Gasnąco-Słońcowe
Komentarze


10-12 octobris 5002

Rozdzielone Drogi cz 2

Sesja Wewnątrztygodniowa - Drake

BY MOEBIUS

Jenny się obudziła! Wpadam na nią na korytarzu, idąc na spotkanie z Justynianem. W zasadzie to ona teraz tu rządzi. Poza tym, reprezentuje sobą autorytet Cesarza, jest wysoko urodzona, jest piękna kobietą… Ekhm, czy nie zechciała byś towarzyszyć mi przy takiej jednej transakcji?
No, prezentujemy się niemal okazale. Jenny w obcisłych jeansach, koszulce na ramiączkach i skórzanej kurtce – pilotce. 49 (idzie z nami, jakby cos poszło nie tak) w kombinezonie. Dwóch komandosów Askara. I ja – w garniturze. Prezentuję się chyba najlepiej a czuję najgłupiej ze wszystkich. Niosę skrzyneczkę z gotówką. Kurde, nie dość, że zapożyczyłem się u wszystkich pasażerów Allawa, to jeszcze wydrenowałem „żelazny” fundusz Magdy przeznaczony na lekarstwa. Zresztą, i tak byśmy go nie potrzebowali.
Na pokładzie przyjmują nas jak należy. Od samego początku kapitan nie widzi świata poza pośladkami Jenny. Ha, wiedziałem, że zabranie jej będzie dobrym pomysłem.
Natomiast niepokoi mnie „doradca” kapitana. Psychonik. Silny, ale słabszy ode mnie czy 49. Właśnie… Młody wzbudza zdecydowanie niezdrowe zainteresowanie okultysty. Nic to. Na razie podpisujemy (znaczy, Jenny podpisuje) umowę. Następnie idziemy obejrzeć „towar”.

* * *

Ouch, nie wygląda to najlepiej. Warunki złe. Fakt, nie katastrofalne, ale i tak trzeba coś z tym zrobić. Dziesięć komór, w każdej z nich dwadzieścia osób. Kobiety, mężczyzny, dzieci… Kilku staruszków. Już w pierwszym pomieszczeniu trafiamy na dziadka, który umie pisać. Jenny daje mu zadanie – spisać wszystkich, zaznaczyć kto jest z której rodziny. Następnie z 49 wyławiamy potencjalnych psychoników i uzupełniamy informacje z listy. W transporcie jest troje niemowląt. Razem z matkami zostają przeniesione na Allawa.
Większość ludzi, jakieś trzy czwarte, to rzeczywiście psychonicy. Słabi, część w ogóle nie przebudzona. Są jednak „perełki”. Pierwsza to Maria właśnie. Niestety, fatalnej jakości inhibitor połączony z olbrzymim wydatkiem Mocy spowodował uszkodzenie mózgu i śpiączkę. Kurwa! Bierzemy ją do medlabu. Ona ma przeżyć! Obiecałem jej to i dotrzymam słowa. Poza tym… zaimponowała mi. Jej desperacja, gotowość na wszystko… Rzadko spotyka się coś takiego u ludzi.
Drugi „przypadek szczególny” to Omar – młody chłopak, młodszy nawet od 49. Eksterioryk. Nieprzytomny. Okazuje się, że „wyszedł z siebie” i idzie w kierunku planety. Nawiązuję kontakt. O, Wszechstwórco! Co za debil! Wiesz ty, kretynie, co w ogóle robisz? Wiesz co się dzieje z podróżnikami po przerwaniu połączenia? Nie? I, kurwa, słusznie! Nikt nie wie! Agrrr… Wracaj, bucu. Potem pogadamy. I nie, nie jestem demonem. Co znaczy – nie umiem. Jak to nie umiesz wrócić? Jak to – nie rozumiesz?
No i klops. Nasz wędrowniczek nie ma pojęcia, że korzysta z Mocy. Super, coś czuję, że długa nauka przed nami. A teraz 49, jak byś mógł go rozproszyć. Trzeba mu dać coś do jedzenia.
Tych dwoje zatrzymuję dla siebie.
Jenny też nie wraca z pokładu transportowca z pustymi rękami. W ostatniej „celi” znajdujemy, między innymi, dziadka (na oko dwustuletniego). Zasuszony, z siwą broda do pasa. Okazuje się, że jako jedyny w transporcie jest Teurgiem. Giarthystą, gwoli ścisłości. Bywały. Odwiedził co najmniej trzy planety… W dodatku, kiedy z nim rozmawiamy, czujemy… dotyk? Jakaś świadomość jest w pobliżu. Zapytany, dziadek tłumaczy, że jest to jego duch opiekuńczy. Skoro tak mówi. W każdym razie duch nie jest natrętny, więc nie ma żadnego problemu. Też ostatecznie ląduje na pokładzie Allawa.

* * *

Ciągle lecimy w kierunku planety. Niepokoi mnie ten psychonik kapitana. Z tego co widzę, to raczej on rządzi na statku. Postanawiam złożyć mu wizytę. Au, odpiera mnie. Oj, nie lubię takich zabaw. Uderzam mocniej. Przełamuję blokady na umyśle. Zaczynam sczytywać wspomnienia. Fiu fiu, co my tu mamy? Zakon? Hihi, więc to o to chodziło. Właśnie zakosiliśmy Zakonowi transport psioników. Jest cos jeszcze. 49. Szukają go i wiedzą, że podróżuje z Askarem. Kopiuję całą pamięć. Może Mazzarin jakoś wykorzysta te informacje. Jeszcze tylko zatrzeć ślady swojej obecności i leciutko zmodyfikować część pamięci dotyczącą 49.
A teraz, z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku, wracam do Omara i kontynuujemy podstawową edukację…

* * *

- Po raz setny powtarzam! NIE JESTEM DEMONEM!
- Dobrze…
- No!
- Wszystkie demony tak mówią…
- Arrrgh!



Komentarze:
ownlog.com :: Wróć