Gasnąco-Słońcowe
Komentarze


BRAK DAT

„Kuszenie/Upadek?” – cz. 6

Sesja Drejkowa - D2

BY SORA

Lecimy z Matka Moniką na statek admirał Khayyam ibna Shahim al.-Malik. Zostałyśmy zaproszone na obiad – obiad będący też swoistym przesłuchaniem, czego nikt nie ukrywa i do czego nikt się nie przyznaje. Posiłek upływa na wzajemnej wymianie grzeczności oraz informacji. Antonio odleciał, by mamy udać się na przesłuchania na Byzantium Secundus. Wszyscy mówią o obowiązku wobec cesarza. Dobrze, ale jaki to ma być obowiązek? Chcę wiedzieć.
Podczas obiadu, poza panią admirał, mną i Moniką obecne są jeszcze dwie osoby – bratanek admirał, Arif, oraz philosophus Yussuf C’Tanga, dziwny mężczyzna, bardziej wyglądający na żołnierza niż na księdza. Ale czy moja spowiedniczka wygląda na osobę którą jest, wiernego sługę kościoła i lekarza? Nie. Tak, jak mylące są dwie pary nóg Moniki, tak tez myląca jest sylwetka eskatonika. I tylko zastanawiają mnie blizny na jego twarzy, ale nie zadaję pytań.

Eskatonik chce zobaczyć mojego „cienia”. Zgadzam się, licząc na to, ze jego wiedza pozwoli mi uporać się z wątpliwościami. Gorliwa wiara mojej spowiedniczki to wielki dar, którego ja nie posiadam. Nie umiem po prostu przyjąć niektórych rzeczy. Kapłan mnie rozumie, zgadza się ze mną, zaprasza na Pentateuch, gdzie będę miała szansę zbadać naturę mego towarzysza i łączącej mnie z nim więzi. Po kilku dniach, wypełnionych nauką obsługi maszyn myślących oraz taktyki, eskatonik spotyka się ze mną znowu, tym razem na osobności. Ukar jest, wedle jego obserwacji, zbiorowością istnień, dusz, czy czegokolwiek. Nie stanowi bezpośredniego zagrożenia, ale jego miejsce w porządku świata nie jest jasne – ja zresztą nie oczekiwałam prostych odpowiedzi. Yussuf mówi mi coś jeszcze, coś, czego nigdy się nie spodziewałam, a w świetle jego słów zaproszenie na Pentateuch nabiera nowego znaczenia.

Dolatujemy na Byzantium Secundus. Po ciasnych kwaterach na statku skrzydło pałacu, które dostałyśmy do dyspozycji, jest aż za wielkie. Co mam zrobić z trzydziestoma pomieszczeniami i dwudziestką służby?? Sprawiam sobie nowe ubranie, odpowiednie do sytuacji, w której się znalazłam i do czekających mnie rozmów. Czytam. Ćwiczę. Potem przesłuchania – Cesarskie Oko, Flota, Rycerze Poszukujący. Wszystkim mówię to samo, nie przyznając się jednak do paru rzeczy. Nie potrzeba, by zbyt wiele osób wiedziało, kim jest mój ochroniarz. Nie wdaję się też w archeologiczne szczegóły, choć pokazuję zrobione zdjęcia i szkice. Wyrażam chęć spotkania z kimś, kto zna się na tej materii, z kimś, kto byłby w stanie poinformować mnie, co właściwie znaleźliśmy. W głębi ducha modlę się, by nie odsunięto mnie od badań nad kapsułami z jachtu. Byłam przy odkryciu i jestem kompetentna. Na razie jednak tylko rutynowe przesłuchania. Chciałabym też porozmawiać z pełnomocnikami Coldena. Może pani admirał udzieli mi pomocy...

Pewnej nocy budzi mnie hałas. Spoglądam w mrok wyostrzonymi zmysłami i widzę skradającą się ku mnie ciemną sylwetkę, słyszę oddech, bicie serca. Decyzja jest szybka. Na mój rozkaz Ukar skacze w kierunku zamachowca, łamiąc mu ręce. Napastnik wyrywa się, próbuje uciec, ale Ukar jest szybszy. Zamachowiec leży na podłodze, z połamanymi końcyznami...
Świst noża. Stoję jak sparaliżowana, kiedy ukarskie ostrze przelatuje tuż koło mojego ucha i wbija się w ciało drugiego shinobi. Do pokoju wpada ochrona. Zabierają ciała, ja próbuję dojść do siebie. Gdzieś w ogrodzie słyszę strzały.
Wypijam zioła na uspokojenie i zasypiam. Monika upiera się, że będzie spać ze mną. Leży zwinięta w kłębek na dywanie.

Nazajutrz spotykam się z admirał i szefem jej ochrony. Schwytany zamachowiec zmarł podczas przesłuchania, czemu mnie to nie dziwi? I czemu nie dziwi mnie, że pochodził z Kish? Ktoś chce mnie zabić. Podejrzewam kto i podejrzewam czemu. I wiem, że mogłabym bez trudu dowiedzieć się szczegółów. To takie łatwe, wystarczy tylko spróbować...



Komentarze:
ownlog.com :: Wróć