Menu :


Link :: 03.07.2005 :: 15:40
2 ianuarius 5002

Pył cz. 2

Sesja wewnątrztygodniowa

BY VARIA

Cholera, znowu zjechałam... Dobra, piszę w pośpiechu, więc nie będę się certolić z formą, najważniejsze, co by do was szybko dotarło. I trochę szczegółów może umknąć, dopytacie w razie jakby co.

Zaczęło się od aresztowania i wypuszczenia Leili Al-Allaw, co wiecie, bo dzwoniłam z prośbą o neutralnego obserwatora, najprzód myślałam, że ktoś chce ją wrobić, ale nie. Jak się należy nawiązaliśmy współpracę z policją – jakby nie było – byliśmy zainteresowani rozwiązaniem sprawy. Pojechaliśmy z dzielną brygadą na miejsce zbrodni, zaczęliśmy przewąchiwać tu i ówdzie, ktoś, kto to zrobił – nie zamierzał zacierać za sobą śladów, a zrobił to perfekcyjnie. Coś stało na trawniku, jakiś zagłuszacz zapewne, w środku ktoś szybko i skutecznie wykończył służbę, w kuchni dwójka zabita z kuszy. Gdzieś coś mnie zaniepokoiło, użyłam omenu i jak na złość w tym momencie odezwała się choroba, zjechałam jak złoto... Ale jakaś część wizji zdołała się utrwalić – to coś na trawniku ustawiło dwóch gostków w śliczniutkich opalizujących kombinezonach maskujących z oznaczeniami Oka... Zaje... Świetnie, znaczy...
Ocknęłam się w taksówce, jakieś czterdzieści minut później. Nigdy nie wiadomo, ile potrwa atak, więc Askar zabrał mnie stamtąd. Zawróciliśmy i dołączyliśmy do reszty na miejscu. Właśnie złazili z góry. Vasyl nie wiedzieć czemu miał ubranie upaćkane jakimś glutem, ale wyglądał na zadowolonego z siebie, a Leila popatrywała na niego z uznaniem.

Na wniosek Moebiusa powędrowaliśmy do parku zebrać fakty. Najprościej rzecz ujmując – wyglądały paskudnie. Że było w to zamieszane Oko już pisałam. Ponadto firma ofiary wdała się w jakieś konszachty z inną, co do której nikt dziwnym sposobem nic nie wiedział. Na dobitkę reszta wierchuszki Way Corporation w znakomitej większości padła w zamachu dokonanym przez dwóch ućpanych po uszy ukarów. Ućpanych czymś wybitnie paskudnym. Ćpuni byli zsymbionceni. Dowodami z miejsca zbrodni tudzież trupami zaopiekowało się – zgadliście – Oko, tyle, że w różnych ciekawych kostiumach. Trza było poszukać u źródła.
Źródło dało cynk, że sprawa śmierdzi na kilka systemów. Oko, które się zajęło sprawą... Co, kurwa, kryć – które wykończyło Susan Way – to było „Prawe”Oko... Oko Elestry. Way wpakowała się we współpracę z enigmatyczną Tentacle Corp. – odpowiedzialną za narkotyczne paskudztwo, firmą – za którą stali w prostej linii symbionci... Narkotyk zawierał przetrwalniki symbionckie, szybko rozwijające się w dojrzałą formę. Uzależnienie sprzyjało przejmowaniu kontroli mentalnej przez rozwijającego się symbionta, przy czym cholerstwo było słabo wyczuwalne, bo nie włączało nosiciela bezpośrednio w sieć życia. Uzależniało szybko. Od trzech tygodni na rynku, a zdołało wywołać szał w jednym z uzależnionych, który skończył się zamachem na Dworze... Way załatwiła im teren pod laboratoria.
Kiedy wróciłam do wesołej gromadki znów piknikowali - celem dyskrecji - w parku. Znów na sugestię Moebiusa zdaje się. On musi mieć jakieś ukryte kompleksy... Tym razem Leila przyszła z własnym kocykiem... Kiedy zobaczyłam na czym... na kim siedzą... Na Mantiusa... Biuro Propagandy Rycerzy Poszukujących powinno wprowadzić pewne ograniczenia...

Oni także poruszyli swoje źródła, poszperali, nawet nie wiem, gdzie i kiedy, ale część moich informacji zupełnie ich nie zdziwiła, a na kwestię utajnionej lokalizacji laboratoriów Vasyl pogrzebał w kieszeniach i wyciągnął... adres i plany budynku... Cholera... Czego to nie można znaleźć w inżynierskich kieszeniach... Zadzwoniłam do mojego informatora, Oko zaczęło szykować operację, tyle, że nie zamierzali bawić się w delikatność i na orbicie umieścili ciężkiego mezona. Zgodnie ze sprawdzoną zasadą: najpierw strzelać, a potem zadawać pytania... Ale tam byli, do cholery, ludzie... Trudno rzec, że niewinni – bo to slumsy – ale mieszkańcy! Mieliśmy jakieś dwie godziny do ataku, poleźliśmy sprawdzić, szykując się jednocześnie do wypłoszenia mieszkańców, gdyby jednak strzał z ciężkiego mezona okazał się konieczny. Pomysłów na wykurzenie było trochę – niewiele realnych do zrealizowania w tak krótkim czasie i w takich okolicznościach... Gazu masłowego nie było skąd wziąć, poszukaliśmy alternatywy. Askar nabył w pobliskim... przedsiębiorstwie trochę... beczkę... utensyliów... i tymi... Co będę kręcić – oblaliśmy dzielnicę przyprawionym fluorescencyjną farbą i suchym lodem płynnym gównem. Mieliśmy nadzieję, że to ich wypłoszy, ale slumsów B II nie wystraszy byle gówno... Śmierdziało, świeciło i dymiło, ale lumpiarze tylko okna pozamykali... Ale w razie czego była to jakaś podkładka pod sianie paniki, co też mogło usunąć postronnych z miejsca eksplozji.

Na wniosek ogółu zapuściłam mentalną sondę do budynku, który mieliśmy spenetrować. I się zaczęło. Nie wiem, ale na waszym miejscu ja bym Key- Keywitchowi Hawkwoodowi nogi z du... Cholernik zapomniał sobie podpowiedzieć wam, że pod powierzchnią pieprzonego B II siedzi pieprzony symbiont i ma się dobrze... Pieprzony symbiont, z którym ten popapraniec raczył wejść w pieprzone układy... Nawiązałam kontakt, właściwie - to coś nawiązało kontakt ze mną, opowiedziało się jako „Komnata” – nie wiem, rodzaj gniazda, z tego, co się dowiedziałam znajduje się tu od siedemdziesięciu lat, układ z Michaelem Hawkwood został zawarty dwa lata temu, trzy miesiące temu – z nieznanych przyczyn złamany przez niewiadomą frakcję Oka – świadomie lub nie. Odpowiedzią na złamanie układu – było rozpoczęcie rozmnażania się przez Komnatę na mieszkańcach B II, narkotyk – napady szału... Moebius skontaktował się ze swoim pokurczowatym przełożonym, zamiast ataku Askar poprowadził negocjacje. Na mocy gwarancji Mazzarina przywrócono układ: Komnata nie krzywdzi ludzi – ludzie nie krzywdzą Komnaty.

Komentuj (44)


Link :: 03.07.2005 :: 15:47
OGŁOSZENIA DUSZPASTERSKIE

DREJEKOWI - Sesja we wtorek w Tyglu godzina 15 !!

WEWNATRZTYGODNIOWI - Sesja we środe o godzinie 18 w Beatkowej Jaskini Gier i Spisków (jeżeli ktos ma obiekcje niech pisze)

Z OSTANIEJ CHWILI

- Możecie sie bawić na Forum... narazie w fazie testow ale zapraszam... Link po lewej stronie

- Uaktualizowałem Mape... Jak ktoś powie "w końcu"... To go kopne !!


Komentuj (5)


Link :: 09.07.2005 :: 22:57
4 novembris 5001

Tajemnica Jonathana cz.2

Sesja Drejkowa

BY ALEXANDER

Tak jak pisałem w poprzednim liście umówiłem się z adeptem Ericssonem i adiunktem Connardem na następny dzień by omówić plan działania związany z poszukiwaniem zabójców Connarda seniora. Pan Connard jak zwykle małomówny powiedział tylko że podejrzewa kogoś powiązanego z ambasadą Midian.

Niestety przed spotkaniem dowiedziałem się, że moja towarzyszka i droga przyjaciółka markiza AnnaMaria Torreblanca zaniemogła i od dwóch prawie dni pogrążona jest w letargu. Czym prędzej pojechałem do niej by dowiedzieć się o jej stan zdrowia…
Na szczęście gdy przybyłem stan jej poprawił się już znacznie i zaczynała się wybudzać z tego stanu…

Okazało się że stała się ofiarą ataku telepatycznego i dogłębnego sondowania umysłu… Co ciekawe sprawca tylko sprawdzał jej wspomnienia związane z panem Connardem… co znów skierowało mnie do przerwanego śledztwa… Spotkaliśmy się we czwórkę w hotelowym barze.. Pustym o tej porze dnia… Idealnym prawie na rozmowę… Pan Connard nie mówił wiele… Coś o wojennym projekcie dla Midiańczyków… Natury biotechnologicznej… W tym momencie przez bar przeszedł mężczyzna, który wywołał u AnnyMarii dreszcz… Psyhonik… Telepata… I to silny… Tak silny jak ja… Chciałem za nim podązyć myślą, ale pan Connard zaczął nalegać na przeniesienie się do bardziej ustronnego miejsca czym rozproszył moje starania…
AnnaMaria zaproponowała swój apartament…

Spokojnie wsiedliśmy do windy i pojechaliśmy do góry…
O ile się nie mylę pierwszy zagrożenie wyczuł Clash, ochroniarz Jonathana… Zagrożenie i krew…. Rozejrzałem się pozazmysłowo po pokoju AnnyMarii i zastałem tam pobojowisko, trupy i dogorywającą służącą… Przodem wysłałem Clasha i Ericssona, żeby zabezpieczyli teren, ale w głowie już wtedy świtało mi że zabójcy tu nie ma… Gdy teren został zabezpieczony udaliśmy się na miejsce zbrodni… Chciałem tego oszczędzić mojej drogiej przyjaciółce, ale ta dzielna i twarda kobieta, nawet nie myślała o pozostaniu na korytarzu…
Obejrzeliśmy pokój i od razu skontaktowałem się ze szpitalem świętego Bartłomieja załatwiając grawikaretkę dla poszkodowanej (o wezwaniu kornera i chłopaków z Rycerzowi nie wspominając)… Oględziny zarówno empiryczne jak i pozazmysłowe pozwoliły ustalić przebieg morderstwa. Telepata opanował kuzyna AnnyMarii i zmusił go do zabicia pokojówek. Te były jednak wyszkolonymi ochroniarkami i nie sprzedały tanio swojego życia…

Kierowca pana Connarda poinformował nas, że zauważył poszukiwanego telepatę. Nie tracąc czasu wykorzystałem swoje unikalne talenty dopadłem mordercę… Próbował wedrzeć mi się do głowy lecz hart ducha i techniki jakich uczono mnie od dzieciństwa pozwoliły mi go pokonać… Uniosłem go w powietrze i przetransportowałem aż na taras apartamentu AnnyMarii, gdzie Clash ogłuszył go z charakterystycznym dla siebie wdziękiem…

Gdy tylko dostarczono nam inhibitor mocy rozpoczęliśmy przesłuchanie. Udało nam się potwierdzić że morderca przeskanował wcześniej AnneMarie a teraz po prostu chciał zatrzeć ślady zabijając ją… Dowiedzieliśmy się, też że jest członkiem jakiejś organizacji (jak już wtedy mniemałem, któregoś z potężniejszych sabatów)
Gdy mieliśmy przystąpić do kolejnej fazy przesłuchania w ścianę naszego budynku uderzył grawimotor z rykiem wbijając się do naszego pokoju… Nam na szczęście nic się nie stało, gdyż Clash uratował Connarda i przesłuchiwanego, ja ochroniłem AnneMarię, a adept Ericsson poradził sobie sam… Podjąłem jednak decyzję o przeniesieniu przesłuchania do siedziby Rycerzy Poszukujących…

Umieściłem AnneMarię w bezpiecznych pokojach gościnnych Rycerzy Poszukujących, a potem załatwiłem profesjonalne przesłuchanie. Już po półgodzinie mieliśmy pierwsze wyniki… Nasz delikwent okazał się członkiem Niewidzialnej Ścieżki… Tak tych psów bez honoru… Wybacz ojcze…
Ale najciekawsza rzeczą chyba był wyznany powód zainteresowania Connardem. Otóż ojciec jego zajmował się terapią genetyczną aktywizującą moce Psi… A pan Connard miał mieć ważną część jego notatek u siebie… Zaproponowałem mu więc, poparty przez AnneMarię, prosty układ… On daje Cesarstwu notatki ojca, a Cesarstwo pomaga jemu….
Tymczasem pan Connard…

Komentuj (10)


Link :: 11.07.2005 :: 14:53
30,31 decembris 5001 - 1 ianuarius 5002

Hargard cz. 8

Sesja niedzielna

BY ANDREW

Koniec roku to dla rodu Rammakrishna czas obrzędów na cześć Ultasht. Ponieważ jesteśmy gośćmi na pałacu królowej Sury, gdzie odbywają się główne uroczystości, zostaliśmy na nie zaproszeni.
Wszyscy rozpoczęli przygotowania, ja zaś próbowałem wymyślić coś by się wymówić z tego przyjęcia (jak dobrze wiecie spotkania religijne nigdy nie były dla mnie priorytetem). Niestety, a może na szczęście, żadnej dobrej wymówki nie znalazłem więc założyłem zieloną szarfę być dać innym do zrozumienia że głębsze obchody w żaden sposób mnie nie interesują. Pani hrabina zrobiła tak samo. Reszta towarzystwa zaś śmiało ruszyła poznawać, jakże zapewne ciekawą, tutejszą kulturę.
Po skłonieniu się królowej (trzeba przy tym powiedzieć iż moje wcześniejsze działania zostały w jakiejś formie zauważone), ruszyłem przez główną sale kiwnięciem głową przywitać się z paroma osobami. Wartym odnotowania faktem był kontakt pani hrabiny z panią Kriti Lalit Ramakrishna. Z jakichś powodów pani hrabina później chciała zamienić ze mną parę słów.

Wcześniej dostrzegłem parę osób, które nie były zainteresowane świętowaniem. Wydali mi się podejrzani więc przygotowałem się na możliwość natychmiastowego działania (jednakże nakazałem w tej chwili nic nie robić gdyż mogli to być oficerowie tajnej służby). Wysłałem też informacje do strażnika pałacu na temat tych osób. Niestety nie dotarła...

Wtedy jeden z “zamachowców” rozpoczął standardową akcję osłonową, pozostała dwójka zajęła się w tym czasie swoimi celami. Udało się zneutralizować dwóch “zamachowców”, trzeci zaś uciekł. Jeden z celów został trafiony (Książe Ojas Ramakrishna), lecz dzięki działaniu pana markiza i pana hrabiego udało się go odtransportować w miarę bezpieczne miejsce (w miedzyczasie zlikwidowany został trzeci “zamachowiec”).

Mimo całej akcji okazało się, że służba bezpieczeństwa królowej jest w rozsypce co nie dawało żadnych nadziei na zapobieżenie innych akcji (które niestety się odbyły i pochłonęły żonę księcia wraz z synem). Dodatkowo do pałacu przybył brat królowej i otoczył ją “opieką” z powodu braku wydajności pałacowej ochrony. Nie chcąc przeszkadzać w potrzebnych “reformach” w służbie pałacowej udałem się, zapraszając uprzednio pana Hrabiego, panią Hrabinę oraz pana Markiza, na swoje ziemie na Hargardzie.

Podsumowując całą sytuację musze stwierdzić co następuje:

1.Szef ochrony, żona i syn księcia nie żyją
2.Księże, jeden z zamachowców i ciało innego zostały przez wywiezione z pałacu
3.Najprawdopodobniej zapisy pokazujące działalność przedstawicieli znanych światów w tym spisku zostały wykasowane
4.Władze w pałacu przejął brat królowej


Na mych ziemiach odbyło się świętowanie przyjścia nowego roku. Następnego dnia więzień został “przesłuchany”.
Reszte dnia poswiecilem na analize mojego zakupu.


Komentuj (1)


Link :: 16.07.2005 :: 17:44
4-7 novembris 5001

Tajemnica Jonathana cz.3

Sesja Drejkowa

BY MANUEL

Klaus Daupree, wiceprefekt 2 Archiwum Zakonu Kalinthi

Drogi przyjacielu!

Piszę do Ciebie z B2 - stolicy naszego Cesarstwa, gdzie aktualnie prowadzę śledztwo w sprawie psychonicznego sabatu Niewidzialnej ścieżki. Rzecz sama w sobie mało sensacyjna, i dość luźno powizana z naszymi działaniami, niemniej jednak dowiedziałem się, iż walczą oni z grupką antynomistów oraz mandżystów (przy okazji – prześlij mi proszę wszelkie informacje dotyczące niejakiego Lorda Po. Zakres czasowy - ostatnie 1000 lat).
Pojawiłem się na B2 celem ukrycia pewnej przesyłki, o czym opowiem Ci jak się spotkamy. Zasadniczym jednakcelem mego przybycia było wyznaczenie mi (po roku czekania!) nowego partnera. Brat Malachiasz, bo o nim mowa, jest skryty, małomówny (czasem mam wrażenie jakby coś ukrywał), natomiast jest doskonałym wojownikiem i rokującym Teurgiem. To przydatny asystent, i mam nadzieję że nasze comitis będzie działać sprawnie i bezproblemowo.
Pierwszego dnia otrzymałem zaproszenie do pani baron Samayashi Li Halan, ambasadora Wielkiego Księcia Shiro z Midian. Przekazała mi pewne informacje, dotyczące jednego z członków Niewidzialnej Ścieżki, aktóre znajdziesz w załączniku. Co ciekawe, na spotkaniu był również pan Connard - po chwili okazało się, że jakiś czas wcześniej był obiektem zamachu. Nie przywiązywałem jednak do tego wagi. Cóż bowiem wadzić komuś może zwykły inżynier?
Ha, okazało się że może. Ale wszystko w swoim czasie. Skontaktowałem się później z Alexandrem Wolvertonem - tak, tymże samym którego chciałem onegdaj wydać w ręce Inkwizycji, nabić na pal i rozerwać końmi (niekoniecznie w tej samej kolejności). Doszliśmy jednak do zgody i pełnego porozumienia. Muszę Ci go zresztą przy okazji przedstawić - szalenie sympatyczny i godny zaufania Rycerz Poszukujący. Wymieniliśmy informacje. I cóż się okazało? Pan Connard był w posiadaniu jakichś notatek dot. okultyzmu. Pan Wolverton zdradził mi, iż jakiś
czas wcześniej usiłował wydobyć od Inżyniera te dane, jednak mimo długotrwałych negocjacji nie udało mu się to.
Kolejny wieczór, kolejne przyjęcie, tym razem u Piątego Lorda Admiralicji. Poza mną, Malachiaszem i Alexandrem zjawił się Connard i AnnaMaria. Nie było niestety tego pociesznego komodora, Antonio. Wysłany został na jakąś, demony wiedzą jaką, misję.
Na przyjęciu - zaskoczenie. Podczas gdy ja siedziałem na Graalu i oddawałem się lekturze grymuarów, moi znajomi odkrywali, zgodnie z zaleceniem Proroka, nowe światy! Pewnie już słyszałeś o Rimpoche? W każdym razie to nie koniec sensacji -ponadto znaleziono następne Wrota. Ponieważ brak opieki duchowej doskwiera moim kompanom, wyruszę razem z nimi na następnej wyprawie.
Pozwoliłem sobie wypytać Connarda o owe notatki. Straszliwie kręcił, lawirował, wręcz kłamał. Nie chciałem jednak tracić czasu na czcze przepychanki - stanęło na tym, iż tylko ojciec pana Connarda może nimi dysponować.
Przyjąłem to do wiadomości i zobowiązałem się wraz z Alexandrem odnaleźć zaginionego. Wszak powinnością ludzi Kościoła jest łączyć ludzi, a nie ich dzielić.
Nie będę Cię zanudzać szczegółami śledztwa - nie było to nic fajerwerkowego. Dość powiedzieć, że pan Connard starszy odnalazł się na orbicie B2. Wezwałem korwetę kościelną, prawem pospolitego ruszenia załatwiłem Alexandrowi czasowy patent oficerski i wystartowaliśmy. Rozmowa z "zaginionym" była krótka i jałowa. Wydał zgodę, pod warunkiem że dokumenty trafią bezpośrednio do Archiwów Cesarskich, i to za pośrednictwem jego syna.
Przystaliśmy na to, dając się wykołować jak dzieci - Connard młodszy uciekł, a dokumenty nie zostały przekazane.
Strasznie żałuję, że moja pokora i wrodzona dyscyplina hamują mnie cały czas. Notatki były w zasięgu moich rąk!
Mogłem je mieć bez problemów! Ale, jak słusznie zauważył Alexander, co ma wisieć, nie utonie. Connard, jeżeli go spotkamy, nie uniknie kary. Kary, wymierzonej w imieniu Cesarza i Syneculli.
Pozdrawiam! Na razie przebywać jeszcze będę na B2, a w najbliższym czasie wyruszam na poszukiwania nowych światów. Odezwę się jak tylko będę mógł.

Oktawian

Komentuj (9)


Link :: 18.07.2005 :: 00:14
2 ianuarius 5002

Hargard cz. 9

Sesja niedzielna

BY ANDREW

Matrono rodu Hakkonen, matko

Piszę do Ciebie ten list, określony kodowaniem najwyższego poziomu, z jednego powodu. Przebywając na Hargardzie dowiedziałem się o sytuacji co do której nasz dom powinien się ustosunkować. Ale opiszę pokrótce całość sytuacji.

Dnia drugiego stycznia udałem się, wraz z moimi towarzyszami, na wizytę do jednego z jarlów. Okazało się to być tylko przykrywką do rozmów z mieszkającą tam obcą rasą – Nizdharimami. Podróż wgłąb morza, oraz widok miasta były doprawdy ciekawym przeżyciem. Ostatecznie spotkaliśmy się z radą i moi towarzysze prowadzili rozmowy z nią. Jasno z nich wynikało jakoby jedna z starych ras z powrotem pragnęła zawładnąć wszechświatem, i to w czasach w których przyszło nam żyć. Obcy opowiedzieli nam o wojnie w niebiosach (nie chce tutaj używać słowa poprzedniej), oraz ich wygnaniu ze starych ziem przez Atlantów. Całość rozmowy zapisanej przeze mnie wysyłam w załączniku. Najważniejszym wnioskiem zdaje się być to, że Nizdharimowie mogą służyć cesarstwu swą wiedzą o “wrogu”, jednak ich technologia pozostanie przy nich, a także w walkę nie będą się mieszać.
Po powrocie do ziem, które zakupiłem na Hargardzie, postanowiłem zjeść późny obiad z moimi towarzyszami. Nie będę Ci tutaj opowiadać o problemach natury etykietarnej, lecz wiesz dobrze że nigdy nie lubiłem tego typu zajęć. W czasie obiadu poruszyłem problem naszej misji dyplomatycznej, a także przedstawiłem mój pomysł na który panowie i pani Hrabina zdawali się przystać. Później pan Hrabia, który zdawał się nie pamiętać, że nie jestem wprowadzony w sprawy “wroga”, poinformował mnie o sytuacji.
Okazuje się że Zakon Czarnej Gwiazdy, bo tak ten “wróg” się nazywa, są siłą utworzoną przez Annę Decados oraz księcia Atlantów w celu podboju. Posiadają oni licznych sprzymierzeńców w znanych światach. Kontrwywiad zaś istnieje i działa dość prężnie.

Wydaje mi się iż dobrym pomysłem jest zebranie najważniejszych osób z naszej rodziny w celu omówienia tej sprawy.

Kreślę z poważaniem,
Trzeci



Raport w sprawie Hargardu (część IX)

Po długim pobycie w towarzystwie pana Hrabiego, pani Hrabiny oraz pana Markiza zdecydowałem się im w pewien sposób zaufać. Przekazałem swój pomysł na pokój w tej części systemu wrót oraz poprosiłem o ich wnioski z czasu spędzonego na tej planecie. Niestety nie usłyszałem żadnej odpowiedzi, co ma zapewne związek z brakiem zaufania ze strony pana Hrabiego, pani Hrabiny i pana Markiza. W zamian za to rozpoczęła się dość jałowa dyskusja o szczegółach. W tym momencie nie wydała mi się ona zbyt potrzebna jednakże z chęcią odpowiedziałem na wszelkie pytania.
Późnym wieczorem dostałem informacje od mojego kuzyna, kawalera Juliana Delphiki Hakkonen, o prośbie spotkania się pani Ishany Pandya Ramakrishna z moją osobą (lub moimi ze mną i moimi towarzyszami). Podejrzewając prowokację poinformowałem panią Hrabinę o zajściu (biorąc pod uwagę podane mi informację), po czym zdecydowaliśmy, w czasie rozmowy, o poinformowaniu pana Hrabiego i pana Markiza. Zgodnie z wnioskami z rozmowy zdecydowałem się na spotkaniu przy wsparciu mocy okultystycznych.

Informację o zmianie władzy:
- brat królowej został mianowany regentem
- najważniejsze osoby zdają się nie oponować zmianą na górze (oprócz pewnej liczby jarlów, których w przyszłości należałoby nieoficjalnie odwiedzić)
- następuje wymiana gwardii w pałacu
- podobno widziano szefa gwardii (Naresha) żywego

Komentuj (2)


Link :: 18.07.2005 :: 18:45
2 -17 ianuarius 5002

Search For Mr. Kropotkin cz. 1 i 2

Sesja wewnątrztygodniowa

BY LEILA

Po krótkiej naradzie dotyczącej nawiązania kontaktu z Vladem bohaterowie decydują się na próbę odtworzenia sathranetu na podstawie informacji przywiezionych przez Varię. Do skonstruowania przekaźników-konwerterów sygnałów natury okultystycznej na fale elektromagnetyczne potrzeba kosztownych części a nade wszystko okruchu duszy, który niegdyś służył do tego celu. Dlatego też drużyna prosi Mazarina o rozmowę i przedstawia mu swój plan, na który Sir Chamon przystaje. W zamian za skonstruowanie urządzenia zgadza się dostarczyć niezbędnych materiałów. Na spotkaniu poruszona zostaje też kwestia odbicia Paula z rąk Zakonu. Mazarin jest skłonny przyłożyć do tego rękę o ile przedstawi się mu gotowy i sensowny plan.
Po opuszczeniu siedziby Archiwum drużyna rozdziela się. Vasilij zagłębia się w planach. Leila odwiedza cmentarz Rycerzy Poszukujących, następnie dowiaduje się, że ciało Susan zostanie pochowane na Ligheim. Z Laurą natomiast chce się skontaktować jej znajomy z Manifested Life, do którego zwróciła się z prośbą o informacje podczas śledztwa dotyczącego Way Corporation. Laura godzi się na spotkanie i opowiada o mu całej sprawie. Duchowny poruszony współpracą Cesarstwa z symbiontami zamierza nagłośnić sprawę, chciałby także wysłać oddział Avestii na Ligheim w celu likwidacji Way Corp.
Wieczorem wszyscy spotykają się na kolacji u Askara, gdzie dyskutują o Paulu, Jenny, przepowiedni dotyczącej Niszczyciela Światów, metodach walki z lewiatanami a nade wszystko zastanawiają się jak uratować syna Vlada.
Kolację przerywa telefon-ostrzeżenie od Mazarina, który dowiedział się o przecieku informacji o symbiontach. Niedługo potem w Świętym Mieście ma miejsce pożar, w którym ginie znajomy Laury i jego najbliżsi współpracownicy.
Następne dni upływają Vasilijowi na wytężonej pracy. Askar dostaje od Bractwa Wojennego „propozycję uczestnictwa” w szkoleniu i odlatuje na De Moley. Laura przesiaduje w bibliotekach, Moebius w knajpach. Leila usiłuje przydać się jakoś w badaniach nad leczeniem krystalicy niestety nie spotyka się to ze zrozumieniem ze strony pracujących nad tą sprawą ludzi. Koniec końców przez ładnych parę dni baronessa zgłębia terminologię stosowaną we współczesnej genetyce (obuńskie znaczki, też mieli pomysły – sic!) i patofizjologii. W laboratoriach dowiaduje się też o problemach niedofinansowania badań.
Po dziesięciu dniach maszynka jest gotowa, brakuje jeszcze tylko okruchu duszy, który aktualnie jest transportowany w stronę BII. Wasilij przeprowadza pierwsze eksperymenty. Rozważana jest też budowa drugiego konwertera – Mazarin przysyła kolejną porcję materiałów oraz dwóch inżynierów (rodzeństwo) do pomocy. Drużyna decyduje się wyruszyć w stronę wrót i spotkać się ze statkiem transportującym okruch „po drodze”.
Na owym statku Varia spotyka swoich starych znajomych i dobrych przyjaciół ze „Złotej dziesiątki”: komandora Corrana Horn Hawkwooda, Kurganina Kolczyka, LiHalankę Lornę, ukarkę Tavirę, bliźniaków, Cichego, Theo, gannoka Orso, Spitza, Gavina Truniskrona oraz jego jaszczurkę zwaną Chenem. Statkiem dowodzi oficjalnie nieżyjąca Annika Sooren Hawkwood. Drużyna zostaje powitana bimbrem i zaproszona na całonocną imprezę. Propozycja zostaje przyjęta. Następnego dnia po dojściu do siebie drużyna deklaruje chęć współuczestnictwa w ćwiczeniach. Niektórzy męczą się na rowerkach i tego typu urządzeniach Moebius zaś próbuje walki z Tawirą w tzw. „klatce” w zerowej grawitacji. Leila również wyraża chęć spróbowania aczkolwiek otwarcie deklaruje swój całkowity brak umiejętności. Moebius chce jeszcze poćwiczyć – tym razem z Varią, która daje mu niezły wycisk (ku pewnemu swemu zdziwieniu zresztą).
Koniec końców wszyscy spotykają się na odprawie.

Komentuj (7)


Link :: 18.07.2005 :: 20:31
Słowo na środe

Dodałem możliwość komentowania opisów na blogu robiac odsylacze do forum... Mam nadzieje ze spodoba wam sie to proste ulepszenie...
Komentuj (2)


Link :: 29.07.2005 :: 22:10
3,4 ianuarius 5002

Hargard cz. 10

Sesja niedzielna

BY AZIM

[Fragmenty z mnenmoimprintu Vral'a z klanu Feyr]

Supeeer, wycieczka do miasta... Pan Hakkonen umówił się z jakąś cizią, zdaje się z pałacu, że niby wysłanniczka królowej i cała ekipa się zbiera: Hakkonen, Hazat, hrabina i hrabia... Umówieni jesteś my na 23, lecimy tak żeby być dwie godziny wcześniej, do tego dwie godziny różnicy czasu i dwie godziny lotu - w sumie wylatujemy po południu. Grunsh powiedziałby 'po podwieczorku'. Pan hrabia daje ostatnie instrukcje Dvirowi, hej, czemu on dostał taką fajną igłę a ja nie? Ja tez chce powbijać szpilki w jakiegoś arystokratę! Lądowanie, pan hrabia idzie lulu. Tia, widział jak stary Zahr robił takie rzeczy, że niby wychodził z siebie, to takie dalekowidzenie dla ubogich. No, ale jak hrabia woli w ten sposób zamiast trzymać oko na panu Hakkonenie...
Markiz poszedł, hrabia leży, o, hrabina wychodzi z Grunshem... Panie markiz! Pan wyciągnie karty! Chłopaki! Grunsh polazł! Pokeeer! Ty tam, pilot, ty siedzisz przy czujnikach i dajesz znać jak Grunsh będzie wracać...
Uff, ale odegraliśmy się za parę tygodni. Wrócił Grunsh i pani hrabina, pod pretekstem zakupów oglądali dworek tej antykościelnej arystokratki, Kriti Lalith, której córka ma krążownik liniowy na orbicie, "Shreyas". Wygląda na to, że w mieście jej nie ma. Po jakimś czasie wraca pan markiz. Wygląda na bardziej odprężonego... Ale może mi się wydaje... Nigdy nie byłem dobry w zgadywaniu ludzkich emocji, no w każdym razie tych subtelniejszych. Więc cała wycieczka o kant dupy? Że to prowokacja niby była? Że chcieli potwierdzenia, że mamy własnego pamiątkowego księcia w lodówce (no nie, trzeba przyznać, że to pewne osiągnięcie pana hrabiego, zawsze z wycieczek jakiś badziew przywozi, a teraz proszę, własny pamiątkowy książe, lekko tylko używany, wymienić serce i będzie jak nowy... a o tego następca tronu, choć teraz tylko formalnie). Heheheh na taką podpuchę raczej pana podejrzliwego nie wezmą. Do tego jeszcze markiz wykręcił się sianem i na spotkanie wysłał swoich ludzi i rozmawiał przez komunikator żeby nie dało się go przyszpilić. Hmmm, tylko gdzie szef się szlaja? Niema go i nie ma. No cóż, wracamy do lokalnego Hakkonenowa (trzeba mieć nieco odwagi i luźnego podejścia do lokalnej organizacji feudalnej żeby kupić sobie dworek myśliwski na miejscu i przerobić go na kopalnie odkrywkową statku Drapieżców, no zobaczymy, co z tego wyjdzie i czy do wykopków w ogóle dojdzie). Szef się spóźnia, kto by pomyślał, że duchowo też można się szlajać. Wrócił. Na zadowolonego nie wygląda. Ha, jakieś rewelacje to są: pierdziel Devdas jest tylko pionkiem zagranicznych Vuldroków, tańczącym jak oni za sznurki pociągną a królową po cichu trują, kawałek po kawałku. Więc jakiś inszy warlord zamierza zajechać Hargard i sprzątnąć go nam z przed nosa tak jak szef z łysym i tamtym rudzielcem, co na pogrzebie Kyliana była zrobili. Heh, sprawiedliwość dziejowa? Więc nawet mały, łysy Vuldrok pomiata Devdasem i się rządzi w RamaKrishnowie jak chce? Może to tutejszy odpowiednik Mazzarina? Do tego obiecali pierdzielowi, że jak już dojadą Ognistobrodego to zostawią biednemu małemu pierdzielowi jego skromny kontynencik i chyba nawet mu krów nie zrabują. Nie wiem czy Devdas zauważył, że nie składali żadnych obietnic, co do gwałcenia i palenia. Podliczamy, co mamy, mało tego, bez Siggfadira nie ma, co wojny prowadzić, a jak już wlezie na RamaKrishnowo to możemy powiedzieć cześć, bo nie odda. Może ta Mądra, cholera... Dobra, co będziemy tak po nocy dywagować, wszyscy spać! Trochę smutno, bo samemu, ale w okolicy nikogo ciekawego nie ma. Do tego szef ochrony królowej, wypaśny psychonik, jest kupiony i to on ma podtruwać królową a mały-łysy ma Vuldroka, który wychodzi z siebie i staje obok lepiej niż szef.
W nocy był mały alarm, bo na Caliście zobaczyli, że skoczek, którym pseudomazzarin poleciał w odwiedziny do Kriti Lalith, spierdalaaa aż miło. Po jednej i drugiej stronie granicy ramakrishnańsko-ramakrishnańskiej zrobiło się gorąco... Kriti Laska wysłała za skoczkiem myśliwce, pierdziel w poderwał myśliwce od siebie. Jak się laska uprze dorwie skoczek nim doleci do niego pierdzielowa eskorta, ale nim się jej samolociki zawrócą będzie bitwa powietrzna. Bitwa o kurdupla? Bitwa o łysola? Jak historia nazwie to starcie? Może przyjacielska wymiana głowic atomowych z poukrywanych tu i uwdzie silosów? Uff, na szczęście laska odpuściła. Nie będzie cielęciny w sosie grzybowym świecącym po ciemku. Dwie godziny tam siedział nim go pogoniono? Myśliwce były nowoczesną formą kopniaka w zadek na pożegnanie.
Teraz trochę myślenia, co tak właściwie mamy teraz zrobić. Hakkonen chce obserwować i zdobywać więcej informacji, hrabina chce działać, szef nie precyzuje, pewnie szuka jakiegoś asa w rękawie i nie może znaleźć. Może porozmawiać z naszym asem kier z lodówki na orbicie? Do tego do orbity parkingowej zbliża się brakujący Siggfadirowy krążownik, jakaś fregata i spory jacht. Dwa ostatnie wyglądają na świeżo odpicowane.
Cholera, nawet pospiskować nie można w spokoju. Leci tu jakiś skoczek z miasta. Wszyscy na baczność, sytuacja jest dramatyczne, ktoś Młodemu dał wyrzutnie rakiet. Chwila napięcia. Wstrzymujemy oddechy. Będą bombardować czy nie? Takim rzęchem? Jeżeli to ma być bombardowanie to chyba odpadającymi częściami. Helllouł! Witaj kochanie, szkoda, że jesteś teraz a nie w nocy... Ale kwaśna mina. Chwila niezrozumiałej rozmowy Herdis z hrabiną Wyłapałem, że stara Mashana zmarła, ale wcześniej rozpoznała w hrabinie Starożytną Królową. Starożytną Królową? Patrzę na szefa, ten wygląda jak by wiedział, o co chodzi. No tak, ja tu mam tylko ich tyłki chronić a nie wiedzieć, o co tak właściwie idzie, jasne, proszę, ale nie płaczcie potem, że wam się ktoś do dupy dobrał, bo ja nie wiedziałem, o co biega i co mam w związku z tym robić. Zebrać się chłopaki, lecimy na pogrzeb. Tylko, czemu tak wcześnie, pogrzeb wieczorem, jak zwykle, nie? Aha, szef z hrabiną pospiskowali i wpadli na jakiś szaleńczy plan... Wybrać się do miasta, szef wyjdzie z siebie i stanie obok, pójdzie do królowej, zabierze próbki jedzenia, po pogrzebie polecą na Dar Ikony oddać naszemu dobremu konowałowi próbki żeby wykrył truciznę i sporządził odtrutkę, jak się będzie dało to w ten sam sposób dostarczą odtrutkę Surze... Po mojemu ten plan jest wystarczająco idiotyczny żeby zadziałać Ale jaja, ten plan faktycznie zadziałał. Kreth'u opowiadał, jaki tam ubaw w bibliotece mieli jak koszmarnie zakurzona chusteczka z próbką krwi wpełzła mu na buta i zaczęła drapać w nogę jak jakiś sslosh't w nogę żeby ją przygarnął Potem tylko szybka wymiana chłopaków w bibliotece i jazda.
Pogrzeb Mashany. Trochę opowiadania o wizjach z przeszłości, trochę o wygnaniach z klanu. Brrrr, jak można wygnać z klanu kogoś, kto *opowiada o przeszłości*, nawet, jeżeli nie jest ona dla klanu miłą. I jeszcze wygnać kogoś, kto ostrzega przed nadchodzącym zagrożeniem? Nigdy nie zrozumiem ludzi... Nawet, jeżeli poduczyłem się trochę vuldrockiego...
A teraz hajda w niebiosa. Zobaczymy, co dla nas z tego księcia naszykował konował. Eee, mrożone nie świeże...


Komentuj (1)



FORUM

[Księga gości]

WSTĘP

Postacie

Aida
Alejandro Corrinho Dulcinea
Alexander Wolverton
Andrew Hakkonen
Askar Al-Allaw
Azim
Fatima Al-Malik
Leila Al-Allaw
Manuel Trinidad Li Halan
Moebius
Seth
Varia
Vasil
Vlad Al-Allaw
Volrath "Trzy Pazury"

Hazackiego pierdoły gawędy

Matka Wojna
Wiara, nadzieja, miłość
Baronet w Zalotach

Chronologia

5003 (22.06.07)
5002 (21.08.06)
5001 (09.08.05)
5000 (29.01.05)
4999
4998
Czasy prekampanijne (10.12.05)

Kroniki Leili (27.03.05)
Listy (21.05.06)

Raporty Specjalne

Kfiatki z sesji (22.06.07)

Handouty

Download

Mapa Cesarstwa (duża)
Błogosławiony Allaw
Dar Ikony
Piękna Callista
Historia rodu Corrinho
Genealogia Alejandro Corrinho Dulcinea
Tabele GSowe

Galerie

GALERIA MATKI MONIKI
Kalendarz z Azimem na 5002
Kalendarz z Owieczką na 5002
Załoga Allawa
Prawdziwa twarz Askara
Sora Tenema LiHalan - Autoportret
Grunsh - by Monika
Prawdziwa twarz Niedzielnych
Prawdziwa twarz Drejkowych
Alejandro ręką Fatimy nakreślon
Varia i Ewa by Fatima
Askar i jego fanka by Fatima

Zaprzyjaznione blogi

GSowe

Blog Askara

RPGowe

Sekretne Zwoje Pani Noriko z rodu Isawa
Blog DeadLands by Cathia
Blog DeadLands by Ramel
Blog Rippers
Blog Maga "Rozbita Rzeczywistość"
Blog Wampirzy Yaviego

Sznureczki

Nasza strona GS
Forum Moorholda
Bufor Sathra


ownlog.com

2017
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń