska Świętej się przyda...
Wracaj szybko i we w miarę jednym kawałku.
19.07.2005, 12:41 :: 217.99.90.122

Askar

Gorące pozdrowienia z De Molay. Nie nudzi mi się, jedzenie się nie rusza, a zbroja płytowa przestaje tak ciążyć po 12 kilometrze... Moje myśli z Wami, wkrótce zobaczymy się ponownie, jeżeli Wszechstwórca pozwoli. Muszę kończyć, bo adept Wayne woła na wieczorny trening... Łaska Amaltei z Wami
18.07.2005, 19:47 :: 217.96.97.147

Adrew Hakkonen

To zalezy. Rurki zawsze mozna wyciagnac a torturowanego zastrzelic. Nigdzie tam nie została podana informacja ze to mialy byc tortury.... Za takie rzeczy zabieram sie inaczej...
18.07.2005, 19:40 :: 83.29.96.143

Manuel T

Nie ma mowy. Wsadzanie rozprężających się rurek to nie są tortury, tylko męczenie skazańca.
Tak, to jest różnica.
18.07.2005, 19:21 :: 217.96.97.147

Andrew Hakkonen

Panie Manuelu. Nie zebym sie narzucal ale ona moze miec cos wspolnego z zakonem. Małe przesłuchanie moze doprowadzic do poznania faktow. Z checie wzialbym w nim udzial....
18.07.2005, 19:11 :: 83.29.96.143

Manuel T

Czy ja mogę zabić tę koleżankę? Tak trochę?
ownlog.com :: Wróć