Gasnąco-Słońcowe
Komentarze


Jenny i Vlad

by Jenny

Gwiazdy...nieograniczona przestrzeń...przestrzeń bez formy, bez konsystencji, bez celu...przestrzeń, w którą słabnące słońca stale wyciągają ciepłe ramiona - światło skazane na wieczną tułaczkę...
Gwiazdy...
Od gwiazd dzieli ją twarda kopuła. Szkło? Za ciepłe na szkło... pewnie jakaś mieszanka... coś jak... zbrojony plastik? Jak mało zna słów...nawet dla głupiej przeźroczystej tafli nie znajduje właściwej nazwy...Nie umie ująć tego uczucia rodzącego się w opuszkach palców...Dłoń przesuwa sie powoli - początkowo pełna uwagi, po paru minutach gubi sens, jeszcze krąży, jeszcze zostawia smugi w miejscach, gdzie palce próbowały wtulić się w twardy materiał, by w końcu, jakby od niechcenia, podążyć za resztą ciała, odwrócić się, i wzgardziwszy niewidoczną granicą, murem, tarczą i jak to tam jeszcze, kurwa, mogłaby nazwać, spocząć na skurzanym oparciu fotela...
Nawałnica słów ustała. Jest tylko cisza. Ciemność. Gwiazdy. Żar na końcu papierosa, którym teraz się bawi. Za dużo śliny w ustach. I lekkie pieczenie w kącikach oczu.
Gdzieś za nią majaczy delikatna, zielona poświata elektronicznego zegara. Cyfry przechodzą w siebie, ktoś mógłby pomyśleć, że czas jeszcze płynie.
Skrzywienie ust. Jak gdyby rozgryzła coś gorzkiego.
Zielona trawa pod stopami.
– Wlad, proszę, nie.
Znów tylko starannie wypolerowana posadzka tarasu widokowego.
– Wróciłaś?
– Nie wychodzą mi coś te wakacje, jak widzisz... Nie mogę nawet wyjechać z domu.
– Nie drwij.
– Przepraszam.
– Co...co dalej?
– Rozmawiałam z Laurą. Przez chwilę będę z nimi. Tak jak mówiłeś – spróbuję, ostatni już raz. Nie wierzę, żeby to przyniosło jakiś rezultat, ale... Jeśli się mylę... Jeśli się mylę to..to wrócę...i przyznam ci rację...Ale...
– Jenny...
Gwałtownie podniosła głowę.
– Ja się nie mylę. To ty...żyjesz jakimiś mrzonkami, jakimś absurdalnym marzeniem... nic już, nic się nie da zrobić. Jego nie ma. Przyznaj to wreszcie przed sobą, Wlad... to nie będzie tak jak myślisz – to będzie koszmar. Znajdziesz go a on... jeśli nie będzie jeden?... będzie ich trzech, czterech, piętnastu? Czy ty go w ogóle rozpoznasz? Kim będzie to dziecko? Albo może wcale nie dziecko...może dorosły człowiek gotowy umierać za idee, które nie są twoimi ideami. Wlad, kurwa, opamiętaj się! Nasz Paul to tylko... nie ma naszego Paula... on nie istnieje, nie istnieje, nie istnieje....
– Jenny...
– Tak jak mówiłeś – spróbuję, ostatni już raz. Nie wierzę, żeby to przyniosło jakiś rezultat, ale... Jeśli się mylę... Jeśli się mylę to..to wrócę...i przyznam ci rację... A teraz proszę, leć już... nie dobrze, że znów tu jestem... Będę...
Jaśniejsza plama dłoni znów wypływa w stronę szyby, bada ją delikatnie, jakby czegoś szukała...szukanie przeradza się w pieszczotę, do szyby przywiera druga dłoń, policzek; czerwona materia bluzki tworzy fantazyjne wzory pod lśniącą powłoką...
– Tęsknić?
– Już dość, Wlad. Leć...
Unosi się z kolan. Gwiazdy. Nieograniczona przestrzeń, przestrzeń bez formy, bez konsystencji. Unika wzrokiem kształtu zawieszonego w tej przestrzeni, kształtu równie absurdalnego w obliczu gwiazd jak to wszystko, cały ten świat...
– To pierwszy i ostatni dzisiaj „uśmiech pod nosem”, Jenny... Specjalnie dla mnie? Na pożegnanie?
– Nie mogę na Ciebie patrzeć Wlad – nie mieścisz mi się w głowie. I nie śmiej mi się w samym środku umysłu, mówiłam ci, że to łaskocze...Wlad! Spadaj już, bo zaraz się rozpłaczę.



Komentarze:
09.05.2006, 19:31 :: 83.7.143.191

Manuel Manufortis

No więc jest ambitny plan abyśmy się jutro wywiedzieli co i jak. Razem z Moebem mamy 7 na Torturach ;)
09.05.2006, 18:56 :: 83.7.242.212

Leila

Niemniej...to i tak dizelenie skóry na niedźwiedziu... najgorszy problem z wyciągnięciem dzieciaka.
09.05.2006, 18:43 :: 83.7.234.9

Vlad (z daleka)

Tyle, że nie mamy 100% pewności, czy zdolności psychonicznie nie przebudzą się i w nowym ciele. Wystarczy tu przykład choćby i mojego braciszka. Albo mój.
Fakt, szansa była by niewielka, ale wolał bym nie ryzykować. A takie "uwięzienie" jest stosunkowo bezpieczne.
No i co najważniejsze nie zakłada naruszania w żaden sposób ciała Paulusa.
09.05.2006, 17:50 :: 83.7.242.212

Leila

Hmm - prawda jest tak, że pilot Niszczyciela musi być jednocześnie psionikiem i teurgiem. Teurgia związan jest z duszą ale psi z ciałem -być może po prostu transfer do icała pzobawionego potencjału okultystycznego w tym względzie byłby wystarczający.
09.05.2006, 13:14 :: 83.7.235.172

Vlad (z daleka)

Nie, do cholery! Po moim trupie! Żadnego "unicestwiania"! To jest, kurwa, mój syn! Są przecież inne sposoby. Można go odizolować, uwięzić... Znam Światy, gdzie można będzie go zostawić - do końca wojny. Oczywiście, jeśli wszystko inne zawiedzie.
A jeśli się uda z nim pogadać, wytłumaczyć...
Cholera, w dupie mam jego potencjał. To jest mój syn i tylko tyle się dla mnie liczy. Na wszystkie demony, chciał bym dołączyć do Was, mieć jakiekolwiek możliwości działania...
Bo to, co Jenny mówi to prawda - na Skorpionie jest się odciętym od innych Światów. Ja poruszyłem wszystkie swoje znajomości, żeby tylko zdobyć jakiekolwiek informacje. I wiecie co? Nic. Dokładnie nic. Wszystko co wiem o własnym synu pochodzi od was...
I wy jeszcze śmiecie zarzucać mi bierność...
Jak powiedziałem - kiedy uda wam się odnaleźć Paulusa, przyprowadźcie go do mnie. Jeśli zgodzi się wspomóc Cesarstwo podczas wojny - dobrze. Jeśli nie... Wsadzicie go w komorę stazy a ja go zabiorę gdzieś daleko. Tam będzie oczekiwał na koniec wojny. I wtedy spróbujemy jeszcze raz. I jeszcze. I jeszcze...
09.05.2006, 11:37 :: 213.134.160.226

Jenny

Przecież nikogo nie oskarżam..do nikogo nie mam pretensji..ani raz nie wspomniałam, że robicie mało..po co tyle agresji.. Na Skorpionie...co można robić na Skorpionie?Słyszy się tylko "tak, oczywiście, wszyscy go szukają proszę pani", "proszę się nie przemęczać, trzeba czekać proszę pani"...Tak w ogóle to co ja mogę? Wróciłam do Was bo pomyślałam, że może więcej to da... sprowokuje ich do jakiegoś działania, podsunie nam trop... chyba się nie myliłam...tylko po co tyle agresji...po co tyle agresji...tu nie chodzi o pretensje, tu nie chodzi o poszukiwanie zemsty, tu chodzi o to, że Paul jest niebezpieczny i trzeba go powstrzymać zanim zacznie robić ludziom krzywde..Mam nadzieję, że go, jak to mówicie, "odzyskamy"...jeśli nie, trzeba go będzie unicestwić zanim... Nie można dopuścić żeby stał się Niszczycielem Światów. Wszelkimi możliwymi sposobami. To, że to moje dziecko to sprawa drugorzędna. Najważniejsze, żeby nikomu nie zrobił krzywdy.
09.05.2006, 11:24 :: 83.7.235.172

Gangrel

A od siebie dodam - bardzo ładnie napisany raport.
09.05.2006, 00:26 :: 83.18.233.250

Moebius

Varia, co się tak zacietrzewiasz?
Nikt przecież złego słowa o Askarze nie powiedział. A że każdy chce pomóc jak może najlepiej... Czy to źle?
Fakt, my z Manuelem jesteśmy chyba najsłabiej związani z Paulem, ale czy to znaczy, że nie możemy czegoś zrobić?
Chcemy dorwać ludzi, o których wiemy, że rok temu porwali Jenny. Sądzimy, że posunie to "śledztwo" trochę dalej. I gdzie tu widzisz jakieś zło?
09.05.2006, 00:20 :: 83.7.151.148

Manuel Manufortis

Słowem - naści bakałarzu za twoją naukę. Czy gdziekolwiek deprecjonowałem działania Askara? Ze myśli o Paulu cały czas - wiem! Podróż na Świętą Ziemię pozwoliła mi zaktualizować informacje nim... Dziwi Cię, że chcę mu pomóc? Również radą, nie tylko ramieniem?
Obawiam się, że zostałem wstawiony do szeregu li tylko dla oratorskiego ornamentu. Chyba mam prawo czuć się urażony...
09.05.2006, 00:20 :: 83.18.233.250

Vlad (z daleka)

Zaraz, moment. To nie ja zacząłem licytację "kto bardziej". Nikt tu nie podważa dokonań Askara. Po prostu zagalopował się troszku, twierdząc, że nikt nic nie robi. Tylko on i Ty.
Błąd, który mu wskazałem. I tyle. Bo niektórzy też tyrają. Może nie tak spektakularnie, ale... Przynajmniej, kurwa, nie narzekam, że nikt tego nie zauważa. A wierz mi, czasami mam ochotę pieprznąć to wszystko - te manewry, testy i cholera wie co jeszcze i wrócić do swojego Układu. Bo wy nie macie wyboru - to jest wasza wojna. Nie macie dokąd uciec. Ja mam już swój drugi dom - daleko stąd.
I jakoś też nikt nie zauważa tego co robię. Znam wasze myśli zbyt dobrze, żeby tego nie wiedzieć. Bo wy widzieliście mnie tylko przez chwilę, kilkanaście godzin. Nie macie pojęcia jak wygląda Skorpion na codzień.
A co do mojego syna - szukamy go wszyscy. Wszyscy o nim myślimy, kombinujemy...
I z tego co widzę, perspektywę "własnej dupy" (skoro już ktoś użył takiego sformułowania - niech i ono będzie) to chyba nie ja tu prezentuję
09.05.2006, 00:05 :: 83.29.18.36

Varia

PRzestańcie, kurwa, pierdolić! Manuela wzięło na makiaweliczne kazania, Vlada na tajemniczą służbistość, Moebiusa na nagłe i teatralne eksponowanie krwiożerczości połączonej z sympatią dla przyjaciół klanu... Weźcie się ugryźcie, co..? Robimy, co możemy. Askar tyra jak wół, więc może ma trochę prawo oczekiwać, że to zauważycie. To nie jest kwestia wybitnych możliwości, to kwestia tego, że nam zależy. I NIE - nie zamierzam dopuścić do licytacji komu bardziej! Zemsta, broń, cokolwiek... To Paul. Po prostu Paul. I po prostu Paula szukamy. I po prostu o Paulu Askar nie przestaje myśleć każdego dnia i każdej nocy. I ja też. Wy może też, nie wiem... Ale może warto docenić. Popatrzcie czasem trochę innej perspektywy niż własna dupa.
08.05.2006, 23:44 :: 83.18.233.250

Vlad (z daleka)

Ekhm, to ja sparafrazuję...
"Askar... czy Tobie się do jasnej cholery wydaje, że ja siedzę w Układzie Skorpiona dla przyjemności? Że ja mam wieczne wakacje? Zastanów się, chłopie... bo mi ręce opadły."
I tym jakże optymistycznym akcentem możemy chyba zakończyć bezsensowne przerzucanie się argumentami.
08.05.2006, 23:43 :: 83.7.151.148

Manuel Manufortis

Rodzice się nie interesują? To nie ratuj go dla nich - ratuj go dla siebie, żeby nie odgrywać bohatera, ale nim być. I tyle.
A że przy okazji zdobędziesz jedną z najpotężniejszych broni Znanych Światów...
Zapomnij o Vladzie, zapomnij o Jenny. Skup się na sobie, swoich celach, wartościach... postępuj według reguł i wszystko będzie dobrze.
Morały? Varia powiedziała kiedyś że powinienem być również kaznodzieją. Więc niechże i tak będzie. A od czegoś trzeba zacząć.
Obawiam się jednak że odeszliśmy od zasadniczego wątku i powstaje zupełnie niepotrzebne spięcie.
08.05.2006, 23:42 :: 83.29.36.226

Askar

Vlad... czy Tobie się do jasnej cholery wydaje, że ja się uganiam po Znanych Światach dla przyjemności? Że ja mam wieczne wakacje? Zastanów się, chłopie... bo mi ręce opadły.
08.05.2006, 23:41 :: 83.18.233.250

Moebius

Eee... to ja chyba przegapiłem coś.
Raz - forma? Jaka forma? Z tego co wiem, to młoda nie prosiła nas o nic - samo się jakoś tak zrobiło.
Dwa - eee, gówno? Kiedy? O ile pamiętam, to raczej Ty postanowiołeś odsunąć ją od całej sprawy... Tym samym pozbawiając możliwości zemsty.
Trzy - odnalezienie Paula. Nie, żebym się specjalnie czepiał, ale to właśnie dorwanie tych sukinkotów może nas do chłopaka przybliżyć. Więc kompletnie nie rozumiem Twojego zacietrzewienia. Poza tym - ta Wasza grupa podobno będzie miała możliwość wyciągnięcia Paula. Nie wiem, nie znam ich. Ale skoro twierdzicie, że tak - to fajnie.
W ogóle chyba nie zauważasz, że to Ty i Varia macie największe możliwości jeśli chodzi o zdobywanie informacji. Przede wszystkim dzięki różnym dziwnym znajomościom. A na razie wygląda to tak, jakbyś miał do całych Światów żal, że inni tak nie mogą.
I na koniec - ja nie krytykuję ani się nie zamierzam kłócić. Po prostu mówię to co widzę. Tak jak i Ty przed chwilą.
08.05.2006, 23:28 :: 83.18.233.250

Vlad (z daleka)

Askar, jak nie wiesz jak było, to nie mów lepiej nic.
Owszem, próbowaliśmy. Ale, niestety, nie mamy takich możliwości jak wy. Ja rozesłałem wici po kumplach - i nic. Mazarin zablokował mi skrzynkę pocztową, bo zaczęły go wkurzać moje pytania o stan poszukiwań.
Wiesz... Niektórzy nie mają możliwości uganiać się po Znanych Światach. Niektórzy maja inne obowiązki.

A w ogóle to fajnie było Cię znów widzieć :P
08.05.2006, 23:08 :: 83.29.36.226

Askar

Manuelu. Nie byłeś z nami przez cały ostatni rok. Rok spędzony na rozpaczliwych próbach dotarcia do Paula. Zdobycia jakichkolwiek informacji. Przez Varię i przeze mnie. Tak, cholera, odgrywaliśmy pieprzonych bohaterów, bo nikt inny się dzieciakiem nie zainteresował, łącznie z jego rodzicami. Więc daj mi spokój z morałami.

Pomocy udzielę, oczywiście. Ale chyba mogę wyrazić mój pogląd co do formy, w jakiej została wyrażona prośba o nią, nie?
08.05.2006, 22:53 :: 83.7.151.148

Manuel Manufortis

Cny Askarze, czy ktoś powiedział że kwestia zemsty neguje albo utrudnia poszukiwania Paula? Mnie też wydaje się być to _troszeczkę_ ważniejsze.

"Trochę nie tak to działa" - z całym szacunkiem, ale właśnie tak to działa. Bo to my jesteśmy bohaterami w tym pokręconym świecie. I, hm, zabawnym mi się wydaje nie pomagać, jeśli ktoś o tę pomoc prosi. A nie zasłużył na odmowę. Tak jakby.
08.05.2006, 21:42 :: 83.29.36.226

Askar

Zemsta... świetnie. Proszę bardzo. Mścijcie się. Ja osobiście wolę skupić się na znalezieniu Paula, bo wydaje mi się to być _troszeczkę_ ważniejsze. A, wybaczcie, ale jego rodzice przez ostatni rok nie kiwnęli nawet palcem czy też macką w tym kierunku.

I nagle zjawia się Jenny... jakby nigdy nic.. traktując nas wszystkich jak gówno. A teraz nagle "pomóżcie"? Sorry. Trochę nie tak to działa.
08.05.2006, 20:55 :: 83.7.151.148

Manuel Manufortis

Nie "Yeah", bo nie wiemy czy będzie chciała z tej ofery skorzystać. A jeśli skorzysta... cóż, potem zadam jej jedno pytanie...
Ale to w środę, moi mili, jak da Omnikreator.
08.05.2006, 19:59 :: 83.18.233.250

Moebius

Yeah!
A Paula znajdziemy przy najbliższej okazji. I w końcu, kurwa, połączymy rodzinę.
Nawet jakby trzeba było pół Zakonu wytłuc przy okazji :>
08.05.2006, 19:19 :: 83.7.151.148

Manuel Manufortis

A więc damy jej zemstę. A Paula nie ma na Aylonie.
08.05.2006, 18:46 :: 83.7.226.190

Moebius

Ech... I Ty, Askarze, chcesz jej zabraniać udziału w naszym małym "śledztwie"? I to w momencie, kiedy mamy możliwość dobrać sie do dupsk porywaczy?
Nieee... Ona przeżyła traumę, fakt. Ale najlepszym lekarstwem będzie zemsta na tej bandzie sukinsynów.
No i po raz pierwszy, chyba, jesteśmy na jakimkolwiek bezpośrednim tropie Paula. Trzeba to wykorzystać. Nawet, jeśli to pułapka.
Po prostu wtedy nie będziemy musieli za nimi gonić i zaoszczędzimy siły na zabijanie :>
ownlog.com :: Wróć