Menu :


Link :: 08.06.2007 :: 01:18
20-22 wrzesień 5003

Kiszonka po lihańsku cz.2-3

Sesja wewnatrztygodniowa

BY VARIA

Maleńka moja,
Przetrwaliśmy jakoś pierwsze spotkanie, udawaliśmy szczerą aprobatę (szczerość tutaj jest czymś dla mnie zupełnie nie do zrozumienia...) i ogólnie szwendaliśmy się węsząc. Zapamiętaj, córuś, że czasem zdanie się na węch popłaca... Obwąchawszy bazę i wywęszywszy co się dało (na przykład upiory strzegące tego nekromanty co się podaje za manuelowego bratanka, kupę duchów szwędających się bezprizornie i w przerażeniu i to, że służba się nekromanty boi i że sam daymio współpracuje bezpośrednio tylko z pięcioma generałami w tym czterech „wojennych” w polu i jeden od bezpieki lokalny) poleźliśmy dalej. W zasadzie nie wiem, jak to się stało, żeśmy dotarli... Heh, koncentracja to mi musiała szwankować, może to efekt śpiączki... Dotarliśmy do uryjskich ruin.

Azim zdaje się poznawać teren. Dziwne. Odkopali kawałek i wtedy zaczęło się świecić jak psu jajca we wielką noc. Stary obóz jeniecki urów. Wińsko mają tu przednie. A chłopcy znaleźli zabawek co niemiara – zbroje, sprzęt i różne dobro, tolka Manuel wynosić nie dał, bo że to na jego ziemiach. Trocha się tam krzywo na niego spojrzeli, ale on tu gospodar, to i Moebius worek rozpakował.

Zrobiliśmy se piknik i pogadali trocha, przy okazji schwytawszy i obejrzawszy i odesławszy do Gehenny upira, co go nekromanta za nami na przeszpiegi posłał, no i na tym pikniku uradzili, co nekromancie nie lza dać ludzi ubijać. Bo jak nawet moc zyska i – jak obiecał – Feniksowi się pokłoni... to za cenę jaką... To my tu ci dobrzy... Nie wolno tak. Zwyciężać nie wolno za wszelką cenę. Bo nie o to walczymy. Nie żeby „nasi” byli górą, ale coby jeszcze tych „naszych” można było dobrymi, dobrą stroną nazywać. Bo inaczej nic by sensu nie miało. Mam nadzieję, że wiesz o tym. I że nigdy nie zapomnisz.

Wracaliśmy do bazy już wiedząc, że na złego wyskoczymy, tylko żeśmy mieli nadzieję na zaskoczenie. Ale się nie udało. Dupek... hehm... pal... ten niedobry nekromanta dostał meldunek i kazał zestrzelić skoczek. Te zbroje Askara i Manuela niekiepska rzecz – wyskoczyliśmy. Udało się. Ostrzeliwali nas... Ale podzieliwszy obronę dorwaliśmy gnoj... gościa w joyridzie. Łatwo nie było, ale i ciężko nie – Manuel z uryjskich piwnic dał nam baterie z dziwem wynieść, to i poszło. Póki nekromanta rytuału nie odprawił i tych kroci dusz nie zeżarł, to jeszcze przeciwnikiem był na naszą miarę. No i jak dożynaliśmy na psi – tom się wyrwała i w ciało trupa Nefrytowego Daymio przeniosłam duszę Askara. A on już nas bezpieczno do bazy sprowadzi.

Dziecino... Tęsknię za Tobą jak za oddechem każdym, ale szczęśliwa jestem, że nie jesteś tu z nami i nie musisz własnymi oczami tych okropności widzieć, nie czas jeszcze Tobie, jeszcze niech się Twoje dzieciństwo chroni... A czuję, że nie koniec jeszcze naszym próbom na tej ziemi i może jeszcze coś cięższego nas czeka... Pamięć o Tobie jest mi siłą. Wrócę, maleńka. I wtedy... aż strach myśleć, jak będzie dobrze. Niech Cię strzeże Amaltea i pamiętaj zęby myć. I do Paula zaglądaj. I nie jedz za dużo słodyczy, bo to niezdrowo. Całuję Twoją rudą główkę na dobranoc, maleńka moja

mama Varia


Komentuj (0)


Link :: 09.06.2007 :: 12:07
22 wrzesień 5003

Kiszonka po lihańsku cz.4

Sesja wewnatrztygodniowa

BY MOEBIUS

Krok…
Potężne, rzeźbione w setki twarzy wrota pałacu, rozwierają się powoli. Artysta, który je wykonał, musiał być arcymistrzem w swym fachu. Każda twarz jest inna, oddane są wszystkie szczegóły, najdrobniejsza nawet zmarszczka. Wszystkie jednak wyrażają nieskończony ból i przerażenie. Można by wręcz pomyśleć, że twarze nie są li tylko rzeźbami… Część z nich nawet wodzi pełnym obłędu wzrokiem za trzema idącymi postaciami. Ale to tylko rzeźby, prawda? Mistrzowsko wykonane rzeźby…
Tylko dlaczego im bliżej wrót jestem, narasta mi w uszach skowyt dręczonych dusz?

* * *

Nigdy mi nie ufaliście, teak’rr? Zawsze byłem tym obcym. Od pierwszego spotkania na Bizantium Secundus, kiedy poniżył mnie ten pies, Kylian. Trzeba było go zabić… Trzeba było walczyć o należny szacunek.
Zawsze byłem tym gorszym. Tym, który sobie nie poradzi. Zabawne, że kiedy podkładałem bomby w waszych miastach, kiedy mordowałem wasze kobiety i dzieci, traktowano mnie jako zagrożenie i ścigano. Bano się. Wystarczyło jednak przestać, przyłączyć się do was i… chwała minęła?

* * *

Krok…
Tłum postaci wypełnia salę audiencyjną. Twarze jedna po drugiej zwracają się ku trójce idących. Słychać jak toczone jeszcze przed chwilą rozmowy przechodzą w cichnący szmer. W miarę jak wchodzę głębiej w tworzący się szpaler, dostrzegam coraz więcej szczegółów. Sunący po posadzce ogon. Rogi wieńczące głowy. Nogi niektórych istot zakończone kopytami. O dziwo, żadne ze spojrzeń nie jest wrogie. Wszystkie wyrażają… zaciekawienie? Wyczekiwanie?

* * *

Dlaczego mi to zrobiliście? Nie dałem przecież żadnego powodu do zdrady… Kiedy walczyliśmy z liczem – to przecież ramię w ramię. Pokonaliśmy go wspólnymi siłami. Wspomagaliśmy się nawzajem, ufaliśmy sobie… Dlaczego chcieliście mnie zabić? Ze strachu? A czy zrobiłem cokolwiek, co wam zaszkodziło? Że byłem bramą do Qulippothów? D’kk’ra, byłem nią już od pewnego czasu! Uaktywniłem ją, dobrze, ale panowałem nad tym!
Miałem tyle okazji, żeby was zabić, i nie zrobiłem tego… A wy nadal mi nie ufaliście…
Zaatakowaliście podstępnie, znienacka. Nawet wtedy dałem dowody, że nie chcę waszej krzywdy. Żyjecie, cholera! Rozumiecie? Nie… Wy woleliście mnie uwięzić, pozbawić tego, co mi się należy…
Dlaczego byłem jedynym, który chciał uniknąć konfrontacji? I to niby ja jestem ten zły, teak’rr?
Nie znieśliście, że pod bokiem rośnie wam potęga, której nie rozumiecie i nie umiecie kontrolować. Zawiść! Kapłani, paladyni bez skazy…
Zdradziliście, zawiedliście zaufanie…

* * *

Krok…
Olbrzymia, pokryta łuską istota, nachyla się do krążącego wokół jej nóg cherubinka, wymieniają szeptem kilka uwag. Skrzydlaty grubasek spogląda na nowoprzybyłych, śmiejąc się cicho. Tylko dlaczego połowa jego twarzy płonie?
Świetlisty… dzierżący miecz anioł, o skrzydłach tak białych, że każde spojrzenie w jego kierunku rani oczy.
Stojący w płomieniach człowiek o zwęglonej skórze i rozbieganych w obłędzie oczach.
Demonice o filigranowych, nagich ciałach, prężące się i wdzięczące do nowoprzybyłych. Istota składająca się z ciemności, z połyskującymi krwawą purpurą oczyma…
Bestia z głową kozła, zwieńczoną przepysznymi rogami.
Czekają na mnie i na słowa swej pani.
Tej, która jako jedyna siedzi – na tronie, flankowana przez potężnych gwardzistów.
Olśniewająca…

* * *

Ile jesteś w stanie poświęcić dla Feniksa, Varia? Życie? Tylko tyle?
Ale… powiedz mi – swoje życie? Innych?
Ile jesteście w stanie poświęcić? Ilu? I w którym momencie zniknie granica? Kiedy staniecie się tacy jak ci, z którymi walczycie?
A może w końcu zrozumiecie, dopuścicie do siebie tę oczywistą prawdę, że i my i oni – wszyscy stosujemy jednakowe metody?
Że tylko i wyłącznie cele mamy inne.
Projekty scalania. Projekty wykorzystania Cieni. Pakty z demonami.
Ognia nie zwalcza się ogniem – to wasze słowa… czy naprawdę jesteście tak naiwni?
Czy po prostu wygodniej wam wierzyć w czyste, nieskalane Cesarstwo?
Hipokryzja…
Na demony, czysta hipokryzja…
Powiedzcie, czy jeśli nie będzie innego wyjścia – otworzycie komorę i spróbujecie wybudzić moje ciało? Skorzystacie z pomocy demona, którego tak się boicie? Wyliczycie szanse i wybierzecie mniejsze zło? Nawet ty Varia? Czerń i biel przestaną istnieć? Pojawi się szarość? Czy może jednak wybierzecie śmierć heroiczną i absolutnie niepotrzebną? I jak? Ile jesteście gotowi oddać w walce o swoje marzenia?
Na Tarsis – ilu poświęciliście?
Na Aylonie – ilu poświęciliście?
Tu, na Kish – ilu planujecie poświęcić?
Brzydzę się waszą hipokryzją. Jesteście gotowi do najwyższych poświęceń – dopóki nie chodzi o was…

* * *

Krok…
Szkoda, że nie udało mi się zabrać ze sobą miecza… W sumie to od niego wszystko się zaczęło. To za jego pomocą kontaktowałem się z Czerwonooką, zyskując coraz większą potęgę…
To od niego…
Tajemniczy uśmiech Mazzarina, wręczającego mi miecz, zapewniającego że jest bezpieczny. Że przebadali go jak prosiłem i nie znaleźli niczego, co może mi zagrozić.
Cesarskie pakty z demonami…
D’kk’ra, jeśli to prawda…
Nie, nie myśleć o tym! Wszystko dla Feniksa…

* * *

Naiwni…
Boicie się mnie a pomoc Anubisa przyjmujecie bez słowa sprzeciwu.
Chcecie mnie zabić a korzystacie z usług Istoty przybyłej z Mroku.
Strzelacie do mnie, jednocześnie ciesząc się że Manuel odnalazł syna – wychowanego na Pajęczynie, który pojawia się nagle wśród nas, a my nie możemy nawet mieć pewności jakie przyświecają mu cele.
Nienawidzicie mnie, jednocześnie akceptując towarzystwo Manuela, który zastrzelił Varię.
I to niby ja nie potrafię nad sobą zapanować?
Cóż, szkoda…
Mogło być inaczej…
Zniszczyliście to przez waszą zapalczywość, przez waszą pychę…
Hipokryci…
Głupcy…

* * *

Krok…
Nieziemsko piękna… Doskonała… Wyniosła, dumna władczyni…
Przyklęk na jedno kolano. Głowa pochylona. Starałem się, wiesz o tym. Robiłem to, co kazałaś. Pani moja…
Oni mnie zdradzili…
Pulsujące czerwienią oczy wwiercają się w klęczącą przed tronem postać. Smukły ogon owinięty wokół ciała, zakrywający je, porusza się delikatnie…
Sala milknie…

Moebiusie, Nor-Yian Miharshun… Twoja służba była dobra. Twoja służba była wierna…
Powstań! Niechaj przyniosą Ci pancerz i broń. Zajmij swoje miejsce!

Hojna władczyni…

DODATKI:

Odliczanie - by Varia


Komentuj (57)


Link :: 25.06.2007 :: 06:52
WAŻNE

W dniu wczoraszym po długiej i burzliwej chorobie nasz serdeczny przyjaciel server LEXX odszedł na zasłużony wieczny odpoczynek...

Od jakiegoś czasu noisiliśmy sie z Yavim z przeniesieniem forum na nowy server jednak nostalgia i przywiązanie (znane czasem jako lenistwo) trzymały nas przy lexxie.
Od wczorajszego popoludnia trwaja testy nowego forum, które możecie znaleźć pod adresem http://gs.0f.pl/forum/portal.php

Gdy tylko uda nam sie odzyskać baze danych ze starego forum (a nie może sie przecież stać inaczej) zrobimy wipe'a tego co sie teraz na nowym forum znajduje więc jak chcecie coś pisać, żeby poeksperymentować możliwości nowego silnika to zapraszamy.

Całkowitą nowością bedzie dział newsów (któwy zachowa swą tradcyjną nazwe Ogłoszenia Duszpasterskie) bedzie go można odczytywać ze strony głównej portalu.

Zapraszamy do testów i mamy cichą nadzieje ze nowe forum przyniesie wam tyle samo frajdy co stare..

Mroczni i Plugawi Administratorzy



Komentuj (2)



FORUM

[Księga gości]

WSTĘP

Postacie

Aida
Alejandro Corrinho Dulcinea
Alexander Wolverton
Andrew Hakkonen
Askar Al-Allaw
Azim
Fatima Al-Malik
Leila Al-Allaw
Manuel Trinidad Li Halan
Moebius
Seth
Varia
Vasil
Vlad Al-Allaw
Volrath "Trzy Pazury"

Hazackiego pierdoły gawędy

Matka Wojna
Wiara, nadzieja, miłość
Baronet w Zalotach

Chronologia

5003 (22.06.07)
5002 (21.08.06)
5001 (09.08.05)
5000 (29.01.05)
4999
4998
Czasy prekampanijne (10.12.05)

Kroniki Leili (27.03.05)
Listy (21.05.06)

Raporty Specjalne

Kfiatki z sesji (22.06.07)

Handouty

Download

Mapa Cesarstwa (duża)
Błogosławiony Allaw
Dar Ikony
Piękna Callista
Historia rodu Corrinho
Genealogia Alejandro Corrinho Dulcinea
Tabele GSowe

Galerie

GALERIA MATKI MONIKI
Kalendarz z Azimem na 5002
Kalendarz z Owieczką na 5002
Załoga Allawa
Prawdziwa twarz Askara
Sora Tenema LiHalan - Autoportret
Grunsh - by Monika
Prawdziwa twarz Niedzielnych
Prawdziwa twarz Drejkowych
Alejandro ręką Fatimy nakreślon
Varia i Ewa by Fatima
Askar i jego fanka by Fatima

Zaprzyjaznione blogi

GSowe

Blog Askara

RPGowe

Sekretne Zwoje Pani Noriko z rodu Isawa
Blog DeadLands by Cathia
Blog DeadLands by Ramel
Blog Rippers
Blog Maga "Rozbita Rzeczywistość"
Blog Wampirzy Yaviego

Sznureczki

Nasza strona GS
Forum Moorholda
Bufor Sathra


ownlog.com

2017
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń