Menu :


Link :: 16.12.2005 :: 14:03
1 - 13 aprilis 5002

Dolina cz 1 i 2

Sesja wewnątrztygodniowa

BY LAURA


Pochyliła się nad śpiącym chłopcem i delikatnie przykryła go dodatkowym kocem. Dziecko nawet się nie poruszyło. Spało z na wpół otwartymi ustami, oddychając równo, spokojnie. Ciężko się było dziwić - po dniu tak pełnym wrażeń... Myśl, jak słabo Jonatan zdaje sobie sprawę ze zmian mających nastąpić w jego życiu wywołała na jej twarzy uśmiech.
Podniosła się z klęczek i wróciła do swojego łóżka. Kolejną godzinę spędziła leżąc z rękami pod głową i przypominając sobie krok po kroku wydarzenia poprzednich dwóch dni. Od lat dręczyła ją bezsenność, ale tej nocy wyjątkowo nie było to nieprzyjemne. Nie musiała uciekać w książki, nie usiadła do komputera by pisać teksty, które nigdy nie ujrzą światła dziennego. Tej nocy po prostu przywoływała przed oczy obrazy - chwilę, gdy wchodząc do udostępnionego jej przez Askara pokoju, zobaczyła Tomashiego, chwilę gdy dotarł do niej sens przekazanego jej testamentu wuja... Stłumiła śmiech gdy przypomniało jej się jak bardzo zmieszana i przerażona wtedy była, jak bardzo nie chciała tych pieprzonych ziem, tego całego związanego z nimi zamieszania... A teraz...
Jutro wynajęta grupa architektów obejrzy szczątki budynku drugorepublikańskiego muzeum, w najbliższych dniach sprowadzi tam ekipę do zbadania zawartość piwnic-magazynów... Co prawda mogą w środku niczego nie znaleźć - tylko beton i szczury (choć na te drugie jakoś nie liczyła) ale jednak.. .ten dreszczyk emocji... Z przerażeniem doszła też do wniosku, że cieszy ją sam fakt posiadania ziemi - co prawda jest to tylko niewielka dolinka w środku slumsów ale zawsze... To jest jej, ci ludzie są od niej zależni, może dla nich zrobić coś dobrego, albo może umyć ręce i zostawić ich samym sobie... Władza... Teraz prawie głośno śmiała się w poduszkę... I odpowiedzialność. Odpowiedzialność przede wszystkim. Nie, nie umyje rąk, nie przejdzie koło nich obojętnie. Coś wymyśli - nie będą już zdani na księdza głoszącego, że Al Malikowie to demony, nie będą się wszystkiego bać, może uda się ich wyciągnąć z nędzy.
Przypomniała sobie rzędy małych poletek i skleconych z byle czego domków, które ujrzeli po kilkugodzinnym locie nad miastem. Wybrali się wszyscy obejrzeć zapisane jej "posiadłości"... Wszyscy z wyjątkiem Varii. Wszyscy oznaczało odtąd również Tomashiego - człowieka który miał ją chronić i towarzyszyć jej na każdym kroku (skrzywiła się lekko - ten fakt wciąż budził lekką irytację). Zobaczyli zamknięty na cztery spusty kościół, zobaczyli zajeżdżający przed Dom Wszechstwórcy samochód z księdzem w środku i ministrantów – opryszków wyznaczonych do pilnowania wozu.
...Próby rozeznania sytuacji, nabożeństwo które współprowadziła, kilka zdań do zgromadzonych wiernych, ludzi rozstępujących się przed nią kiedy włożyła amalteańskie szaty... Czy Jonatan stał tam wtedy w tłumie z innymi dzieciakami?... Na chwilę zamarła... Cichy szelest pościeli gdy chłopiec obracał się na drugi bok... Coś wymruczał pod nosem... Ciekawe o czym śni...Po chwili wróciła myślami do Pozyskiwaczy uzurpujących sobie prawo ściągania daniny od tych ludzi i ostrą z nimi rozmowę... Dziękuję Wszechstwórco, że obyło się bez walki... Jak łatwo człowiek ulega wpływom otoczenia - gdyby nie Moebius i Tomashi nigdy nie pomyślałaby, że można kogoś zabić tylko za to, że wypowiedział obraźliwe słowa... Wszechstwórco daj mi siłę żebym z nimi wytrzymała... Wspomnienia stały się chaotyczne, oczy zaczęły jej się kleić...
W natłoku tych wszystkich wrażeń spotkanie z Mazzarinem następnego dnia było jakieś nierealne, jak sen, coś z zupełnie innego świata... Tylko Askar zdający relację z wyprawy do Oro’ymów stał jej nadal przed oczami. Askar wręczający cesarzowi wstęgę – znak przymierza między Cesarstwem i obcą rasą. Aha...i jeszcze złośliwy komentarz Mazzarina a’propo Moebiusa... tak, świetnie pamiętała tą złość, miała ochotę rzucić Mazzarinowi choć jedno krytyczne spojrzenie – chyba nie ceni się zbyt wysoko skoro tak traktuje swoich pracowników. Powstrzymała się resztką siły woli. Można nie czuć żadnego respektu przed czyjąś władzą, można nie uznawać autorytetów i nikogo nad sobą ale po co wywoływać zbędne napięcia. Wszechstwórca wszystkich osądzi, w oczach Wszechstwórcy wszyscy jesteśmy równi...
Ciężko powiedzieć czy to był już sen czy jeszcze jawa... Zdawało jej się przez moment, że znów, tak jak minionego wieczora, stoi w półmroku na trawniku w cieniu szkieletu wieżowca, że przed nią z łopatą pochyla się chudy, zaniedbany chłopiec i wybiera ziemię z płytkiego dołka. Niemalże czuła za plecami obecność Tomashiego. Było chłodno, lekko mżył deszcz. Gdyby się odwróciła Li Halan stałby tak – ciemna sylwetka, prawie niewidoczna z racji zmierzchu twarz. Bez wyrazu – tego była pewna... A potem biel betonu prześwitującego spod warstwy ziemi, przerażenie dziecka myślącego, że dokopało się do dachu piekła... I jej radość, że potwierdziły się przypuszczenia... Wydarzenia nabrały tempa. Wzięła chłopca za ramię, pożegnali się z jego rodziną, obejrzeli grawitaksówkę zaparkowaną za wzgórzem, wsiedli do niej i tak sunęli nad zasypiającym miastem ku przerażeniu i fascynacji małego pasażera... Czas jakby znowu zwolnił... wspomnienia przeszły w sen... Dziecko siedziało koło niej z twarzyczką przyklejoną do okna... Wierciło się na miękkim fotelu... W pewnym momencie niemalże krzyknęło rozpoznając dobrze znaną sobie okolicę. "Tam jest dom tatki, taki mały, ucieka w dół!". Ślad palca odcisnął się na szybie, Jonatan odwrócił się gwałtownie w jej stronę...
Jęknęła. Sen odszedł bezpowrotnie. Wbiła oczy w sufit. Wiedziała, że długo ich nie zamknie. Twarz dziecka które do niej mówiło nie była twarzą Jonatana. Wspomnienia ostatnich dni rozwiały się. Była już tylko pustka i cienie z czasów wojny.

Komentuj (4)



FORUM

[Księga gości]

WSTĘP

Postacie

Aida
Alejandro Corrinho Dulcinea
Alexander Wolverton
Andrew Hakkonen
Askar Al-Allaw
Azim
Fatima Al-Malik
Leila Al-Allaw
Manuel Trinidad Li Halan
Moebius
Seth
Varia
Vasil
Vlad Al-Allaw
Volrath "Trzy Pazury"

Hazackiego pierdoły gawędy

Matka Wojna
Wiara, nadzieja, miłość
Baronet w Zalotach

Chronologia

5003 (22.06.07)
5002 (21.08.06)
5001 (09.08.05)
5000 (29.01.05)
4999
4998
Czasy prekampanijne (10.12.05)

Kroniki Leili (27.03.05)
Listy (21.05.06)

Raporty Specjalne

Kfiatki z sesji (22.06.07)

Handouty

Download

Mapa Cesarstwa (duża)
Błogosławiony Allaw
Dar Ikony
Piękna Callista
Historia rodu Corrinho
Genealogia Alejandro Corrinho Dulcinea
Tabele GSowe

Galerie

GALERIA MATKI MONIKI
Kalendarz z Azimem na 5002
Kalendarz z Owieczką na 5002
Załoga Allawa
Prawdziwa twarz Askara
Sora Tenema LiHalan - Autoportret
Grunsh - by Monika
Prawdziwa twarz Niedzielnych
Prawdziwa twarz Drejkowych
Alejandro ręką Fatimy nakreślon
Varia i Ewa by Fatima
Askar i jego fanka by Fatima

Zaprzyjaznione blogi

GSowe

Blog Askara

RPGowe

Sekretne Zwoje Pani Noriko z rodu Isawa
Blog DeadLands by Cathia
Blog DeadLands by Ramel
Blog Rippers
Blog Maga "Rozbita Rzeczywistość"
Blog Wampirzy Yaviego

Sznureczki

Nasza strona GS
Forum Moorholda
Bufor Sathra


ownlog.com

2019
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń